REKLAMA

Wasze sprawy

Stary Staw, nowe porządki

Opublikowano 09 lutego 2019, autor: FP

Po burzliwych wyborach Stary Staw ma nowego sołtysa. To Małgorzata Nitka. – Mieszkańcy jasno sprzeciwili się polityce wiatraków i sztucznych dzików – mówi.

Ciemno. Zimno. Stary Staw. W domu z tabliczką „Sołtys” trwają przygotowania do wyborów szefa wsi. Dzwonimy do drzwi. Chwilę później w progu staje urzędująca sołtysowa, Józefa Domrzalska i kategorycznym tonem oznajmia, że prasy nie zapraszała i żadnego dziennikarza do własnego domu nie wpuści. Sołtysowa jest jak Rejtan.

Wybory odbywają się więc za zamkniętymi drzwiami. Choć według harmonogramu przewodniczącym miał być pracownik gminy Tomasz Twardowski, w Starym Stawie zjawia się w towarzystwie Przemysława Ficnera i wójt Izabeli Bojko. I to ona postanawia poprowadzić wybory.

W domu Domrzalskiej zjawia się też m.in. Anna Komar, Alfreda Baranowska i radna Monika Ostrowska. Tą ostatnią wójtowa pomija podczas powitania zebranych gości. – Zapytałam się dlaczego się tak zachowała, a ona na to, że jej nie lubi – denerwuje się Baranowska. – Darłam się makabrycznie – przyznaje.

Przed wyborami dało się słyszeć głosy, że Domrzalska nie zdecyduje się na start, gdy frekwencja będzie wysoka. A była. Sołtysowa mimo wszystko zaryzykowała, jednak ryzyko się nie opłaciło. Zdobyła 15 głosów, podczas gdy jej kontrkandydatka Małgorzata Nitka 20. I to ona jest od tego tygodnia sołtysem Starego Stawu.

A dodajmy, że Józefa Domrzalska w przeciągu ostatniej kadencji bardzo zbliżyła się do Izabeli Bojko. Stała się na tyle zaufanym człowiekiem pani wójt, że dostąpiła zaszczytu przecięcia wstęgi, gdy otwierano drogi w innych, kilkukrotnie większych od Starego Stawu wsiach: w Rudnie i Lubieszowie.

Wieszanie firanek w domu bez dachu

– O ile do wyniku wyborów nie mam zastrzeżeń, tak sam sposób prowadzenia tych wyborów pozostawiał wiele do życzenia – mówi Anna Komar, mieszkanka wsi i jednocześnie reprezentant urzędu marszałkowskiego przy różnego rodzaju gminnych okazjach.

– Wybory poprowadziła pani wójt, Twardowski sprowadzony został do roli protokolanta. Pani wójt sprawiała wrażenie, jakby chciała to wszystko jak najszybciej odbębnić. Procedura, procedura i koniec. Nie było nawet czasu, żeby ktokolwiek zadał jakieś pytanie – komentuje.

Wybór nowego sołtysa, to według Anny Komar jasny przekaz. – Mieszkańcy Starego Stawu jasno sprzeciwili się polityce wiatraków i sztucznych dzików – mówi. To nawiązanie do drewnianego symbolu gminy, który stanął w centrum wsi, w miejscu, gdzie kiedyś był przystanek, oraz figurek, które „ozdabiają” okolice nowego przystanku. – Ludzie nie mają podjazdów, a wydaje się pieniądze na takie rzeczy. To jak wieszać firanki w domu bez dachu – ironizuje. – I zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz: w jakim charakterze był tam Przemysław Ficner. Sołtysowej lodówki pilnował? – śmieje się Anna Komar.

Zapytaliśmy. – Na wyborach sołtysa w Starym Stawie byłem w charakterze radnego powiatu, który reprezentuje ten region – mówi Ficner. – Staram się uczestniczyć we wszystkich tego typu spotkaniach. Akurat tego dnia miałem wolny dzień, więc miałem czas żeby pojawić się zarówno we Wrociszowie jak i Starym Stawie – wyjaśnia.

Zjednoczyć wieś, oponenta szanować

– Miło gdy wioska ładnie wygląda, ale nie ukrywajmy, są rzeczy ważne i ważniejsze – mówi sołtys Nitka. – Trzeba słuchać ludzi, bo to ludzie nas wybierają i jesteśmy po to, by ich reprezentować – mówi. Nitka nie ukrywa, że ma swój pomysł na wieś, ale mimo wszystko liczy na współpracę z gminą. – Poza tym chciałabym zjednoczyć wieś. Liczę się z tym, że początki będą trudne, ale chcę, by wszyscy się angażowali w życie wsi – komentuje.

– Nawet oponenta trzeba szanować, bo nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy przyjdzie nam z nim współpracować – kwituje Anna Komar.

Napisz komentarz »