REKLAMA

Wasze sprawy

Coli w wodzie. A gdzie informacja?

Opublikowano 06 października 2018, autor: Michał Szczęch

– Biuletyn gminny, koperty na kościelną ofiarę i ulotki wyborcze potrafią pod sam nos podsunąć. Dlaczego nie potrafią podsunąć informacji o skażonej wodzie? – pytają mieszkańcy Lubięcina. Do tablicy przywołują urząd gminy.

Mieszkańcy Lubięcina i okolicznych wiosek z gminy Nowa Sól w kwestiach wody są bardzo wyrozumiali. Pytani o jakość wody, machają tylko ręką. – Bo co w tym złego, że dwa razy w roku ktoś znajdzie w wodociągu trochę bakterii coli? – pytają.

Gdyby jednak tych samych mieszkańców zapytać o przepływ informacji na linii gmina-ludzie, w kontekście skażonej wody, ich tolerancja znika. – Ten przepływ jest fatalny ? uważają.

Narzekali na rozwolnienie

Gdy w zeszłym roku w wodzie w miejscowym wodociągu pojawiła się coli, podniósł się lament nie o jakość wody, a o fakt, że gmina za późno dotarła z informacją do ludzi. Niektórzy, niczego nieświadomi, wypili skażoną wodę, a później narzekali na wymioty i rozwolnienie.

W ubiegłym tygodniu, coli wróciła. I znowu podniósł się lament, że gmina za późno dotarła z informacją do ludzi. Bo wielu mieszkańców, tak twierdzą ludzie we wsi, o skażeniu dowiedziało się dopiero, gdy w sobotę przyjechał beczkowóz.

– Z przepływem informacji rzeczywiście był problem ? potwierdza Anna Kowalczyk, mieszkanka zaczepiona w sondzie ulicznej. – Plotki, że woda jest brudna, ponoć krążyły od czwartku. Informacja potwierdzająca pojawiła się na stronie urzędu gminy w piątek. Ale przecież mieszkańcy nie zaglądają tam codziennie ? zaznacza Anna. – Dlaczego gmina nie wysłała pracownika, który zapukałby do każdych drzwi ? pyta.

Koperty, ulotki, biuletyny

Pytanie Anny krąży po Lubięcinie jak echo. Bo, owszem, informacje o coli zawisły na tablicach informacyjnych, ale przecież większość mieszkańców ich nie czyta.

– Jak idą wybory, to w każdych drzwiach znajdujemy ulotki ? komentuje Monika, która mieszka w Lubięcinie za górką. – Gmina kilka razy w roku do każdych drzwi dociera z darmowym biuletynem. Jak zbierali na remont kościoła, to w każdych drzwiach była koperta. Dlaczego nie potrafią pod każde drzwi dotrzeć z informacją o brudnej wodzie ? tego Monika nie potrafi zrozumieć.

Jan Laszkiewicz też tego nie rozumie. – Dawniej, jak była brudna woda, to nawet ksiądz z ambony ogłaszał podczas mszy ? wspomina Jan. – Dziś takich ogłoszeń z ambony już nie ma. Niech pukają do drzwi, bo to ważny temat ? sugeruje Jan i kolejne osoby zaczepiane w sondzie ulicznej.

– Albo niech chociaż wsadzą informację w płot ? sugeruje Irena Szczygieł. – Płacimy rachunki, to chcemy być poinformowani ? kwituje.

Wójt odsyła do likwidatora

Skąd problem z niedoinformowaniem? O to próbowaliśmy zapytać wójt Izabelę Bojko, najpierw telefonicznie, później osobiście, w urzędzie. Nie udało się. W środę wójt Bojko odesłała nas z pytaniami do Krzysztofa Klibera, likwidatora zakładu gospodarki komunalnej. Rozmowę prezentujemy przy artykule.

PS

Od środy woda z wodociągu w Lubięcinie jest już zdatna do picia.

 

 

RAMKA

O informowaniu w kwestii skażonej wody rozmawiamy z Krzysztofem Kliberem, likwidatorem zakładu gospodarki komunalnej w gminie wiejskiej Nowa Sól.

Kiedy dowiedzieliście się, że mieszkańcy nie mogą pić wody z kranu?

– Informację, że w Chełmku wykryto bakterię coli, otrzymaliśmy z sanepidu 28 września (piątek) i jeszcze tego samego dnia poinformowaliśmy mieszkańców o niezdatności wody do spożycia. Natychmiast zadzwoniliśmy też do zielonogórskiego laboratorium z prośbą o przebadanie kolejnych próbek „od ręki”, co najpewniej wykluczyłoby konieczność zamykania wodociągu na tak dużym obszarze. Otrzymaliśmy jednak odpowiedź, że przebadanie „od ręki” nie jest możliwe, bo mają bardzo dużo próbek do sprawdzenia. Ta sytuacja pokazuje tylko, jak dużym błędem była likwidacja laboratorium w Nowej Soli kilka lat temu.

Jakimi drogami poinformowaliście mieszkańców o niezdatności wody do picia?

– Zamieściliśmy informację na naszej stronie internetowej. Powiadomiliśmy też urząd gminy. I również urząd zamieścił informację na swojej stronie internetowej. Na tablicach we wsi zawisły informacje drukowane.

Gmina, gdy roznosi swój biuletyn, potrafi dotrzeć do każdego domu. Tak samo jest w przypadku choćby próśb o pieniądze i kopert roznoszonych na remont kościoła. Wtedy urząd gminy potrafi dotrzeć z informacją do każdego. Czy nie można spróbować robić tak również w przypadku informacji o zanieczyszczonej wodzie?

– W przypadku choćby biuletynu sprawa wygląda nieco inaczej. Jest to gazeta, które wychodzi w konkretnym, z góry ustalonym terminie. A terminu zanieczyszczenia wody nie da się przewidzieć. Informacja musi być udzielona na piśmie. Trzeba działać szybko. Na pewno nie jesteśmy też w stanie dzwonić do każdego domu, bo nie mamy nawet takiej bazy telefonicznej.

Skoro o zanieczyszczeniu wiedzieliście w piątek, to mogliście poinformować prasę, na przykład naszą gazetę, bo ukazujemy się w soboty…

– Oczywiście, jest to pomysł do zastosowania na przyszłość. Pragnę tylko nadmienić, że tak jak nadmieniałem na początku naszej rozmowy robiliśmy wszystko co tylko możliwe, by nie powodować konieczności wyłączenia całego wodociągu.

Napisz komentarz »