REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Morsy zawiązały koło gospodyń

Opublikowano 03 lutego 2019, autor: Michał Szczęch

Zanurzają się w lodowatym strumieniu. A później, przy pysznej zupie, debatują, jak rozruszać Uście (gmina Kolsko).

Danuta Brodowicz nie może się doczekać soboty. W tygodniu odlicza dni. W sobotę wstaje rano i odlicza godziny. Pakuje plecak. I w okolicach południa rusza na pole namiotowe w Uściu. Ruszają też Dorota i Zdzisław, Teresa i Włodzimierz, Anna i Krzysztof, Bożena i Ryszar… W sumie blisko 20 osób. Jedni w roli obserwatorów, kibiców. Większość w roli morsów. Kąpią się w lodowatej wodzie.

Przy serach i wędlinach

Państwo Górscy prowadzą w Uściu pole namiotowe. Szefem jest syn Tomasz, który bez wahania zgodził się, by morsy korzystały z baru nad jeziorem. Tadeusz Górski, kucharz z zawodu i z zamiłowania, raczy morsy serami własnej roboty, raczy wędlinami. Pani Górska serwuje pyszne zupy ? flaki, gulaszowa, dyniowa itd. Jest grzane piwo i herbata z prądem. Przecież morsy muszą się jakoś rozgrzać po lodowatej kąpieli.

W jeziorze lub w strumieniu spędzają do 10 minut. Te bardziej doświadczone zanurzają się kilka razy. Śpiewają. Niektóre krzyczą. Podobno krzyk pomaga rozładować stres. – Z krzykiem na ustach łatwiej jest się zanurzyć – przekonują morsy. Debiutanci mówią, że zimna woda szczypie, jakby ktoś wbijał im w skórę szpilki. Zalety takich kąpieli? – Zdrowie! Krzepa! Sprawność fizyczna! – wyliczają morsy. Ważna jest też integracja.

Żeby nie siedzieć w domu

Wiele morsów przyjechało z Głogowa, z Polkowic, z Zielonej Góry. W Uściu kupili przed laty działki. I tak im tutaj dobrze, że spędzają tu większą część roku. – W mieście mieszkamy w bloku. I, niestety, takie nadeszły czasy, że bloki są piętrami obcych sobie ludzi ? ubolewa Teresa.

– Tu możemy się spotkać, możemy porozmawiać, jesteśmy jak wielka rodzina ? dorzuca Dorota.

– A co? Mam w domu siedzieć? – dziwi się Bronisława.

Dziś, bez sobotnich spotkań, morsy z Uścia nie wyobrażają sobie zimowego weekendu.

By więzi zacieśnić jeszcze bardziej, morsy zawiązały niedawno koło gospodyń. Takie dla pań i dla panów.

Żeby rozruszać wieś

– Mamy sporo planów ? zapowiada D. Brodowicz, szefowa koła. – Każdy posiada jakieś umiejętność. Ktoś wyszywa, ktoś inny maluje, albo świetnie gotuje. Będziemy szkolić siebie nawzajem i pozostałych mieszkańców, którzy zdecydują się do nas dołączyć. Zapraszamy wszystkich. W przyszłości chcielibyśmy wystawiać swoje rękodzieła i ciasta na różnych festynach. Zarobione w ten sposób pieniądze przeznaczymy na dalszą działalność. I na integrację, chociażby w trakcie wyjazdów.

Najbliższy wyjazd morsy planują już w lutym. Pojadą nad morze, by zanurzyć się w lodowatym Bałtyku.

Napisz komentarz »