REKLAMA

Komunikacja

Droga, co leży odłogiem

Opublikowano 25 sierpnia 2018, autor: FP

Mieszkańcy Studzieńca dostali drogę, o którą sami muszą dbać. Powiat tłumaczy, że ma ograniczone środki i możliwości.

Jeszcze przed wakacjami radny Henryk Dunas apelował do zarządu powiatu o należyte zajęcie się drogą w Studzieńcu. Inwestycja, choć stosunkowo nowa, sprawia wrażenie zapomnianej. W oczy kuły zarośnięte pobocza i zapchane kratki. Zwłaszcza te ostatnie dały się mieszkańcom wsi we znaki. Zwłaszcza po czerwcowej nawałnicy, kiedy woda podtapiała posesje.

– Gdyby nie ulewa i interwencja ludzi ze Studzieńca, sprawa bieżącego utrzymania drogi nie ujrzałaby światła dziennego ? komentuje Dunas.

– Drogi powiatowe w gminie Kożuchów, a zwłaszcza te na terenach wiejskich, są w fatalnym stanie technicznym, ale samo bieżące utrzymanie pasa drogowego to oczywiste niedbalstwo ze strony zarządcy ? krytykuje radny.

H. Dunas złożył interpelację w tej sprawie i czekał na odpowiedź. Ta w końcu nadeszła. – Ze względu na ograniczone możliwości finansowe, prace związane z czyszczeniem jezdni prowadzone są siłami własnymi ? czytamy w piśmie podpisanym przez Wiesława Starucha, kierownika Powiatowego Zarządu Dróg. – Prace te wykonywane są planowo, w kolejności i terminach, uwzględniając wykonanie w pierwszym rzędzie robót związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa. Droga w miejscowości Studzieniec sprzątana była w maju oraz koszona w czerwcu. Po gwałtownych opadach, które miały miejsce 10 czerwca, interwencyjnie oczyszczone zostały kratki ściekowe.

Adrian Michalak z OSP w Studzieńcu uważa, że służby pojawiają się na drodze zdecydowanie za rzadko. – Zalewanie posesji wynika bezpośrednio z niedbałości o drogę ? mówi. – Nikt nie dba o kratki odpływowe, a że droga jest wyniesiona, to woda spływa ludziom na podwórka. Mieszkańcy sami czyszczą te kratki, bo nie mają innego wyjścia. Ta droga w 80 proc. jest utrzymywana przez nas samych ? wyjaśnia. – Interpelacja radnego Dunasa to tak naprawdę efekt mojej prośby. Dwa dni po sesji przyjechał ktoś z PZD, przeczyścił trochę te kratki, ale to co z nich wyjęli wrzucili na te nasze kupki i zrobiło się jeszcze większe bagno ? narzeka.

Wiesław Staruch broni się, że mieszkańcy sami prosili, by przy przebudowie drogi nie wycinać części drzew, więc normalnym jest, że po każdym deszczu, liście zapychają kratki odpływowe. Szef PZD apeluje, by mieszkańcy również dbali o drogę.

– Budować inwestycję za grube miliony i później o nią nie dbać? To nie po gospodarsku ? kwituje A. Michalak.

Napisz komentarz »