REKLAMA

Kultura, Oświata

Kulturalne Miasteczko

Opublikowano 10 listopada 2018, autor: Rafał Krzymiński

– Kulturę można robić za niewielkie pieniądze – przekonuje Grzegorz Zwarycz, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Nowym Miasteczku.

Zewsząd słychać opinie, że rozruszał pan kulturę w Nowym Miasteczku?

– Pracowaliśmy na to, aby wstrzelić się w zapotrzebowanie mieszkańców i zaoferować im to, czego nie było. Wcześniej, podobnie jak w Bytomiu Odrzańskim, bazowaliśmy na imprezach przygotowywanych z myślą o szkołach. Dodaliśmy do tego koncerty i kabarety. Dom kultury odżywał tylko wiosną i latem, jesienią i zimą był martwy. To się zmieniło.

Kabarety okazały się prawdziwym hitem?

– Na sali jest stuprocentowa frekwencja, a mamy 170 miejsc. Przyjeżdżają do nas goście z Bytomia Odrzańskiego, Niegosławic i Zielonej Góry. Jedna pani powiedziała, że w kameralnej sali jest lepszy kontakt z artystami. W większych ośrodkach nie ma takiego klimatu. Na spotkania z Nowakami i Katarzyną Piasecką zabrakło biletów. Zorganizowaliśmy ponad dziesięć seansów kabaretowych. Często spotykam się z zarzutami, że dopłacam do kabaretów. Nieprawda. Bilans jest równy zero. Na Nowakach aż 100 osób było spoza Nowego Miasteczka, bo bilety kosztowały 40 zł. I to jest granica cenowa, której nie przekroczymy. Ludzi nie stać na więcej.

 Jaki jest budżet GOK?

– Na dom kultury łącznie z biblioteką mamy do dyspozycji 350 tys. zł. Zatrudniamy dwie i pół osoby (śmiech). Oprócz mnie, łączony etat ma sekretarka, która prowadzi też animacje dla dzieci na festynach i zajęcia ruchowe. Na pół etatu jest sprzątaczka. Na umowę zlecenie zatrudniamy dwóch instruktorów. Obcięliśmy dwa stanowiska kierownicze, ustawieniem sprzętu i akustyką zajmuję się sam. Jestem instruktorem muzycznym, prowadzę zespół seniorów Barwy Jesieni. Zajmuję się grafiką komputerową. Sam robię wszystkie plakaty na wydarzenia. Organizuję wakacje i ferie zimowe na terenach wiejskich. Prowadzę Facebooka GOK. Mocno oszczędzamy, ale za te pieniądze da się prowadzić dobry dom kultury.

Sekcji tematycznych nie brakuje?

– Ludzi trzeba wygonić z kanapy, dlatego proponujemy zajęcia z fitness, zumby i tzw. jumpingu, czyli trampolin. Karnet na fitness, dwa razy w tygodniu kosztuje 60 zł, trampoliny są droższe, jest ich 14. Od dwóch lat w każdy piątek można zagrać w modne planszówki. Popularne są zajęcia z robotyki. Mamy cztery zestawy klocków, każdy jest warty 1,5 tys. zł. Dzieciaki starsze i młodsze mogą do nas przyjść na zajęcia taneczne. Prężnie działa Uniwersytet Trzeciego Wieku z sekcjami kabaretowymi taneczną. Myślimy o zajęciach teatralnych. Staramy się przyciągnąć młodzież. Klasy mundurowe świetnie bawiły się w turnieju paintballa. Wypalił Dzień Dziecka. Zamiast nudnego dnia ze sportem, zaproponowaliśmy turniej giganta z przeszkodami. Formuła się sprawdziła.

Stawiacie na stand-up?

–  Bałem się, że Kasia Piasecka pojedzie po bandzie . Wiadomo, takie występy nie są poprawne polityczne. Artyści śmieją się z wszystkich grup: grubych, łysych, nawet niepełnosprawnych. Tymczasem, niepełnosprawni ze Szprotawy byli zachwyceni. Zrozumiałem, ze stand-up ma potencjał. No i podoba się młodzieży, a oni są naszą przyszłością.

Biblioteki pan nie reklamuje?

– Wiadomo, że czytelników nie zawsze jest wielu. Co roku wydajemy 6-7 tys. zł na nowe książki, co 2-3 miesiące na półkach pojawia się 20-30 nowych tytułów.

I nie zapominacie o promocji?

– Dbamy o nowoczesną komunikację z odbiorcami na Facebooku. Przyjęły się konkursy z nagrodami. Można było wygrać bilety na kabarety i galę bokserską Tomka Makowskiego. Kolejna zabawa gwarantowana przy okazji meczu piłki nożnej Polska-Czechy.

Najbliższe plany?

– W grudniu zorganizujemy minimaraton kabaretowy. 6 grudnia, jak co roku, odbędą się Mikołajki na rynku. Nowy Rok to Orszak Trzech Króli i 13 stycznia kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

O czym pan marzy?

– Mam pragmatyczne marzenia. Udało nam się wyremontować: parter bez korytarza, zaplecze sceniczne – artyści mają garderobę, toaletę. Zakupiliśmy nowoczesny sprzęt. Najwyższa pora na odnowienie sali widowiskowej, biblioteki i korytarzy. Chciałbym wprowadzić nowe gatunki muzyczne. Bluesobranie już mamy. Warto do tego dołożyć noworoczne koncerty muzyki poważnej. Discopolo u nas nie będzie. Sławomira możemy zaprosić, ale pod warunkiem, że za zaśpiewanie dwóch piosenek nie zażyczy sobie więcej niż 5 tys. zł (śmiech). Za 30 tys. zł wolę zorganizować kilka mniejszych koncertów.

Dziękuję za rozmowę.

 

Napisz komentarz »