REKLAMA
baner_citroen_970x250_C3_18-09-2017

Aktualności, Wasze sprawy

Alan wyzdrowieje. Renata w to wierzy

Opublikowano 13 sierpnia 2018, autor: Michał Szczęch

Lekarze mówili, że Alan będzie roślinką. Że się nie rozwinie. Że nigdy się nie usamodzielni. A Alan w maju zaczął chodzić. Tak jakby chciał udowodnić wszystkim, że się pomylili.

– Jesteś Skarbek? – Renata pyta synka.

Trzyletni Alan jeszcze nie mówi, ale przytakuje.

– Niedługo zaczniesz mówić – przekonuje Renata. Ona nigdy nie traci nadziei. Choć walka z systemem zdrowia nie jest sprawiedliwa. Bo Alanek musi przejść operację rączki, a NFZ każe czekać pięć lat.

Czekali 15 lat

– Lekarze twierdzili, że nie możemy mieć dzieci. Trzy lata temu, w Wigilię, okazało się, że jestem w ciąży. To był cud, boży dar. Czekaliśmy 15 lat! A później Bóg chciał nam Alanka zabrać.

Lekarze powtarzali Renacie, że to wzorowa ciąża. Gdyby nie kontrolne USG, to albo jej, albo Alana, już by nie było na świecie. W szóstym miesiącu ciąży zrobili cesarskie cięcie. Alan, gdy się urodził, ważył mniej niż torebka cukru. Renata mogłaby zmieścić synka w jednej dłoni, ale nie pozwolili go dotknąć. Urodził się bez kości promieniowej w lewej rączce, miał niskopłytkowość krwi, retinopatię wcześniaczą, nie oddychał. Trafił pod respirator. Gdy nerki przestały pracować, kazali wzywać księdza, bo Alan w każdej chwili mógł umrzeć. Uratował go lekarz z Legnicy. 

Później lekarze mówili, że Alan będzie roślinką. Że się nie rozwinie. Że nigdy się nie usamodzielni. A Alan w maju zaczął chodzić. Tak jakby chciał udowodnić wszystkim, że się pomylili. 

Żal do NFZ

– Rodzice w takich sytuacjach często zostają sami ? Renata wspomina pobyt w szpitalu. – Nie dostałam pomocy psychologa. A bardzo potrzebowałam porozmawiać o tym, co czuję, co przeżywam. Ale nie mogłam się poddać. Próbowałam być silna. Siedziałam cały czas przy Alanku i czytałam mu bajki. Urodził się 29 kwietnia, a 15 sierpnia wyszliśmy ze szpitala. I zaczęła się walka o wzrok, bo Alanek ma wadę minus dziesięć. Zaczęła się walka o to, by Alanek chodził i mówił. Cały czas jest rehabilitowany.

Wkrótce rączka Alana pierwszy raz będzie operowana. – Zapłacić musimy sami ? Renata ma żal do funduszu zdrowia. – Bo na refundowaną operację musielibyśmy czekać do 2023 roku! A przecież wcześniejszy zabieg umożliwi szybszy rozwój. Jaka to sprawiedliwość, że ratowanie zdrowia i życia dzieci tak dużo kosztuje? Przecież one niczemu nie zawiniły.

Operacji będzie kilka. Każdy zabieg, to koszta liczone w tysiącach złotych. Owszem, zagraniczne kliniki bywają bardziej skuteczne, ale tam zabieg kosztuje dziesiątki tysięcy złotych, a takiej kwoty rodzice Alanka by nie udźwignęli.

Pomogli obcy ludzie

– Niedawno przekonałam się, że ludzie nie są źli – Renata wspomina spotkanie z Bogumiłą Brykalską, społeczniczką z Modrzycy, która wspólnie ze stowarzyszeniem „Nowosolska Paczka” organizuje charytatywne biegi, by pomagać chorym dzieciom. W minioną niedzielę (5.08) zorganizowali bieg dla Alana. Mimo niemiłosiernego upału, stawiło się blisko 100 osób! Do puszek zebrano w sumie 1851 zł.

Wcześniej do akcji pani Bogumiły i jej przyjaciół z „Nowosolskiej Paczki” przyłączyli się społecznicy z gminy Otyń, działający w Stowarzyszeniu Przyjaciół Ziemi Otyńskiej, którzy organizowali festyn w Bobrownikach. W trakcie festynu wystawiono puszki i zebrano dla Alana prawie 500 złotych. 

PS

Termin pierwszej operacji Alana przypada na połowę sierpnia. Trzymajmy kciuki, żeby się udało.

Napisz komentarz »