REKLAMA

Kronika policyjna

Zadźgali niemowlę

Opublikowano 03 września 2018, autor: PS

Szokujące odkrycie biegłych. Wcześniak wyłowiony z Odry miał przekłute gardło. Mógł zostać zamordowany przez rodziców. Prokuratura jest na tropie matki.

– Lekarze znaleźli ślady na szyi i na plecach, które ktoś zadał ostrym narzędziem – mówi Ewa Antonowicz, zastępca prokuratora rejonowego w Nowej Soli. Na razie nie wiadomo, czym zraniono wcześniaka.

– Na pewno nie są to ślady po igle. Możliwe, że po szpikulcu lub podobnym narzędziu – mówi prokurator.

Jedno z dźgnięć przebiło gardło. Prokuratorzy nie są jednak pewni, czy przyczyniło się to śmierci chłopca. Do tej pory nie udało się ustalić, czy dziecko urodziło się żywe.

– Dokładne badania komplikuje rozkład ciała – tłumaczy prokurator. Przypomnijmy, dziecko mogło dryfować w rzece wiele dni.

Kilka tysięcy matek

Chłopca wyłowiono z Odry 18 czerwca. Znalazł go 37-letni Łukasz, który pojechał na ryby. Zauważył torbę. – Była brudna, jakby leżała w bagnie. Robaki już po niej chodziły. Musiała płynąć od dłuższego czasu – mówił „Regionalnej”. Gdy ją otworzył przeżył szok.

– Widziałem reklamówkę, koszulkę i pieluszkę. Było też zawiniątko w ręczniku. Po chwili zobaczyłem wykrzywione nóżki, małe rączki i odwróconą głowę. To było malutkie dziecko – wspomina.

Niemowlę miało jeszcze pępowinę. W torbie było też łożysko.

– Koszulka była zakrwawiona. To prawdopodobnie w niej rodziła matka. Oprócz tego w torbie były kobiece majtki. Podkoszulek na ramiączkach, pieluszka. Dziecko było owinięte w ręcznik, włożone do reklamówki, na której były chińskie napisy – mówi prokurator. Śledczy opublikowali zdjęcia. Mieli nadzieję, że ktoś rozpozna te rzeczy i wskaże matkę dziecka. Ludzie dzwonili, ale żadna z informacji nie spowodowała przełomu w sprawie.

Prokuratura ma dwie hipotezy. – Torba mogła być wrzucona gdzieś w pobliżu Nowej Soli i przez kilka dni leżała w zakolu Odry. Mogła być też wrzucona poza naszym powiatem i województwem – wyjaśnia prokurator.

Śledztwo objęło woj. lubuskie, dolnośląskie i śląskie.  – Wiemy, że chłopiec urodził się w siódmym albo ósmym miesiącu ciąży. Był wcześniakiem – mówi E. Antonowicz. W trzech województwach sprawdzano matki, które pasowały do tego profilu. Prokurator zdradza, że to kilka tysięcy kobiet.

Nie stawiła się na badanie?

Obecnie śledczy są na tropie kobiety, która była w zaawansowanej ciąży, ale nie ma dziecka. To mieszkanka Bytomia na Śląsku.

– Kobieta nie stawiła się na wyznaczone badanie u ginekologa – mówi prokurator. Nie wiadomo jednak czy to mama chłopca. Potwierdzić ma to badanie DNA. Materiał genetyczny matki zabezpieczono z ubrań.

Prokuratorzy wciąż proszą o pomoc. – Apelujemy do osób, które miały kontakt z kobietami w 7-8 miesiącu ciąży, a teraz nie widzą dziecka. Prosimy też o czujność lekarzy. Jeśli zauważą, że pacjentka nie przychodzi, albo przyjdzie i powie, że poroniła – mówi E. Antonowicz. – Matka jest prawdopodobnie drobnej postury – dodaje.

Jaś, bo tak nazwano chłopca w prokuraturze, zostanie pochowany na cmentarzu w Otyniu. Ceremonia rozpocznie się 6 września o godz. 11.15.

Napisz komentarz »