REKLAMA

Komunikacja

Z górki na… rowerzystów?

Opublikowano 22 września 2018, autor: FP

– Ścieżka rowerowa przetnie drogę wojewódzką w niebezpiecznym miejscu! – alarmuje czytelnik. Starostwo uspokaja. Już po problemie.

Trwa budowa 50-kilometrowej trasy rowerowej, wiodącej przez cały powiat w miejscu dawnej linii kolejowej. Przed Lipinami dawne torowisko przecina drogę wojewódzką 315. Sęk w tym, że droga pokonuje szereg stromych wzniesień. Mijając ostatnią górkę, niemal wpada się na tory, a w przyszłości ścieżkę rowerową. Trudno wyobrazić sobie, by rowerzyści mogli w tym miejscu bezpiecznie przejść na drugą stronę szosy.

Na to newralgiczne miejsce uwagę zwrócił pan Waldemar z Nowej Soli. – Lubię podróżować rowerem. Raz na pasach strzelił mnie samochód. I to w centrum miasta ? opowiada. – Przecież za miastem będą pędzić jeszcze bardziej! – przekonuje. – Znam tę trasę doskonale. Jeździłem tamtędy do Konotopu jeszcze w czasach, gdy kursowały tam pociągi ? wspomina. – Dlatego w Lipinach powinno się zwrócić szczególną uwagę na ten przejazd ? dodaje.

Barierki i znaki

Co na to starostwo?

– Nowa ścieżka rowerowa nie będzie przecinała drogi wojewódzkiej w tym miejscu, w którym obecnie przecinają ją tory kolejowe ? uspokaja Dagmara Ostrowska, rzecznik prasowy nowosolskiego starostwa. – Trasa ścieżki przed samą szosą odbija w bok, biegnie kawałek wzdłuż drogi i przecina ją w bardziej bezpiecznym i widocznym miejscu ? wyjaśnia. – Odcinek ścieżki bezpośrednio przed dojazdem do drogi będzie zabezpieczony barierkami i oznakowany fluorescencyjnymi znakami stopu ? dodaje.

Budowa rowerostrady kosztuje 20 mln zł (z czego 17 mln to dofinansowanie). Całość ma być gotowa jesienią przyszłego roku. Oficjalnie inwestycja ma służyć lepszemu skomunikowaniu mniejszych miejscowości, choć nie ulega wątpliwości, że będzie też atrakcją turystyczną.

Chciałbym się mylić

Michał Filipek ze stowarzyszenia Cykliści z Soli przyznaje, że uczestniczył w luźnych rozmowach w starostwie. – Według mnie tego typu infrastruktura wybudowana w polach, niekoniecznie może spełnić pokładane w niej nadzieje, choć oczywiście chciałbym się mylić. Rozumiem argumentację starostwa, które nie było w stanie wybudować ścieżki wzdłuż dróg, bo pojawiła się okazja zrealizowania takiego projektu ? mówi. – Co do funkcji komunikacyjnej, to należy odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakich porach roku i na jakich dystansach trasa będzie używana. Bo rozsądny limit to jest 10 km i jakieś 30-40 minut jazdy. Tyle można przejechać, żeby podreperować budżet i zaoszczędzić parę złotówek na paliwie ? argumentuje. – Wykorzystanie turystyczne? Może sezonowo ? mówi Filipek. – Ten projekt miałby dużo większy sens, gdyby budowana trasa stała się główną osią, kręgosłupem dla przyszłej siatki ścieżek ? tłumaczy. – Duży wpływ będzie miała promocja. Most w Stanach z pewnością jest tu największą atrakcją ? dodaje.

Napisz komentarz »