REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Strażak ze śpiewem na ustach

Opublikowano 18 sierpnia 2018, autor: Michał Szczęch

O takich ludziach jak Edward Kaliciak, prezes OSP Kolsko, mówią „zwierzę sceniczne”. Bo gdy wychodzi na scenę, to nie stresuje się wcale! Niejeden wokalista mógłby uczyć się walki ze stresem właśnie od Edwarda.

Żeby opowiedzieć o metodzie Edwarda na walkę ze stresem, wspomnieć trzeba o Natalii Waluk. To właśnie pani Natalia, jako prezeska koła emerytów i rencistów w Kolsku, poszła 11 lat temu do remizy i poprosiła o możliwość organizowania zebrań w strażackiej świetlicy. Zgodę dostała. Korzystając z okazji, postanowiła zawiązać zespół śpiewaczy i właśnie w świetlicy organizować próby. Jak postanowiła, tak zrobiła.

Edward sprzątał akurat remizę. Nie wiedział, że w świetlicy organizowana jest próba. Zajrzał. Zaskoczony, odwrócił się na pięcie i wybiegł. – Edwardzie, ty nigdzie nie uciekaj! – zatrzymała go pani Natalia. W ten właśnie sposób zwerbowała go do zespołu, w którym śpiewa do dziś.

Gdy ludowi śpiewacy wychodzą na scenę, to często trzęsą im się nogi i ręce. A Edward stoi wyprostowany jak struna, nawet powieka mu nie drgnie. Jaki ma patent na walkę ze scenicznym stresem? – Po prostu trzeba w życiu robić coś, co stresuje jeszcze bardziej ? zdradza tajemnicę. – Ja jestem strażakiem ochotnikiem. Wyjazdy do pożarów i innych sytuacji, w których ratujemy ludziom życie, są bardzo stresujące. Przy tym wszystkim występy na scenie są po prostu przyjemnością, chwilą oddechu, odskocznią, a takich nie sposób się bać.

Edward śpiewać lubił od dziecka i stale powtarzał, że jak dorośnie, to zostanie śpiewakiem. W podstawówce uczył się nawet gry na akordeonie. Strażakiem też chciał zostać od dziecka, odkąd zobaczył w Lubięcinie, w którym mieszkał w przeszłości, gminne zawody pożarnicze. Po latach i jedno, i drugie marzenie udało się spełnić. Możliwe, że gdyby jedna pasja nie szła z drugą w parze, to dziś ze stresem u Edwarda Kaliciaka byłoby znacznie gorzej.

Napisz komentarz »