Aktualności, Wasze sprawy

Murem podzieleni

Opublikowano 11 grudnia 2018, autor: PS

Między Pawłem Jagaskiem i Barbarą Bielinis-Kopeć stanął mur. Burmistrz zastanawia się nawet, czy nie naskarżyć na konserwator do ministerstwa.

Mur, który podzielił burmistrza i konserwator ma kilkaset lat. Ogradza zabytkowe lapidarium w Kożuchowie. Barbara Bielinis-Kopeć, wojewódzka konserwator zabytków, nakazała gminie Kożuchów go zabezpieczyć.

Paweł Jagasek nie protestował.

– Mur jest w fatalnym stanie. Któregoś dnia może się przewrócić na przechodniów, albo przejeżdżające auta – mówi. Gmina wynajęła projektanta, dr. Macieja Małachowicza, specjalistę od zabytków z Wrocławia. 

– Zaproponował, żebyśmy rozebrali zabytek i odbudowali go na nowo – opowiada burmistrz. Projekt na początku roku przedstawił konserwator i chciał już stanąć w kolejce po pieniądze do ministerstwa. Konserwator wynajęła swojego specjalistę. Dr. inż. Lecha Engela, też z Wrocławia.

– Nawet nie wiem kiedy przyjechał. Obejrzał mur i podważył opinię naszego projektanta – denerwuje się P. Jagasek. Konserwator zabroniła prac budowlanych.

– Rozebranie muru, to zbyt duża ingerencja w zabytkową warstwę. Nie robi się tak, że rozbiera się zabytek i na nowo się go składa. Nawet gdybyśmy użyli tego samego materiału to nie odtworzy się go aż tak wiernie, bo nikt dzisiaj nie muruje tak jak kilkaset lat temu. Możemy stracić zabytek – tłumaczy B. Bielinis-Kopeć.

 

Można zabezpieczyć klamrami 

 

L. Engel stwierdził, że mur ma odchylenia, ale się nie zawali. Nie trzeba więc go przebudowywać, a można zabezpieczyć.

– Propozycje są kuriozalne – kręci głową burmistrz. – Mamy spiąć mur klamrami, nie wiadomo z czym. Pan Engel zaleca, żeby zmniejszyć drgania powodowane przez samochody ciężarowe, po przez wyeliminowanie ruchu z drogi wojewódzkiej. Przecież to niewykonalne – mówi P. Jagasek.

 – Jeśli jest możliwość, żeby utrzymać oryginał, to nie mogę tego zlekceważyć. Poza tym ta metoda zabezpieczenia będzie tańsza – tłumaczy konserwator. 

Burmistrz chce przekonać konserwator, żeby zgodziła się na rozebranie chociaż części zabytku. – Jestem zdegustowany tą sytuacją, bo jak mur się zawali i zabije kogoś, to kto będzie odpowiadał? – pyta.

Na decyzję konserwator może złożyć zażalenie do ministerstwa.

– Niewykluczone, że tak zrobię. Co roku wydajemy 400 tys. zł na ratowanie zabytkowych kamienic, a tu nam się kłody rzuca – denerwuje się. 

– Wątpię, żeby ktoś podważył ekspertyzę dr. Engela, bo te jest ceniony ekspert w kraju – mówi B. Bielinis-Kopeć. 

Napisz komentarz »