REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Bohater z Lubięcina

Opublikowano 04 listopada 2018, autor: PS

13-letni Hubert Ryżów zadzwonił na straż pożarną i powiedział, że sąsiadom pali się komin.

W czwartkowy wieczór (25.10.), tuż po 19.00, Hubert wyszedł na dwór zobaczyć, co słychać u jego psa i nagle poczuł dziwny dym.

– Patrzę, a z komina sąsiadów lecą iskry. Myślałem, że to nic takiego, ale nagle pojawił się gigantyczny płomień. Buchnęło chyba na dwa metry. Iskry leciały na drogę. Bałem się, że mogą podpalić pobliskie drzewa – opowiada chłopiec.

W domu nie było rodziców. Był tylko wujek i dziadek. Hubert krzyknął do nich, że się pali, po czym bez wahania chwycił za telefon i wykręcił 112.

– Powiedziałem, że pali się komin sąsiadów. Operator chyba chciał się upewnić, że to nie kawał, bo prosił mnie, żebym podał miejscowość, gminę i województwo – wspomina.

Po kilku minutach przyjechała OSP Lubięcin. Chwilę później dojechały dwa zastępy z Nowej Soli. Pojawił się też podnośnik.

Mógł zapalić się dach

– To była rutynowa akcja przy pożarze komina. Wygasiliśmy w piecu i strąciliśmy palącą się sadzę kulą kominiarską. Na szczęście pożar nie zdążył się rozprzestrzenić i przenieść na poddasze – informuje Sławomir Ozgowicz, oficer prasowy PSP w Nowej Soli.

Hubert całą akcję oglądał z okna salonu. Po wszystkim wyszedł przed dom.

– Podszedł do mnie jeden ze strażaków i spytał, czy to ja dzwoniłem. Gdy się przyznałem powiedział to swoim kolegom i od razu nazwali mnie młodym bohaterem. Podobno komin był mocno nagrzany. Mówili, że gdybym ich nie wezwał, mogło dojść do pożaru dachu – opowiada 13-latek.

– Chłopiec bardzo fajnie się zachował. Przy takim pożarze komin nagrzewa się do 600-700 stopni. Może się rozszczelnić i wtedy łatwo ogień przenosi się na drewniane poddasze. 15-20 minut dłużej i mogło dojść do tragedii. Huberta można tylko chwalić – mówi Wojciech Markowski, prezes OSP Lubięcin. 

Chłopiec mówi, że to rodzice nauczyli go korzystać z nr 112. – W szkole na przyrodzie też uczyli nas jak wzywać pomoc. Cieszę się, że dzięki mnie nie wydarzyło się nic złego – kończy.



Napisz komentarz »