REKLAMA

Sport

CSKA ograło Stelmet

Opublikowano 03 lutego 2019, autor: Jakub Kłyszejko

Zielonogórzanie grali w jaskini lwa. Rywal dysponuje zdecydowanie większym budżetem, ale nasi przez moment postraszyli giganta.

CSKA Moskwa – Stelmet Enea BC Zielona Góra 102:78 (20:11, 30:26, 25:25, 27:16).

CSKA: De Colo 17, Antonov 16, Bolomboy i Rodriguez po 10, Clyburn, Kurbanov i Hunter po 9, Hackett i Ukhov po 7, Peters 6, Lopatin 2, Vorontsevich 0.

Stelmet: Sokołowski 17, Starks 16, Zamojski 14, Planinić 12, Sakić 7, DeVoe 6, Koszarek 5, Mokros 1, Matczak i Hrycaniuk po 0.

Zielonogórzanie dobrze weszli w mecz. Prowadzili już 11:7, ale później to gospodarze zanotowali serię 13:0 i wysoko wygrali pierwszą kwartę. W kolejnej Stelmet mógł się podobać. Miał trochę problemów z szybkimi zawodnikami mistrza Rosji, ale był skuteczny i potrafił się odgryźć. Rozszalał się świetny De Colo, a jego podania efektownie kończyli wysocy gracze CSKA. Potentat grał spokojnie i pewnie i właśnie zbyt duża pewność siebie zgubiła go w trzeciej odsłonie meczu. Stelmet kończył akcje i nieźle wyglądał w obronie. Bez żadnych kompleksów przeciwko wielkim gwiazdom grali Markel Starks i Michał Sokołowski. Wysoka przewaga lidera VTB zaczęła topnieć. Po dwóch trójkach Przemysława Zamojskiego zrobiło się już tylko 60:55. Zielonogórzanie mocno postraszyli miejscowych i trener Dimitris Itoudis musiał poprosić o przerwę. Po niej Rosjanie zaczęli grać swoje i odjechali Stelmetowi na kilkanaście punktów. Jeżeli ktoś spojrzy na sam wynik, to może odnieść wrażenie, że w tym meczu nic wielkiego się nie wydarzyło. Jednak na tle wielkiego rywala i obecnie trzeciej siły Euroligi, Stelmet zaprezentował się co najmniej przyzwoicie. Aż szkoda, że takiej energii i woli walki nie widzieliśmy w spotkaniach z dużo słabszymi zespołami. Wtedy bilans zielonogórzan byłby dużo korzystniejszy. Szansa na obejrzenie gwiazd CSKA w hali CRS przyjdzie już 11 marca.

Napisz komentarz »