REKLAMA

Wasze sprawy

Znikająca tabliczka

Opublikowano 24 lutego 2019, autor: Rafał Krzymiński

Z domu Andrzeja Ławniczka zniknęła tabliczka z napisem „sołtys”. Urzędnicy zdjęli ją sami, gdy nie było go w domu. – Zrobili to na zlecenie pani burmistrz – mówi były szef Bobrownik.

Andrzej zauważył, że coś jest nie tak w niedzielę (17.02). Sprawdził nagranie z monitoringu i wyszło, że w piątek (15.02) o 11.02 pod jego domem zaparkował samochód. Wysiadło z niego dwóch mężczyzn. Po trzyminutowej akcji tabliczka zniknęła.

– W historii Bobrownik i całego powiatu nowosolskiego jeszcze się nie zdarzyło, żeby ściągnięto sołtysowi tabliczkę – mówi były sołtys. – Na nagraniu rozpoznałem pracowników urzędu gminy. To moi koledzy, znam ich wiele lat. Nie wierzę, że zrobili to z własnej inicjatywy. To burmistrz im zleciła. Przeczytała w Regionalnej wywiad ze mną, w którym powiedziałem kilka gorzkich słów i postanowiła się zemścić – przekonuje. – Kiedy urzędnicy przyjechali po tabliczkę, nie było nas w domu. Pojechaliśmy z żoną do Żar odebrać starszą córkę ze szpitala.

To jest dziecinada!

– Skoro zrzekłem się funkcji sołtysa, to zgodnie z prawem mam obowiązek zwrócić tabliczkę, pieczątkę i inne dokumenty – tłumaczy. – Tak to się odbywa w cywilizowany sposób. Czekałem na sygnał od pani sekretarz H. Malczewskiej i Izabelli Zając z biura rady. W 2002 r., gdy zostałem radnym, zrezygnowałem z funkcji, wziąłem ze sobą statut sołectwa i wraz z tabliczką podarowałem następcy.

Pracownicy gminy odkręconą tabliczkę wrzucili do skrzynki pocztowej nowej sołtys Weroniki Poryszko. W poniedziałek (18.03), ok. 7.45. Ławniczek zadzwonił do sekretarz Haliny Malczewskiej, która zaprzeczyła, że gmina ma coś wspólnego ze zdjęciem tabliczki. –

Dziwnym trafem o 8.15 przyjechali do mnie urzędnicy i przeprosili za swoje zachowanie. Powiedzieli, że to był ich pomysł – mówi A. Ławniczek.

Co na to urzędnicy?

Burmistrz Barbarze Wróblewskiej jest przykro, że w urzędzie popełniono błąd.

– To była samowolka pracowników – tłumaczy z kolei Leszek Gramza, kierownik referatu gospodarki komunalnej, rolnictwa i ochrony środowiska. – To nigdy nie powinno mieć miejsca. Nikt nie ma prawa wchodzić na czyjąś posesję, nawet w słusznej sprawie. To niezgodne z naszymi procedurami. Pracownicy przeprosili za swoje zachowanie. My też przeprosimy pana Andrzeja Ławniczka – deklaruje.

Pracownik, który dopuścił się złamania urzędowych procedur, tłumaczy, że nie miał złych intencji. A. Ławniczka nie było w domu, tabliczka wisiała w widocznym miejscu, to ją sobie zdjął. Były sołtys pretensji do kolegi nie ma, ale zdania nie zmienia. – To pani burmistrz mu to zleciła!

komentarz »
  1. b 5 marca 2019 08:57 - Odpowiedź

    Panie Ławniczek,robisz z siebie pośmiewisko. Zjedz snickersa i nie gwiazdorz

Napisz komentarz »