REKLAMA

Wasze sprawy

To była egzekucja

Opublikowano 04 listopada 2018, autor: PS

Myśliwy, który zastrzelił psa Hiro został skazany na trzy miesiące bezwzględnego więzienia. Adwokat zapowiada kasację

Sprawa zaczęła się w styczniu 2015 roku. To wtedy 47-letni myśliwy z Lubięcina zastrzelił na polowaniu golden retrievera o imieniu Hiro. Pies należał do Waldemara i Danuty Tietz, którzy w Stawach prowadzą gospodarstwo agroturystyczne. Pani Danuta była z psem na spacerze. Hiro zniknął jej na chwilę z oczu. Wtedy usłyszała huk. Gdy myśliwy przejeżdżał obok niej miał powiedzieć: „zabiłem pani psa”. Sprawę zgłosiła prokuraturze, a ta postawiła zarzuty. W kwietniu 2016 r. przed Sądem Rejonowym w Nowej Soli ruszył proces. Myśliwy od początku twierdził, że strzelał w samoobronie. Sąd nie dał mu wiary, bo sekcja zwłok psa wykazała, że strzał mógł być oddany nawet z 6 metrów i to w momencie, gdy Hiro był obrócony tyłem do strzelca. Wyrok to 4 tys. zł grzywny, 5 tys. zł nawiązki dla schroniska, pokrycie kosztów sądowych przepadek broni oraz zakaz polowań na dwa lata.

Zastrzelił członka rodziny 

Do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze odwołała się zarówno nowosolska prokuratura, jak i obrońca skazanego. W środę (24.10.) zapadł wyrok. Sędzia Dariusz Maj zaostrzył rozstrzygnięcie. Skazał myśliwego na trzy miesiące bezwzględnego więzienia i zasądził 1500 zł jako zadośćuczynienie dla właścicieli psa. Ocenił, że oskarżony działał umyślnie.

– Z zimną krwią zastrzelił psa, który w żaden sposób go nie skrzywdził. To była egzekucja zwierzęcia, a nie działanie podjęte w obronie własnej. W ocenie sądu motywacja oskarżonego zasługuje na potępienie, strzelił on bowiem bez powodu, gdyż po prostu mógł to zrobić, a jako myśliwy powinien szczególnie wykazywać się troską o dobro zwierząt. Poza tym nie okazał skruchy, nie przeprosił pokrzywdzonych, którzy stracili wieloletniego towarzysza, psa, którego traktowali jak członka rodziny i kochali, nie podjął kroków zmierzających do naprawienia szkody – tłumaczy Diana Książek-Pęciak, Rzecznik Sądu Okręgowego w Zielonej Górze. Oprócz poprzedniej niekaralności sąd nie wiedział żadnej innej okoliczności łagodzącej. 

Idę z tym do Sądu Najwyższego

– Sami jesteśmy zdziwieni tym wyrokiem. Od początku mówiliśmy, że nie zależało nam na tym, żeby sprawca trafił do więzienia. Chcieliśmy tylko sprawiedliwości dla Hiro, żeby sąd uznał go winnym i dał grzywnę – mówi Waldemar Tietz.

Piotr Haładuda, obrońca myśliwego mówi, że wyrok jest kuriozalny: – Nie spotkałem się jeszcze z taką sytuacją, że ojca dwójki dzieci, niekaranego, wsadza się do więzienia za to, że zastrzelił psa w przypadkowej sytuacji. Znam sprawy, gdzie sprawcy bestialsko znęcali się nad zwierzętami i byli karani pracami społecznie-użytecznymi. Dlatego składam kasację do Sądu Najwyższego – zapowiada P. Haładuda.     

Napisz komentarz »