REKLAMA

Sport

Mecz do zapomnienia

Opublikowano 06 października 2018, autor: Jakub Kłyszejko

Goście prowadzili w Zielonej Górze przez trzy i pół kwarty. Stelmet długo się rozkręcał, ale na szczęście w końcówce wywalczył inauguracyjne zwycięstwo.

Stelmet Enea BC Zielona Góra – MKS Dąbrowa Górnicza 87:81 (19:32, 22:29, 24:23, 22:7).

Stelmet: Sokołowski 21, Savović 20, Starks 19, Sakić 7, Hrycaniuk i Zamojski po 6, Matczak 5, DeVoe 3, Koszarek i Mokros 0.

MKS: Łukasiak i Melvin po 19, Davis 14, Richardson 10, Wołoszyn 7, Wojciechowski i Gabiński po 5, Kobel 2, Zębski 0.

 

Przed meczem koszykarze i kibice uczcili pamięć zmarłego rok temu rzecznika prasowego klubu Szymona Ludowskiego. Nasi rozpoczęli bardzo źle. Goście rzucili nam dziesięć punktów z rzędu, a kibice długo musieli czekać na pierwszą zdobycz Stelmetu. Rywalom wpadały trójki, a u nas trafiał tylko Michał Sokołowski. W hali zapadła grobowa cisza. Kibice nie dowierzali w taki obrót spraw. Dąbrowa w dziesięć minut rzuciła nam aż 32 punkty. Stelmet bronił bardzo źle i pozwalał przyjezdnym na zbyt wiele. Mecz życia grał środkowy Szymon Łukasiak, który był praktycznie nie do zatrzymania. Dobrze wyglądali też Amerykanie Cleveland Melvin i Curtis Davis. W trzeciej kwarcie MKS wygrywał już 74:59. Na szczęście chwilę później Stelmet zaliczył serię 16:0 i nasi wyszli na pierwsze prowadzenie w meczu. Nie wypuścili go do końca i mogli się cieszyć z pierwszego zwycięstwa. Sam mecz nie był wielkim widowiskiem. Nowy Stelmet zaczął ospale i długo wchodził na wyższe obroty. Z tego meczu chcemy zapamiętać świetny debiut „Sokoła” i aż 80 procent skuteczności Borisa Savovicia. Już w niedzielę (07.10) zielonogórzanie zagrają na wyjeździe w meczu VTB z Tsmokami Mińsk. Spotkanie rozpocznie się o 16:30. Kolejnych ligowych emocji w hali CRS doświadczymy już w środę (10.10). O 19:00 zmierzymy się z AZS-em Koszalin.

Powiedzieli po meczu:

Jacek Winnicki (trener MKS-u): – Przyjechaliśmy do Zielonej Góry walczyć o zwycięstwo. Graliśmy bardzo dobrze przez 25 minut. Niestety później trochę opadliśmy z sił i nasza gra się załamała. Przez ostatni kwadrans rzuciliśmy tylko siedem punktów. Nasz zespół jest tak zbudowany, że każdy musi dołożyć cegiełkę do końcowego rezultatu. Daliśmy z siebie wszystko i myślę, że pokazaliśmy się z dobrej strony.

Bartłomiej Wołoszyn (MKS): – Cieszę się, że zagraliśmy pierwszy mecz z takim przeciwnikiem jakim jest Stelmet. Rywal nie grał jeszcze takiej koszykówki, na jaką czekają kibice. My zaczęliśmy bardzo dobrze, ale potem gospodarze wrzucili może nie piąty, ale na razie trzeci bieg. To wystarczyło, aby na ten moment nas pokonać.

Igor Jovović (trener Stelmetu): – Zaczęliśmy ten mecz ospale i bez obrony. Dąbrowa zagrała świetną pierwszą połowę i korzystała z każdej piłki, którą lekceważąco rzucaliśmy. Później pokazaliśmy charakter i poprawiliśmy obronę. Krok po kroku odrabialiśmy straty. Dzięki temu wygraliśmy.

Napisz komentarz »