REKLAMA

Wasze sprawy

Koła mają dać ludziom wolność

Opublikowano 09 lutego 2019, autor: Michał Szczęch

Grupa społeczników założyła w gminie Kolsko pięć kół gospodyń. – W Kolsku powstał Biały Bocian, w Konotopie Czarny Bocian, Dzięcioł w Sławocinie, Żuraw w Tyrszelinach i Czapla w Jesionce – informuje Kamila Florczak.

Skąd takie nazwy?

– Ptaki są wolne, robią co chcą. I nam o taką wolność i swobodę chodzi. Żeby ludzie mogli robić to, co chcą, co im sprawia przyjemność.

Czyli co na przykład?

– Koło ma być odskocznią. To nie ma być nic na siłę. Jeśli ludzie, działając w kole, chcą jeździć na wycieczki, to niech jeżdżą, jeśli chcą się integrować i robić wspólny dzień dziecka, dzień pieczonego ziemniaka, niech robią. Jeśli chcą szydełkować, to niech szydełkują. Nam po prostu chodzi o inicjatywę obywatelską, żeby ludzie mogli sami decydować, co im jest w danej wiosce potrzebne.

W przyszłości chcielibyśmy się zrzeszyć, by robić coś większego, wspólnie, nie tylko dla danej miejscowości, ale też dla całej gminy. Mamy już konkretne plany, ale opowiemy dopiero po spotkaniach, które przed nami.

Jest zainteresowanie waszymi kołami?

– Widzimy zaskoczenie wśród ludzi. Chyba nikt się nie spodziewał, że zawiążemy aż tyle kół. Ale mamy już sporą grupę osób, bo przeszło 50, które się zaangażowały, które chcą działać. Ciekawą sytuację mamy na przykład w Jesionce, bo tam oprócz osób miejscowych są też napływowe. Wierzymy, że dzięki kołu nastąpi integracja.

Kto może się zapisywać?

– Czekamy na młodszych i na starszych. Wiek nie jest ograniczeniem. W przeszłości realizowałam różne projekty i z doświadczenia wiem, że dzieci zawsze bardzo dużo uczyły się od osób starszych, taka integracja jest potrzebna. Czekamy na całe rodziny, na rodziców z dziećmi. Czekamy i na panie, i na panów. To będzie grupa osób, które chcą fajnie spędzać czas, z pożytkiem dla siebie i dla innych, które mają chęć do działania.

Chodzi o to, żeby być razem?

– Tak, bo tego dziś brakuje. Możemy zacząć od prostej rzeczy, jak spotkanie przy planszówkach. Przecież każdy w chińczyka grać potrafi. Wiem, że to działa. Organizowaliśmy przecież wieczory gier w spichlerzu. Zabawy była mnóstwo. Nie tylko graliśmy w planszówki, ale też wspólnie gotowaliśmy, na przykład pyry z gzikiem. Jako koło, moglibyśmy spotykać się na takim gotowaniu, moglibyśmy zasiadać co jakiś czas wspólnie do stołu. To jest szansa dla tych miejscowości, żeby zaczęły tętnić życiem, żeby się rozruszały.

Ale chcemy też pozyskiwać pieniądze…

Skąd?

– Możemy zarobić swoją działalnością. Planujemy też aplikować o granty, planujemy pomagać pozostałym członkom w pisaniu projektów. Są wśród nas osoby, które potrafią to robić i nauczą innych. Możemy uczyć się od siebie nawzajem wielu rzeczy. Trzeba przy tym pamiętać, że aby coś wziąć, trzeba coś dać. To jest zdrowy układ. Ktoś daje swój czas, swoje poświęcenie, zaangażowanie, umiejętności. A dostaje towarzystwo, naukę, kursy, wyjazdy itd. I tworzą się więzi między ludźmi.

Brakuje tych więzi?

Brakuje. Są ludzie, którzy czekają, żeby do nich zapukać, zaprosić na spotkanie. Często nie zdajemy sobie sprawy, jakie umiejętności i talenty kryją w sobie nasi sąsiedzi. Ich potencjał się marnuje. Dziś wielu jest ludzi samotnych, ale do samotności trudno się przyznać. I takich ludzi również zapraszamy. Zróbmy coś wspólnie, żeby miejsce, w którym żyjemy, stało się fajne. I może uda się zapomnieć o tym, co nas wszystkich w ostatnim czasie podzieliło. Jasne, możemy resztę życia spędzić na odwracaniu głów, ale nie na tym rzecz polega, by ciągle się kłócić.

Dziękuję za rozmowę.

Napisz komentarz »