REKLAMA

Wasze sprawy

Terrorysta z Jesionki nie żyje

Opublikowano 09 lutego 2019, autor: Michał Szczęch

Kury odetchnęły z ulgą. Ich właściciele również. Alarm „lis w kurniku” odwołany. Na chwilę?

Terrorysta (tak o wielkim lisie z Jesionki mówił Kazimierz Chełmieniewicz), poległ w poniedziałek, o dziewiątej rano, na polu za domem Haliny Rejman. Wszedł w drogę jednemu z myśliwych. Wcześniej zdążył zagryźć we wsi przynajmniej 100 kur (m.in. u pani Haliny i u Edwarda Dłubaka).

Gdyby lis potrafił czytać i gdyby czytał naszą gazetę, to być może by przeżył. Wiedziałby, że do Jesionki nie warto teraz przychodzić. O sprawie pisaliśmy w sobotnim wydaniu, więc było do przewidzenia, że myśliwi ostrzą sobie zęby.

– Szkoda lisa ? ktoś powie. – Ale kur szkoda jeszcze bardziej ? mówi pan Kazimierz, któremu lis zagryzł jedną kaczkę. Był na tyle bezczelny, że zakradał się w biały dzień. Spacerował środkiem drogi. Chodził po płotach jak kocur. Nie pomagały zabezpieczenia. Zawsze znalazł jakąś dziurę. Nie przepuścił żadnej kurze. A nawet kogutom!

Dzięki sprawności myśliwego, kury odetchnęły z ulgą. Ich właściciele również. Niech nie tracą jednak czujności. Niewykluczone, że już wkrótce pojawi się nowy lis. Twierdzi tak Ewelina Lis, powiatowa lekarz weterynarii. Tym bardziej, że Jesionkę okalają lasy. Mieszkańcy, zdaniem pani Lis, powinni spuszczać psy na podwórza. Niech jednak nie zapominają o konieczności szczepienia. Bo dziki lis może roznosić wściekliznę.

Napisz komentarz »