REKLAMA

Aktualności

Nie damy zburzyć domu

Opublikowano 06 stycznia 2019, autor: PS

W Kożuchowie ma powstać nowy dojazd do strefy. Na przeszkodzie stoi jednak dom Ewy Skalik. – Pójdziemy do sądu. Nie damy go zburzyć – zapowiada kożuchowianka.

Droga ma się pojawić w tym roku. Zapłaci za nią gmina Kożuchów. Starostwo ma przygotować projekt, ogłosić przetarg i wykonać inwestycję. Radni z Kożuchowa przegłosowali już nawet 300 tys. zł na ten cel.

– Właśnie kończymy projektowanie i zaraz na wiosnę ruszymy z robotami – zapowiada Wiesław Staruch, kierownik Powiatowego Zarządu Dróg.

Burmistrz Paweł Jagasek o inwestycji mówi od kilku lat. Dziś, żeby dojechać do strefy od strony ul. Nowosolnej, trzeba objechać budynek, który stoi na rogu. Plan zakłada przesunięcie zjazdu w stronę Kożuchowa.

– To ma być wygodny dojazd dla tirów. Musi być odpowiedni kąt zachowany, żeby wyrobiły zakręt – mówi burmistrz.

Są pieniądze, jest projekt, będzie więc i droga. Jest jeszcze tylko jeden mały szczegół. – Przy okazji tej inwestycji zostanie zburzony dom – dodaje W. Staruch.

Nie damy go zburzyć

Ewa Skalik o tym, że jej dom zostanie zburzony dowiedziała się od nas. Na razie razem z partnerem i dziećmi mieszka u rodziców. Planowała jednak remont budynku i przeprowadzkę.

– Wstydziliby się – denerwuje się. – Żaden urzędnik u nas nie był, nikt nie pytał, jakie mamy plany, czy się zgodzimy. Jak tak można?

– To budynek z cegły, który się rozwala – tłumaczy P. Jagasek.

Ewa przyznaje, że domek stoi pusty od 6 lat, ale w tym roku jej partner planował go wyremontować. – Nie damy go zburzyć. Chcemy się tam wprowadzić i mieszkać. Tam jest zameldowana moja siostra z dziećmi. Ja też planuje tam zameldować siebie i dzieci. Nie pozwolimy go zniszczyć- mówi E. Skalik.

Będzie pani zadowolona

Na urzędnikach takie deklaracje nie robią wrażenia.

– Będziemy wywłaszczać. Właściciele pewnie będą zadowoleni, bo dostaną odszkodowanie – tłumaczy W. Staruch.

– Jakie? – pyta Ryszard Ganczar, partner życiowy Ewy. – Wokół tego domu jest działka 23,5 ara. Jak miało tu powstać Dino, to proponowali nam 380 tys. zł. Ale później Dino się wycofało, bo pewnie dowiedzieli się, że ma być droga budowana – dodaje.

Odszkodowanie jest już podobno wliczone w kwotę 300 tys. zł zaplanowaną na całą inwestycję. Z tych pieniędzy ma być też wybudowana droga. Ile zostanie dla właścicieli?

– Idziemy specustawą. Odszkodowanie zostanie wyliczone po cenach rynkowych – wyjaśnia P. Jagasek.

Ryszard: – Na ten dom mamy akt notarialny, w którym jest napisane, że jeżeli go sprzedamy, to połowę musimy oddać mamie i płacić jej jeszcze dożywotnią rentę. Ta sprawa skończy się w sądzie.

Napisz komentarz »