REKLAMA

Polityka

Gorzów nas bije!

Opublikowano 07 lipca 2018, autor: Rafał Krzymiński

Na sesji rady miasta, związkowcy z zielonogórskiego oddziału Izby Administracji Skarbowej wszczęli alarm. Instytucja, w której pracują może zostać przeniesiona do Gorzowa. Radni i prezydent są wściekli!

O przeprowadzce izby, mówiło się w zeszłym roku. Sprawa ucichła, po apelu radnych, którzy zaprotestowali przeciwko marginalizacji Zielonej Góry i mocarstwowym zapędom Gorzowa Wielkopolskiego. Kilka dni temu związkowcy dostali jednak pismo. Wynika z niego, że toczą się prace nad przeniesieniem izby. – Nie zawierało szczegółowych informacji – denerwowali się. – Na spotkaniu z dyrektorem izby, dowiedzieliśmy się, że 1 stycznia 2019 r. Izba Administracji Skarbowej trafi do Gorzowa – tłumaczyli. – W pierwszej turze przeniosłyby się kadry i pion dyrektorski. Ponoć nowa siedziba izby, przyniesie oszczędności. W Zielonej Górze trzeba wynajmować pomieszczenie, a w Gorzowie dodatkowo jest Wojewódzki Sąd Administracyjny – wyliczali.

Nie wyobrażają sobie, że mogliby codziennie przemieszczać się z Zielonej Góry do Gorzowa. – Nie ma się co oszukiwać, jeśli góra przeforsuje swoje propozycje, pracę straci ponad 200 osób – grzmieli związkowcy, którzy znaleźli się w krzyżowym ogniu pytań wściekłych i zaskoczonych radnych.

– Wracacie państwo do nas po półtora roku – zaczął debatę radny Grzegorz Hryniewicz (Zielona Razem). – Politycy PiS chwalili się, że ich partia wycofuje się z tego pomysłu. A teraz okazało, że jest inaczej. Dowiedzieliście się o tym przez przypadek, pod stołem.

Jego klubowy kolega Robert Górski, wspomniał o dużej aktywności polityków z północy.  – Mówi się o tym, że w Gorzowie powstanie klinika hematologii. To ogromny paradoks, bo to u nas jest uniwersytet i wydział lekarski – przekonywał. – Rozumiem, że studenci mieliby dojeżdżać do Gorzowa na praktyki. Ponoć stacja krwiodawstwa i oddział narodowego funduszu zdrowia też mają się przenieść – ostrzegał. – Trzeba zwołać nadzwyczajną sesję rady miasta i poprosić na nią wszystkich odpowiedzialnych za demontaż instytucji w naszym mieście.

Związkowcy nagrodzili tę wypowiedź oklaskami. Radny Andrzej Brachmański zaoferował pomoc. Poradził jednak pracownikom izby, aby zaprotestowali w Gorzowie, bo to tam wszystko się rozstrzygnie.

Piotr Barczak, przewodniczący klubu PiS odpierał zarzuty. Przypomniał, że jego partia poparła apel o pozostawienie izby w Zielonej Górze. – Zdania nie zmieniliśmy – zadeklarował. – Państwa zaniepokojenie, jest naszym zaniepokojeniem. Pan poseł Jacek Kurzępa jest w kontakcie z kancelarią premiera i ma zapewnienia, że izba zostanie w Zielonej Górze. Nasi posłowie nie odpuszczą tej sprawy – przekonywał.

Nie róbcie z nich idiotów!

R. Górski też nie odpuszczał. – Mam prośbę do radnych PiS, aby przestali robić idiotów z pracowników izby. To są ludzie wykształceni. Tak naprawdę nie macie nic do powiedzenia – wytykał. – Wszystkie decyzje zapadają w Gorzowie, gdzie rządzi pani minister Rafalska i wojewoda Dajczak. Gorzowiacy robią z nami co chcą.

Zrobią z nas powiat!

Tomasz Nesterowicz (SLD), łagodził nastroje i zaapelował o porozumienie ponad podziałami w sprawie izby. – Nie mam wątpliwości, że kolegom z PiS też zależy na izbie skarbowej w naszym mieście. Dyskusja z wojewodą jest bezprzedmiotowa, bo jest tylko przedstawicielem rządu. Musimy działać szybko, bo po wakacjach może być za późno – mobilizował kolegów radnych. – Jak tak dalej pójdzie zostaniemy miastem powiatowym i będziemy mieli tylko jedną stolicę. I każdy mieszkaniec Zielonej Góry na własnej skórze odczuje niedogodności.

Kazimierz Łatwiński (PiS), poinformował, że w grudniu 2016 r. zarząd okręgowy partii, sprzeciwił się przenoszeniu izby do Gorzowa. – Argument o tym, że w tym mieście jest sąd administracyjny a do kompletu musi być izba, jest nietrafiony, równie dobrze do wojewody można dokooptować siedzibę sejmiku i zielonogórski urząd miasta – ironizował.  – Jestem doradcą wojewody Dajczaka do spraw transportu. Dzięki temu południe województwa lubuskiego zyskało kilka dobrych połączeń komunikacyjnych. W sprawie przenosin izby, nikt nie pyta mnie jednak o zdanie – przyznał.

Grają głupa!

Głos zabrał prezydent Janusz Kubicki. –  Prawa strona gra głupa. Panie Kazimierzu, nie interesuje pana jako doradcę wojewody, że pana szef dąży do rozbioru województwa? Na pana miejscu podałbym się do dymisji. – grzmiał. – Nie wiem, kto kłamał w zeszłym roku. Poseł M. Ast twierdził, że sprawa jest zamknięta, a tu taka niespodzianka. To kolejny element rozbioru Zielonej Góry i tego województwa.

Prezydent mnie grilluje!

– To jest grillowanie mojej osoby przez prezydenta Kubickiego – powiedział nam w kuluarach Kazimierz Łatwiński (PiS).

We wtorek (3.07) na nadzwyczajnej sesji rady miasta, jednogłośnie przyjęto apel w sprawie pozostawienia izby w Zielonej Górze.

Napisz komentarz »