REKLAMA

Sport

To już chyba kryzys

Opublikowano 04 listopada 2018, autor: Jakub Kłyszejko

Nowosolanie przegrali czwarty mecz z rzędu. Ostatni raz zwyciężyli… 22 września. Dobrze, że runda jesienna niedługo się kończy, bo podopiecznym trenera Grzegorza Kopernickiego przyda się przerwa.

Arka Nowa Sól – Steinpol-Ilanka Rzepin 1:2 (0:1).

Bramki: Zawojek (53) – Sawiak (8), Adamczewski (90).

Arka: Krajewski żk – Rytwiński, Stankiewicz, Kubiak, Romaszko (od 46. min Nazar), Wilczyński, Walter (od 65. min Rozynek), Nitka (od 10. min Lewandowski), Dębiczak (od 80. min Pojnar), Lewicki, Zawojek (od 85. min Kieroński).

Ilanka: Silva Rios – Adamczewski, Chanas, Kasik, Kawecki, Matysiak, Nowak, Pawłowski, Pietruszyński (od 46. min Klimczak), Sawiak, Sidorowicz (od 60. min Popkowski).

 

Goście szybko objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego czujnie w naszym polu karnym zachował się Michał Sawiak i pokonał Przemysława Krajewskiego. Golkiper nowosolan dziesięć minut później nieprzepisowo interweniował poza szesnastką. Chwilę później naprawił nieudaną interwencję i kapitalnie obronił strzał z rzutu wolnego.

Druga połowa rozpoczęła się dla naszych bardzo dobrze. Patryk Zawojek ładnym uderzeniem z dystansu doprowadził do remisu. Później Arka nie miała pomysłu na sforsowanie defensywy rywala. Grała niedokładnie i w decydujących momentach podejmowała złe decyzje.  Goście domagali się czerwonej kartki dla Krajewskiego za interwencję w 75.minucie. Ten ponownie wyszedł z bramki i być może zahaczył szarżującego przeciwnika. Sędzia nie zagwizdał i drużyny nadal grały 11 na 11. Kiedy wydawało się, że ekipy podzielą się punktami, to Ilanka wyszła z zabójczą kontrą. Z łatwością rozklepała naszą obronę, dośrodkowanie z lewej strony trafiło pod nogi Marcina Adamczewskiego, a on zapewnił trzy punkty swojej drużynie. Chwilę później sędzia zakończył mecz, a załamani piłkarze Arki padli na murawę…

Powiedzieli po meczu:

Gracjan Lewicki (Arka): – Strzelamy na 1:1, niby chcemy grać dalej, jesteśmy naładowani i nic z tego nie wychodzi. Nie wiem, co powiedzieć. Za dużo bawimy się przed polem karnym rywali. Oddajemy zbyt mało strzałów z dystansu. Takie są skutki i przegrywamy kolejny mecz.

Adam Pojnar (Arka): – Sami  nie wiemy, o co tu chodzi. Mamy sytuacje, które powinniśmy zamieniać na gole. Tracimy kuriozalne bramki. Tutaj też doprowadziliśmy do remisu, trochę przycisnęliśmy, ale co z tego? Rywal poszedł z kontrą w doliczonym i wywiózł od nas trzy punkty. Aż ręce opadają… Dzisiaj mieliśmy trzy, cztery okazje, po których trzeba było uderzyć, a nie podawać kolegom. Piłka nożna jest grą, która lubi się mścić. Znów dostajemy bramkę w ostatnich sekundach. Odechciewa się grać.



Napisz komentarz »