REKLAMA

Kultura, Oświata

Fala uczniów szkół nie zaleje

Opublikowano 16 lutego 2019, autor: FP

Uczniowie nie będą zmuszani do nauki na dwie zmiany – deklarują dyrektorzy szkół i starostwo.

Likwidacja gimnazjów i przywrócenie ośmioklasowych podstawówek sprawiła, że liczba absolwentów tych szkół, wybierających się do liceów i techników ulegnie podwojeniu. W poprzednich latach, w skali powiatu, było to ok. 700-800 uczniów. Tym razem do szkół średnich w powiecie wybiera się nawet 1500 uczniów.

Jeszcze we wrześniu ubiegłego roku głośno mówiło się o tym, że w związku z tzw. podwójnym rocznikiem niewykluczona jest nauka na dwie zmiany. Dziś wiemy, że takiego problemu, przynajmniej w powiecie nowosolskim, nie będzie.

– Szkoły się przygotowały i jedyną zmianą może być wydłużenie zajęć do 17.00 w przypadku specjalistycznych pracowni w „Elektryku” – uspokaja Sylwia Wojtasik z zarządu powiatu. – Ale zmianowości nie będzie – dodaje.

Późniejsza godzina to nic nowego

W przyszłym tygodniu dyrektorzy szkół średnich w powiecie przedstawią swoje założenia radnym. Bo o ile licea i technika są przygotowane pod kątem wyposażenia i powierzchni na przyjęcie podwójnego rocznika, to niewielkim problemem może być kadra nauczająca zawodów technicznych.

Ponadto szkoły prowadzić będą podwójny nabór – osobno dla absolwentów gimnazjów i podstawówek, oraz wdrożą różne programy dla poszczególnych grup uczniów.

– Chcemy też, by każda ze szkół miała konkretną specjalizację. Dlatego konieczne jest spotkanie i dopracowanie szczegółów, by poszczególne kierunki nie nakładały się na siebie – wyjaśnia Wojtasik.

O tym, że problemów z nauką na dwie zmiany nie będzie, zapewnia dyrektor wspomnianego „Elektryka” Grzegorz Königsberg. A późniejsze godziny dla zajęć w pracowniach to w sumie nic nowego. – One zawsze funkcjonowały trochę dłużej, na dziesiątej czy jedenastej godzinie lekcyjnej – wyjaśnia. – Poza tym na planie to zawsze wygląda trochę inaczej, bo mamy nauczanie modułowe, które wymaga, by zajęcia łączyć w bloki – mówi Königsberg. – W tej chwili poszukujemy nauczycieli do przedmiotów ekonomicznych i budowlanych. Ale mam też kilka zapewnień od osób, które mogłyby wesprzeć nas już od września – wyjaśnia. – Tak naprawdę wszystko rozbija się o umiejętność planowania. I to planowania już teraz – dodaje.

Miejsce jest, uciekać nie trzeba

Myśląc o podwójnym roczniku trzeba wziąć pod uwagę fakt, że kilkanaście lat temu taka liczba absolwentów nie była niczym niezwykłym. Do samego tylko „Elektryka” chodziło przed laty 1300 uczniów. Podobnie było też zresztą w „Spożywczaku”, szkoły, której duże powierzchnie od lat nie są w pełni wykorzystywane. – Jak zatrudniałam się w szkole 20 lat temu, to mieliśmy koło tysiąca uczniów. Dziś jest trzystu i czasami zdarza się, że się gubią w tych korytarzach – mówi dyrektor Iwona Małczak. – Po naborze z pewnością będziemy mądrzejsi, bo dziś to jest trochę wróżenie z fusów. Ale mamy bazę, mamy kadrę i nie ma takiej możliwości, żebyśmy obudzili się z przysłowiową ręka w nocniku – uspokaja.

„Płynnie i komfortowo” ma być też w Liceum Ogólnokształcącym. – Młodzież naprawdę nie musi już wybierać szkół w Zielonej Górze. Możemy się pochwalić naprawdę lepszymi warunkami niż licea w okolicznych powiatach – przekonuje szefowa LO Aleksandra Grządko. – Miałam już takie sytuacje, że uczniowie wracali z Zielonej Góry rozczarowani. Czasami mamy dla nich miejsce, ale ostatnio dwóm osobom musiałam niestety odmówić. Więc lepiej wybrać raz, a dobrze – kwituje.

Napisz komentarz »