REKLAMA

Samorząd

Pierwsza sesja. I od razu bojkot!

Opublikowano 24 listopada 2018, autor: Michał Szczęch

W Kolsku w środę (21.11) odbyła się pierwsza sesja kadencji 2018-2023. Sesja ta przejdzie do historii gminy. Bo narodziła się opozycja ? to po pierwsze. Po drugie? Radni opozycji się zbuntowali. – Ta sesja jest nielegalna ? uznali. I usiedli na krzesłach dla publiczności.

Kamila Florczak, nowo wybrana radna z komitetu Tomasza Bączkowskiego, już na samym początku zabrała głos. – Na którym statucie procedujemy? Na tym z roku 2001, czy na tym z roku 2018? – zapytała.

– Mecenas rekomendował, żeby procedować na tym z 2018 ? odpowiedział sekretarz Zdzisław Łukaszewski.

– Czy on jest prawomocny? – radna Florczak nabrała wątpliwości. I złożyła wniosek formalny, by obrady przenieść o tydzień.

Sprawę podano głosowaniu. Pięciu radnych, wybranych z komitetu T. Bączkowskiego (opozycja), było przeciw kontynuacji. Dziewięciu (z komitetów Henryka Matysika i Pawła Dulki) ? za. Jedna z nowo wybranych w ogóle nie pojawiła się na sesji. Podobno zrezygnuje z mandatu, co oznaczałoby, że w jednym z okręgów w Konotopie wybory na radnego zostaną powtórzone.

Zestresowanie pana Marcinowicza

Rola prowadzącego pierwszą sesję tradycyjnie przypadła najstarszemu radnemu, czyli Stanisławowi Marcinowiczowi. Wyraźnie przejęty, zapowiedział wybór przewodniczącego i jego zastępcy. Ruszyło zgłaszanie kandydatów.

– Zgłaszam Pawła Zapeńskiego ? odezwał się Łukasz Czop. – Pan nie zgłasza ? zrugano Czopa, bo jest „tylko” sołtysem. Koniec końców, P. Zapeński (od Matysika) i tak został kandydatem, jak się wkrótce okazało – jedynym.

Wyraźnie zmieszany radny Marciniszyn nadal prowadził obrady. I z coraz większym trudem zapowiadał kolejne punkty. Nie pomogła nawet ściąga na kartce. – Za-za-za-zapowiadam przerwę ? wydusił.

Po przerwie radny Wiesław Tomaszewicz zaproponował, by ze względu na ogromne zestresowanie pana Marcinowicza, obrady pomógł prowadzić sekretarz Łukaszewski. I pomógł. Wydawało się, że teraz będzie już z górki. Ale nie było…

Wstał radny Mateusz Pachołek. – Nie będziemy brali udziału w tej sesji ? wypalił. – Statut jest nielegalny ? przyznał rację radnej Florczak. I przesiadł się na krzesło dla publiczności, podobnie jak reszta opozycji, czyli wspomniana K. Florczak, a także Tomasz Zalewski, Elżbieta Łukaszewska i Jakub Sekuła.

Obrady trwały w najlepsze

– Ta sesja jest niezgodna z prawem ? tłumaczyła w kuluarach radna Florczak. – Nie możemy obradować na statucie z roku 2018, ponieważ za późno został wprowadzony i upubliczniony. Owszem, podjęto go 7 listopada, ale do dziennika ustaw trafił dopiero 13 listopada. Zgodnie z prawem, w takiej sytuacji sesja powinna się odbyć najwcześniej po 28 listopada, bo wtedy statut się uprawomocni. Kontaktowaliśmy się w tej sprawie przed sesją z urzędem wojewódzkim. I przyznali nam rację ? zaznaczyła K. Florczak. Nieprawidłowości było więcej. Bo radna na sali nie zauważyła kamery, a głosowanie radnych nie było imienne, choć przecież właśnie takie zmiany nakazał wprowadzić rząd.

– Dzwońmy do prawnika – polecił Wójt Matysik.

– Ale prawnik nie może być sędzią na telefon w tej sprawie ? skomentował T. Bączkowski. A obrady trwały w najlepsze.

Oświadczenie Brzozowskiej

Opozycja poinformowała w kuluarach, że sprawę nielegalności sesji zgłoszą wojewodzie.

Sekretarz Łukaszewski poinformował natomiast o zarobkach: – Przewodniczący rady dostaje 900 złotych, jego zastępca 600 zł, każdy przewodniczący komisji 550 zł, członkowie poszczególnych komisji 500 zł. Za nieuczestniczenie w obradach jest kara. Dietę zmniejszamy wtedy o 100 zł. Natomiast każdy sołtys za obecność na sesji dostaje 100 zł.

Komisje, jak w każdej gminie, będą cztery ? rewizyjna; skarg, wniosków i petycji; gospodarki i finansów; zdrowia kultury i sportu. Wójt Matysik, w obliczu bojkotu, zasugerował, by wybór członków komisji przenieść na kolejną sesję. Wniosek w tej sprawie złożył W. Tomaszewicz. I tak się stało.

Na koniec wójt Matysik, po tym, jak został zaprzysiężony (to jego siódma kadencja) przeczytał oświadczenie Iwony Brzozowskiej, która nie jest już dyrektorką Gminnego Domu Kultury. Brzozowska poinformowała na piśmie, że decyzja o rezygnacji była trudna. Że zostawiła w gminie kawał serca, że z Domu Kultury przez 21 lat zrobiła wizytówkę Kolska. Decyzja Brzozowskiej podyktowana była m.in. sposobem prowadzenia kampanii przez T. Bączkowskiego, o czym możemy przeczytać w oświadczeniu. Zarzuciła m.in., że kampania była brudna, że krytykowali, a nie proponowali innych rozwiązań.

W głowach obecnych na sesji mogło się zrodzić pytanie, czy wpływ na decyzję miała rzeczywiście kampania, czy może fakt, że w środę Brzozowska została nowosolskim starostą.

Wkroczył Fiedorowicz

Brak Brzozowskiej oznacza konieczność znalezienia nie tylko dyrektora Domu Kultury, ale też być może kogoś od pozyskiwania dofinansowań unijnych, bo właśnie tym Brzozowska również się zajmowała. Nabór wkrótce ruszy.

A na salę obrad, ni stąd ni zowąd, wkroczył z teczką Czesław Fiedorowicz, nie widziany tutaj od lat. Wyraźnie zdziwił się, że to już koniec sesji. Do niedawna Cz. Fiedorowicz był przewodniczącym sejmiku wojewódzkiego. Ale w ostatnich wyborach nie wywalczył mandatu.



Napisz komentarz »