REKLAMA

Wasze sprawy

Nie strzelę do lochy

Opublikowano 09 lutego 2019, autor: Patryk Świtek

Burmistrz Danuta Wojtasik od lat należy do koła łowieckiego „Orzeł”. Ma broń i poluje, ale zapowiada, że żadne przepisy nie zmuszą jej, by strzeliła do lochy z małymi.

Zastrzeliła pani kiedyś dzika?

Ostatnio nie. Ale wcześniej się zdarzało. Nie liczyłam, ile mam na koncie.

 

Poluje pani z ambony, czy z ziemi?

 

Najczęściej z ambony, bo tak jest najbezpieczniej. Nocnego chodzenia po lesie nie lubię. Wolę wtedy bezpiecznie siedzieć na górze. Z góry lepiej słychać las i jest czas na przemyślenia.

 

Trudno trafić?

 

To zależy od polowania. Najczęściej przy polach mamy tzw. nęciska. Dzik żeruje. Można go spokojnie przez lunetę, czy lornetkę obejrzeć i upewnić się do czego się strzela. Trudniej strzelić dzika w biegu.

 

Jakie jest pani rekordowy strzał?

 

Trafiłam kiedyś lisa w biegu z odległości ponad 100 metrów.

 

Mąż też poluje?

 

Mąż był pierwszy. Zaczęło się od zabaw myśliwskich. Potem jeździliśmy ze znajomymi na polowania indywidualne, jako osoby towarzyszące. Mąż zrobił staż i zdał egzamin. Jeździłam z nim jako osoba towarzysząca. Po jakimś czasie stwierdziłam, że czas na mnie.

 

Ma pani swoją broń, czy mąż pożycza?

 

Mam swoją. Strzelam z austriackiego sztucera marki Voera, kaliber 7×64. To, co najbardziej podoba mi się w łowiectwie, to obyczaje. W kole zajmowałam się także pisaniem projektów edukacyjnych dla dzieci szkolnych. Promocja idei łowiectwa, by zmienić negatywne nastawienie do tej grupy, jest dla mnie bardzo ważna. Dzięki warsztatom dzieciaki z terenu naszej gminy dokarmiały z myśliwymi zwierzęta, przygotowywały urządzenia łowieckie. Znają też myśliwską gwarę. Teraz nie mam na to jednak zbyt wiele czasu. Odstresowuje mnie chodzenie po lesie, wsłuchiwanie się w przyrodę, czekanie na zwierzynę. Sam strzał do dzika nie jest już taką atrakcją.

 

Gdzie pani poluje?

 

Każde koło ma swój obwód łowiecki, który dzierżawi. Nasz obwód sięga pod Bytom Odrzański, Królikowice, Małaszowice, Żuków, Borów, Bodzów, Drogomil. Tam polujemy. Po otrzymaniu pozwolenia możemy też działać na innych obwodach. Czasem, wspólnie z mężem, pilnując swoich upraw, polujemy na obwodzie Ośrodka Hodowli Zwierzyny w Niecieczy.

 

Zalecenie ministerstwa jest takie, by w Polsce został jeden dzik na tysiąc hektarów. Zatem w całym Nadleśnictwie Nowa Sól ma pozostać około 70 dzików. To ma zapobiec rozprzestrzenianiu się Afrykańskiego Pomoru Świń. W masowym odstrzale dzików weźmie pani udział?

 

Na razie nie mamy jeszcze obowiązku odstrzału interwencyjnego. Ale nawet jeśli będzie taki nakaz, to nie sądzę, żeby jakikolwiek myśliwy z mojego koła strzelił do lochy prowadzącej, czy do lochy prośnej. Etycznego myśliwego żaden przepis do tego nie zmusi.

 

Nie grożą za to kary z ministerstwa?

 

Nic o tym nie wiem. Koła łowieckie są stowarzyszeniami. Nie sądzę, żeby były karane za to, że nie dokonują takiego masowego odstrzału. Wierzę w rozsądek naszych ustawodawców, bo wybicie całego pogłowia jest bardzo złym pomysłem. Strzelanie do wszystkiego, co się rusza i nazywa się dzikiem, to jakieś nieporozumienie. Nie zamierzam tak robić, choćby nie wiem jakie były za to kary.

Dziękuję za rozmowę.

Napisz komentarz »