REKLAMA
baner_citroen_970x250_C3_18-09-2017

Wasze sprawy

Rybie trupy w stawie

Opublikowano 04 sierpnia 2018, autor: Michał Szczęch

– Zdechły ryby w stawie. To wina gminy ? utrzymują mieszkańcy Otynia, którzy się do nas zwrócili. Gmina winą obarcza pogodę i odsyła do Wód Polskich. A ryby jak zdychały, tak zdychają nadal.

– Ryby w stawach pływają brzuchami do góry! – zaalarmowało nas kilku mieszkańców Otynia. Alarm wszczął też Stanisław Mucha, który z tą sprawą zadzwonił do urzędu miasta i gminy Otyń. – I nic z tego nie wynikło ? pan Mucha rozkłada ręce.

Bo tama jest nieszczelna?

Ponad rok temu wspomniane stawy doczekały się renowacji, którą przeprowadziła gmina. – Może popełnili błąd, bo przyszły upały i stawy prawie wyschły ? pan Mucha nie kryje zdenerwowania. I przypomina, że pieniądze, które przeznaczono na renowację stawów, są dobrem wspólnym wszystkich mieszkańców gminy. Więc mają oni prawo oceniać wszelkie inwestycję. Tę ze stawami pan Mucha ocenia negatywnie.

Sedno problemu mieszkaniec Otynia widzi w tamach na kanale wodnym. – Gdyby ktoś je w porę opuścił i wodę spiętrzył, być może dziś nie byłoby problemu ? zauważa. Wątpliwości ma też w kwestii tamy bezpośrednio oddzielającej staw od kanału. Bo ta prawdopodobnie jest nieszczelna.

20 rybich trupów

Z uwagami pana Muchy udaliśmy się w czwartek do urzędu miasta i gminy. Pokazaliśmy zdjęcia śniętych ryb. Gminny urzędnik, specjalista w urzędzie m.in. od melioracji zarzucił, że zdjęcia mogą być sfingowane. Stwierdził, że w czwartek obszedł stawy już dwa razy i żadnej padłej ryby nie dostrzegł. Gdy z owym urzędnikiem udaliśmy się na miejsce ponownie, naliczyliśmy 20 rybich trupów.

Urzędnik zauważył, że stawy są retencyjne. Zatem to sztuczne zbiorniki, które powstały po zatamowaniu wód rzecznych zaporami. Poziom wody w stawach zależy od poziomu w pobliskim kanale. Ten niemalże wysechł z powodu wysokich temperatur. Zatem ryby albo się udusiły, albo ugotowały żywcem.

– Kontrolowanie kanału i zapór ? wyjaśnił urzędnik ? nie leży w kompetencjach gminy, a w kompetencjach Wód Polskich z siedzibą w Zielonej Górze.

Czekamy na odpowiedź

 

W piątek z rybim problemem zwróciliśmy się zatem do Wód Polskich. Odesłali nas do Wrocławia, do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. Tam zalecono kontakt z rzeczniczką Anną Tarką.

Pytania o stan kanału i zapór wysłaliśmy mailem. Zadeklarowali, że odpowiedź wyślą w poniedziałek. Przedstawimy ją w kolejnym wydaniu.

 

To nieludzkie

 

– Ktoś, kto modernizował te stawy, teraz powinien wziąć odpowiedzialność, skoro ryby zdychają ? uważa Stanisław Mucha. – Jeśli gmina przewidziała, że stan wody może opadać przy wysokich temperaturach, to po co wpuszczali tam ryby, które zakupili za pieniądze z budżetu!? Wpuścili, żeby teraz ryby cierpiały? – pan Mucha pyta retorycznie. – Gdzie tu humanitaryzm? Przed Wigilią każą z karpiami obchodzić się po ludzku. Zatem, czy ludzkim jest to, co stało się z rybami w naszych stawach?

Napisz komentarz »