REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Ukradł pięniądze na węgiel

Opublikowano 24 listopada 2018, autor: PS

63-letni mężczyzna obiecał staruszce, że wniesie jej opał do mieszkania. – Zaufałam mu, dałam klucz, a on mnie okradł – rozpacza Benigna Piętka (85 l.).

Pani Benia mieszka sama w dwóch małych pokojach w Kożuchowie. Ledwo chodzi, ale w środę (14.11.) z trudem pokuśtykała do komórki.

– Było po 10.00. Opiekunka wyszła. Pomyślałam, że sprawdzę, ile mam węgla, a przy okazji wezmę coś do rozpałki – wspomina.

Pamięta, że przed wyjściem z domu zostawiła portfel na krześle w kuchni. Było tam 2,4 tys. zł, które uzbierała z renty. O kuli zeszła po krętych schodach. Wyszła na podwórze do komórki. Do koszyka włożyła drewno i gazety na rozpałkę. Był ciężki, więc w drodze powrotnej się przewróciła.

– Podszedł niski facet i mówi, że mi pomoże. Powiedział, żebym dała mu klucz, to zaniesie mi opał na górę. Miał też jajka na sprzedaż, po złotówce za sztukę. Powiedziałam, że wezmę i dałam mu klucz – wspomina pani Benia.

Mężczyzna zaniósł opał. Po chwili zbiegł i oddał klucze. Pani Beni powiedział, że z jajkami przyjdzie w poniedziałek. Staruszka wróciła do mieszkania.

– Portfel leżał na widoku. Zajrzałam do środka i brakowało 1,4 tys. zł. Okradł mnie – mówi staruszka. – Zeszłam na dół. Nie było po nim śladu. Na ulicy zaczepiłam młodego człowieka, żeby wezwał policję.

Powinien kupić węgiel

Przyjechali funkcjonariusze z Kożuchowa. – Na stole rozłożyli mi zdjęcia złodziei. Od razu go rozpoznałam. Powiedziałam policji, że pewnie siedzi gdzieś pod sklepem i żeby się pospieszyli. Bałam się, że wszystko przepije – opowiada.

 63-latek wpadł pod Zamkiem.

– Miał przy sobie tylko część łupu. Zatrzymaliśmy go i osadziliśmy w policyjnym areszcie. Postawiliśmy mu zarzut kradzieży. Nie przyznał się, ale co chwilę zmieniał wersję wydarzeń – mówi Justyna Sęczkowska, rzecznik nowosolskiej policji. Policjantka przestrzega starszych ludzi, żeby nie ufali obcym.

– Oszuści podają się za wnuczków, pracowników NFZ, spółdzielni, wodociągów, czy jak w tym przypadku oferują pomoc. Od lat apelujemy do seniorów, żeby nie wpuszczali obcych do domu, nie wręczali im żadnych pieniędzy, a już pod żadnym pozorem nie dawali kluczy – mówi rzecznik. 

O losie 63-latka zadecyduje sąd. Za kradzież grozi mu nawet 5 lat więzienia. 

– Za karę powinien mi teraz odkupić węgiel. Niech weźmie pożyczkę, albo to odpracuje – domaga się B. Piętka.

Na co dzień zajmują się nią opiekunki z Kożuchowskiego OPS.

– Dbają o mnie. Zakupy mi robią, w piecu palą. Zawsze zrobią coś do jedzenia – mówi staruszka. Sama chciałby jednak trafić do Zakładu Opieki Leczniczej, gdzie starsi ludzie mają całodobową opiekę. OPS pomógł jej napisać podanie. Teraz czeka na odpowiedź. Do tego czasu siostrzeniec pani Beni ma wymienić zamki. – Już nigdy nikomu tak nie zaufam i klucza nie dam – zarzeka się staruszka.  



Napisz komentarz »