Kultura, Oświata

Biblioteka nie zginie!

Opublikowano 02 grudnia 2018, autor: Rafał Krzymiński

– Niełatwo jest zaprosić popularnego pisarza, a kontaktu do niego zwykle szukam w internecie – mówi Elżbieta Gonet, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej.

Jaki to był rok dla biblioteki?

– Mieliśmy kilka ciekawych spotkań ze znanymi ludźmi, m.in. z Krzysztofem Wielickim, Marcinem Kydryńskim, z Anna Kamińską. Przyszły tłumy.

Które cieszyły się największym zainteresowaniem?

– Niestety nie te z twórcami literatury pięknej. Sięga po nią mały procent czytelników, to ciągle jest literatura elitarna. Gdyby odwiedzali nas tylko tacy pisarze jak np. Wiesław Myśliwski, Olga Tokarczuk, Antoni Libera –  na spotkaniach byłoby mniej osób. Znak czasu! W cenie jest literatura faktu. Furorę robi powieść sensacja, autorzy tacy jak Remigiusz Mróz, Marek Krajewski, Katarzyna Bonda, Zygmunt Miłoszewski. Gorące nazwiska. Ich niełatwo zaprosić, mają wypełniony po brzegi kalendarz spotkań .

Jak pani poluje na topowego pisarza?

– Szukam kontaktów w internecie, np. na Facebooku. W ten sposób zaprosiłam Andrzeja Kruszewicza, dyrektora warszawskiego zoo, twórcę azylu dla ptaków, autora wielu książek o ptakach, uwielbianego przez słuchaczy radia. Obecnie ma również swój program telewizyjny. W internecie odkryłam Monikę Milewską, antropolożkę kultury, która pracuje na Uniwersytecie Gdańskim. Przyjechała do nas z książką historyczną pt. „Bogowie u władzy”, w której opisała wielkich dyktatorów od Aleksandra Wielkiego poczynając, a na współczesnych kończąc. Często inspiracji szukam też np. w takich programach  jak „Księgarnia”. Czasami dzwonię do wydawców bestsellerów lub do menedżerów pisarzy, ale nie zawsze się udaje ? w przypadku Katarzyny Bondy czy Martyny Wojciechowskiej nie odpowiedzieli. Próbuję zaprosić Joannę Bator. To marzenie na 2019 r. Podobnie jak Szczepan Twardoch. W wywiadzie wspomniał, że lubi małe biblioteki, czyli mamy szansę (śmiech).

Ktoś pani pomaga w doborze gości?

– Mamy w bibliotece wewnętrzną sieć, gdzie w folderze PLANY zamieszczam moje pomysły na rok następny, mogą to robić również wszyscy pracownicy. Każdy może zamieścić swoją propozycję wydarzenia kulturalnego i pod koniec roku, kiedy tworzę plan na rok następny,  uwzględniam w nim te propozycje, jeśli nie ma żadnych przeszkód. Często ciekawa wizyta trafia się spontanicznie w środku roku, tak jak z Krzysztofem Wielickim. Marcin Kydryński ? od dawna przeze mnie zapraszany ? w tym roku  odpowiedział na propozycję, ponieważ planował wyjazd do Lwówka Śląskiego.

Liczba spotkań jest z góry zaplanowana?

– Zaplanowana jest kwota na spotkania. Jeśli wydatków jest dużo, prosimy o wsparcie sponsorów.

Ile kosztowało np. spotkanie z M. Kydryńskim?

– Wynagrodzenie jest dobrem osobistym autora, więc nie chciałabym mówić o konkretnej osobie. Cena spotkań waha się od 200 złotych do 2- 3 tys. zł.

Ile zarobi topowy autor?

– Cena zależy od popularności. Najwięcej, bo 2 ? do 3 tys. (mowa tu o łącznych kosztach spotkania, dojazdu, noclegu) trzeba zapłacić osobom bardzo popularnym, znanym z telewizji, prasy, laureatom nagród. Czasem twórca mówi skromnie, że według mojego uznania, ale jak wiem, że jego dorobek i praca są ważne, więc nie przystoi zapłacić zbyt mało. Autorzy lokalni, mniej znani, którzy często też promują swoją twórczość na spotkaniach, proponują niskie wynagrodzenia ? w granicach 150 do 500 zł.

Co jeszcze działo się w bibliotece w mijającym roku?

– Na co dzień jest praca bardziej prozaiczna. Musimy dbać o obiekt i park, modernizować, odnawiać. Ponadto zasadnicza sprawa ?  wypożyczanie i zakup zbiorów  – ok. 5 tys. nowych książek. Dokonujemy też ubytkowania zbiorów, czyli pozbywamy się książek bardzo zniszczonych, nieczytanych i nieaktualnych. Najbardziej zniszczone przeznaczamy na makulaturę, pozostałe sprzedajemy na kiermaszu i za uzyskane w ten sposób środki kupujemy nowości wydawnicze.

Wyobraża sobie pani bibliotekę bez książek?

– Jeszcze długo książki papierowe będą istnieć, ale e-booki stają się coraz bardziej popularne. W naszej bibliotece mamy e-zbiory z platformy Legimi, największej w kraju. To duży wybór, sporo nowości.

Młodzi korzystają?

– To nie jest kwestia wieku, np. Wisława Szymborska korzystała z czytnika…. Ja często czytam książki w formie elektronicznej,  moi rówieśnicy różnie.  Czytniki są wygodne i oszczędzają lasy. Książka papierowa z czasem będzie coraz droższa, piękniej wydana. Obcowanie z nią będzie jak popijanie herbaty z pięknej, porcelanowej filiżanki. To nie to samo co z plastikowego kubka. I taka książka będzie dostępna w bibliotekach. Czasy w którym gromadziliśmy książki w domach mijają. Ich  dostępność w bibliotekach publicznych sprawia, że ludzie przestają gromadzić je w domach. 

Czego pani życzyć?

– Chciałabym, żeby więcej osób korzystało z dorobku kultury, żeby nastąpił już moment nasycenia się spędzaniem czasu w galeriach handlowych i przed telewizorem. Wzrasta poziom życia,  podstawowe potrzeby zostają zaspokojone. I mam nadzieję, że częściej rodzić się będą potrzeby wyższe, chęć zdobywania wiedzy, przeżywania literatury, sztuki, rozmów  o książkach… to wszystko co sprawia, że człowiek staje się wrażliwszy, ciekawszy, pełniejszy.

– Dziękuję za rozmowę.

Napisz komentarz »