REKLAMA

Samorząd

Wiceprezydent nie miał czasu!

Opublikowano 30 czerwca 2018, autor: FP

Drugie starcie Krzysztofa Marcińca z nowosolskim magistratem było zdecydowanie dłuższe niż pierwsze. Rozprawa prowadzona przez sędzię Monikę Dembowiak trwała cztery godziny.

Bez znaczenia kto podpisuje?

Na początku powrócił temat wypowiedzenia, które sekretarz otrzymał pocztą 1 marca.

– Urząd to nie jest zwykła firma, są pewne standardy. Każda przesyłka powinna być zarejestrowana ? argumentował Marciniec.

Radca prawny urzędu Iwona Sondej-Barriga upierała się jednak, że nie każde pismo wychodzące z urzędu musi mieć odpowiednie sygnatury

Później wrócił temat samego powodu zwolnienia.

– Pracodawca zarzuca mi, że zachowuję się nieetycznie. Pozwany nie wskazał konkretnie, jakie przepisy naruszyłem ? mówił Marciniec. – Nie chodzi o kodeks etyczny tylko o ogólne zasady ? ripostowała Sondej-Barriga.

Chwilę potem dyskutowano o dokumentach, dzięki którym syn sekretarza miał dostać zlecenie na przygotowanie map dla urzędu.

– Pismo podpisał wiceprezydent Jacek Milewski, ale inicjatorem akcji był sekretarz ? przekonywała pani mecenas, dodając, że wiceprezydent został zaczepiony w locie na korytarzu, czemu oczywiście Marciniec zaprzeczył.

– Wcale nie został „złapany”. A jeżeli nie ma znaczenia, kto pisma podpisuje, to ja to zostawiam bez komentarza ? skwitował sekretarz.

Nikogo nie faworyzowano

Po półgodzinnej wymianie zdań, przyszedł czas na świadków.

– 15 lutego, o 15:20, pan sekretarz przyszedł się pożegnać, podziękował za współpracę, powiedział, że został zwolniony. Byłam bardzo zaskoczona, ale o nic nie pytałam ? mówiła Katarzyna Szarowar, urzędniczka z wydziału organizacyjnego. – Półtora tygodnia po całym zdarzeniu dowiedziałam się, że chodziło o utratę zaufania ? dodała. – Boi się pani utraty pracy z powodu składania tych zeznań? – pytał sekretarz. – Nie ? odparła kobieta.

Zeznawał też informatyk magistratu Artur Gusta, który szczegółowo opowiedział o kulisach wyboru firmy, która miała wykonać mapy dla urzędu miasta, w tym o udziale firmy syna Marcińca.

– Prezydent powiedział, żeby sprawę odłożyć, a sekretarz i wiceprezydent mają to wyjaśnić ? opowiadał. – Jestem pewien, że żadna z firm nie była faworyzowana. Każdy zapis miał swoje uzasadnienie wynikające z naszych potrzeb ? wyjaśniał. Stwierdził też, że sekretarz wycofał się z otwarcia ofert. – Domyśliliśmy się, że chodzi o start jego syna.

Gusta zeznał też, że „wcześniej wiceprezydent się tą sprawą nie interesował”. – Czyli wszystkie problemy zaczęły się, gdy sprawą zaczął interesować się wiceprezydent? – dopytywał Marciniec, ale jednoznaczna odpowiedź nie padła.

 

Milewski nie miał czasu

Przy mównicy pojawia się też Alicja Choptowa-Rutkowska, zastępca naczelnika wydziału organizacyjnego. – Czy liczyła pani na objęcie stanowiska sekretarza miasta? – zapytał nieoczekiwanie Marciniec, gdy pani naczelnik zeznawała już ponad godzinę. Choptowa-Rutkowska zaprzeczyła, a po jej policzkach pociekły łzy.

– Współpracowaliśmy ze sobą 14 lat. Wielokrotnie powtarzał, że jak odejdzie, to zostanę sekretarzem. Mówiłam wtedy, że nie interesuje mnie to stanowisko. Więc takie pytanie jest dla mnie niestosowne ? tłumaczyła. – Chciałbym zaznaczyć, że mimo wszystko uważam, że świadek byłby najlepszym kandydatem na sekretarza miasta. I tego życzę. Ale z wiedzy jaką posiadam, to nie ona obejmie to stanowisko ? skwitował Marciniec.

Zeznawała też rzecznik magistratu Ewa Batko. Zajęto się wówczas faktem, że Krzysztof Marciniec wciąż figuruje w Biuletynie Informacji Publicznej jako sekretarz. Sędzia Dembowiak pytała, kto powinien zadbać o zmianę danych. Warto dodać, że ze wcześniejszych zeznań jasno wynikało, że redaktorem naczelnym BIP jest właśnie Batko. – Pani Rutkowska powinna zadbać o zmianę wpisu ? odparła rzecznik.

Podczas poniedziałkowego posiedzenia zabrakło jednak zeznań najważniejszego świadka, wiceprezydenta Milewskiego. Pojawił się on co prawda w sądzie, ale na salę rozpraw nie wszedł. Usprawiedliwił się ważnym spotkaniem. – Czy ustna uwaga świadka jest podstawą do jego zwolnienia? – dziwił się później Marciniec. – Usprawiedliwienie zostało złożone w obecności pełnomocnika i nie budziło zastrzeżeń ? wyjaśniała sędzia Dembowiak.

W związku z sezonem urlopowym, kolejną rozprawę wyznaczono pod koniec sierpnia.

Napisz komentarz »