REKLAMA

Sport

Nerwówka i prowokacje

Opublikowano 19 października 2018, autor: Jakub Kłyszejko

Pogoń mocno postawiła się kandydatowi do awansu. O zwycięstwie Promienia zadecydowała jedna bramka. W drugiej połowie najwięcej działo się poza boiskiem…

Pogoń Przyborów – Promień Żary 0:1 (0:1).

Bramka: Czyżyk (2).

Pogoń: Gołąb – Bebrys, Pojnar żk, Serafin (od 80. min Galas żk), Uścio, Kmiećkowiak żk (od 70. min Marciniak), Czapla, Gabiga żk, Huczko (od 75. min Złotkowski), Otulak, Bugajewski.

Promień: Kowalczyk – Suski żk, Rogalski żk (od 20. min Gronkowski żk), Krukowski, Homik żk, Danielewski, Jelski (od 75. min Biniek), Świdkiewicz (od 60. min Żebrowski), Piechowiak żk, Wolak, Czyżyk (od 70. min Wiliński).

Gospodarze mierzyli się już na własnym obiekcie z Czarnymi Żagań i Piastem Iłowa. Przegrywali minimalnie i mieli nadzieję na przełamanie złej serii w starciach z czołówką. Zadanie utrudnił im Łukasz Czyżyk, który już w drugiej minucie wyprowadził Promień na prowadzenie. Wykorzystał niezdecydowanie defensywy z Przyborowa i strzelił, jak się później okazało, jedynego gola. Pogoń starała się doprowadzić do remisu i miała ku temu okazje. Jednak Tomasz Kowalczyk był niezwykle czujny i dobrze kierował kolegami z obrony.

Z każdą kolejną minutą, na boisku było coraz bardziej nerwowo. Po jednej z akcji Piotr Serafin stracił zęba. Ta sytuacja jeszcze bardziej rozjuszyła jednych i drugich. Niestety zdecydowanie więcej działo się poza murawą. Dochodziło do wzajemnych prowokacji, w których udział brali przedstawiciele Promienia i kibice Pogoni. Cały czas coś iskrzyło i w pewnym momencie sędzia musiał przerwać mecz. Przy ławkach rezerwowych doszło do konfrontacji, która na szczęście została rozgoniona przez kilkunastu policjantów. Kibice Promienia też chcieli wziąć w niej udział, ale zostali w odpowiednim momencie powstrzymani. Całe zdarzenie trwało kilka minut i wyglądało dość niebezpiecznie. Na szczęście piłkarze mogli wrócić do gry. W końcówce goście wyszli z kontrą trzech na jednego. Nie zdołali jej wykorzystać i w odpowiedzi zaatakowała Pogoń. Bezskutecznie. Po twardym, zaciętym i wyrównanym widowisku, bezcenne trzy punkty zainkasowali goście z Żar. Jedni i drudzy narzekali na pracę arbitra Sebastiana Chudego ze Świebodzina, który dopuścił do bardzo ostrej gry. Momentami brutalnej, za co karał piłkarzy żółtymi kartkami. Ostatecznie pokazał dziewięć, ale mógł wręczyć zdecydowanie więcej.

Okiem trenera

Rafał Galas (Pogoń): – To był mecz na remis. Tracimy gola przez głupi błąd. To, co się działo w drugiej połowie, jest ewidentną winą arbitra, który mylił się w dwie strony. Dopuścił do brutalnej gry i przez to są kontuzje chłopaków. Był to kiepski mecz, a później wszystko odbija się na nas. Znów straciliśmy frajerską bramkę. Komplikujemy sobie mecz. Potem sami mamy trzy dobre sytuacje, nie strzelamy i tak się kończy.

Napisz komentarz »