REKLAMA

Zdrowie

Jesteśmy tym, co jemy

Opublikowano 03 lutego 2019, autor: sj

Klaudia Urban z Nowego Miasteczka realizuje się w tym, co kocha. Opowiedziała nam o zdrowym stylu życia i podpowiedziała, co zrobić, aby lepiej się czuć i wyglądać.

Mała Klaudia już w dzieciństwie chciała być lekarzem?

– Nie. Nie miałam takich planów. Wszystko zaczęło się pod koniec liceum. Stwierdziłam, że chcę pójść w tym kierunku. Zaczęło mnie to interesować i dlatego wybrałam dietetykę. Ukończyłam wiele kursów, ciągle się szkoliłam i rozwijałam. Cały czas też to robię.

Zdrowy styl życia to teraz religia. Wstrzeliłaś się w ten trend idealnie…

– Już wcześniej testowałam różne diety. Trochę chorowałam i chciałam sobie pomóc. Wszystko zaczęło się ode mnie i szybko się zorientowałam, że chciałabym pomagać innym.

Od początku czerpałaś z tego przyjemność?

– Tak. Dietetyka jest szeroką dziedziną nauki. Zazwyczaj ukierunkowuje się na dane jednostki chorobowe, czy przypadki. Potrzeba wiele lat nauki i pracy, aby to wszystko pojąć. Widziałam efekty u moich pacjentów i to jeszcze bardziej mnie motywowało.

Dlaczego w szkołach tak mało o tym mówimy?

– Od jakiegoś czasu bycie ładnym i zdrowym zrobiło się modne. Szczególnie na portalach społecznościowych. Lifestylowe życie jest fajne. Siłownie zaczęły tętnić od ludzi, ale nasza wiedza w tym zakresie jest jeszcze bardzo mała. Polska staje się krajem otyłym. Niestety coraz częściej sporą nadwagę widzimy u dzieci. Niektóre szkoły czy przedszkola organizują prelekcje, ale to powinno odbywać się cyklicznie. Dzieci szybko łapią taką wiedzę i chcą się uczyć. Powinno się rozmawiać też z rodzicami. Dziecko samo nie zrobi zakupów i nie ugotuje zdrowego jedzenia.

Ciężko wcielić zasady zdrowego żywienia w codzienne życie?

– Muszę to robić, bo inaczej się nie da. Czym byłby dietetyk, który nie potrafi gotować, lub niezdrowo się odżywia? Jeżeli mam ochotę na małe grzeszki, to je popełniam, ale żyję zdrowo. Jesteśmy przecież tylko ludźmi. Myślę, że jeżeli ktoś wejdzie w zdrowy styl życia, to nie jest w stanie potem z niego wyjść.

Niedawno skończyłaś studia, masz już swój gabinet, pracujesz w zawodzie. Jak tak szybko udało ci się tego dokonać?

– Jestem bardzo dynamiczną osobą i staram się szybko działać. Nie miałam na co czekać. W naszym rejonie jest niewielu dietetyków. Skończyłam licencjat i w dalszym ciągu się kształcę. Robię magisterkę w Poznaniu. Na pewno moja droga się na tym nie skończy. Staram się wyjeżdżać na kongresy, czy szkolenia. Wiedza jest szeroka, a jeszcze co chwilę wchodzą zmiany.

Byłaś cheerleaderką Lecha Poznań. Jakie to uczucie wystąpić przed kilkudziesięciotysięczną publicznością?

– Od zawsze tańczyłam i to był mój ulubiony sport. Dopóki nie miałam takiego natłoku pracy, poszłam na casting i dostałam się do grupy Kolejorz Girls. To były prawdziwe emocje! Mieliśmy fajną i zżytą grupę. Taniec to dobry sposób aktywności fizycznej. Tu rozwijamy wszystkie narządy. Polecam to każdemu! Można też poznać fajnych ludzi i poczuć niezłą adrenalinę. Taniec na boisku piłkarskim to zupełnie coś innego. Piramidy, szpagaty i cała masa różnych figur… Trzeba być nieźle wygimnastykowanym (śmiech).

Co mówisz osobie, która przyjdzie do ciebie pierwszy raz?

– Najpierw przeprowadzam szczegółowy wywiad. Proszę ją o dzienniczek żywieniowy i muszę zobaczyć do czego doprowadziła jej nadwaga bądź otyłość. Często człowiek cierpi na jakąś chorobę. Może jeść bardzo mało, a i tak przybywa kilogramów. Później przeprowadzam analizę składu ciała, wyliczam wiek metaboliczny, sprawdzam ilość tkanki mięśniowej i wiele, wiele innych. Potem wprowadzam plan żywieniowy. Układam jadłospis, obcinam kaloryczność do momentu, gdy osoba będzie się dobrze czuła.

Jaką aktywność ruchową najbardziej polecasz?

– Przy zrzucaniu kilogramów najważniejsze jest żywienie. Niestety nie schudniemy samą aktywnością fizyczną. Dobre 80 procent sukcesu to dieta. Na resztę składa się aktywność. Jeżeli nie wprowadzimy odpowiedniego żywienia, to możemy nie zobaczyć efektów. Samym bieganiem możemy zgubić dwa, czy pięć kilo, ale nie dwadzieścia. Jeżeli nie obetniemy kalorii, to nie schudniemy.

Co jest twoim zawodowym marzeniem?

– Chciałabym, aby za kilka lat moja poradnia była mocno rozwinięta i najlepsza w regionie. Na razie przyjmuję w Nowym Miasteczku, Otyniu i Nowej Soli. Zależy mi, aby nie były to jedyne miejscowości. Chciałabym potrafić pomóc każdemu i dotrzeć do jak największej grupy osób. Myślałam też o prelekcjach w szkole. Tam powinno się wiele zmienić.

Czyli pomysłów nie brakuje.

– Jasne! Jestem też instruktorem fitness i chciałabym prowadzić zajęcia. Na razie to odległe plany, bo niestety nie da się zrobić wszystkiego w jednym czasie.

Napisz komentarz »