REKLAMA

Samorząd

Afera zza kulis rady

Opublikowano 02 marca 2019, autor: Michał Szczęch

Radny Roman Wilant znowu nie zasiadł w komisji. Zanim jednak nie zasiadł, rozpętała się burza. Gromy uderzyły m.in. w radnego Andrzeja Wieczorka, który podobno „kupczył stanowiskiem”.

Być może czwartkowa sesja przeszłaby bez większego echa, a na pewno trwałaby dużo krócej, gdyby nie dyskusja dotycząca radnego Romana Wilanta i kwestii jego zasiadania w komisji skarg, wniosków i petycji. A w zasadzie niezasiadania.

Przypomnijmy, że radnemu klubu opozycyjnego, w skład którego wchodzą radni PiS, należy się miejsce w tej komisji. Klub co sesję proponuje na to miejsce Wilanta. A radni z komitetu Tyszkiewicza tę kandydaturę odrzucają. I tak w kółko. Nie inaczej było w czwartek.

– Proponuję Romana Wilanta ? powiedział radny Andrzej Wieczorek, szef wspomnianego klubu. I wtedy rozpętała się burza.

Władza nie chce Wilanta

Wieczorek zdradził w czwartek, że odbyło się zakulisowe spotkanie i klub radnych PiS zaproponował ustępstwa w sprawie Wilanta. Chodzi o zasiadanie w komisjach na zasadach rotacji. Czyli np. przez rok dany radny jest w jakiejś komisji, a później przechodzi do kolejnej. W myśl tej zasady, gdyby Wilant nie sprawdził się w komisji skarg, wniosków i petycji, to po roku i tak przeszedłby do innej.

Takiego rozwiązania nie wyobraża sobie m.in. przewodniczący Andrzej Petreczko. Nie wyobraża sobie prezydent Wadim Tyszkiewicz, nie wyobraża sobie wiceprezydent Jacek Milewski. Dlaczego?

Prezydent Tyszkiewicz podał kilka powodów. Oto jeden z nich: – Byłem z panem Wilantem w sądzie (kilka lat temu ? red.). Wygrałem. Pan Wilant używał wobec mnie i wobec mojej rodziny słów, które nawet nie nadają się do powtórzenia. Nie chcę z panem współpracować, bo jest pan złym człowiekiem.

Przy okazji Tyszkiewicz dodał, że właśnie dlatego nie podaje Wilantowi ręki i podawać nie będzie.

Przewodniczący Petreczko: – Mamy obawy, że pan Wilant nie będzie w tej komisji pracował obiektywnie, tylko będzie szukał takich pretekstów, żeby dołożyć panu prezydentowi.

Wiceprezydent Milewski: – Pan Wilant nie wzbudza zaufania, bo szuka tylko możliwości jątrzenia.

Zabrakło nagrań

Milewski, przy okazji dyskusji, obruszył się na radnego Wieczorka. Zdaniem wiceprezydenta, Wieczorek w sprawie zakulisowych ustaleń dotyczących Wilanta nie mówi całej prawdy. „Proszę mnie zrobić wiceprzewodniczącym rady, a ja załatwię, żeby pan Wilant przestał być kandydatem” – mniej więcej tak, zdaniem Milewskiego, brzmiały słowa Wieczorka. Czyli, zdaniem Milewskiego, szef klubu PiS narobił za kulisami we własne gniazdo. – W samorządzie nowosolskim kupczenia stanowiskiem nie było, nie ma i nie będzie. Nie przenoście nam tych praktyk na grunt nowosolski ? skwitował Milewski.

– Mowa nienawiści tutaj jest! – odpowiedział Wieczorek. „Można przekonać klub do pewnych posunięć i można iść na ustępstwa” – mniej więcej tak brzmiały zakulisowe słowa zdaniem radnego Wieczorka.

Nagrań żaden z panów niestety nie przedstawił.

W jednym dwie strony były w czwartek zgodne. Do zakulisowych rozmów między stronami więcej raczej nie dojdzie.

 

Co na to Wilant?

 

Strona prezydenta czuje się przez Wilanta nękana. Podobno nachodzi on urzędników i pracowników miejskich spółek (Wilant twierdzi, że był tylko w miejskiej spółce „Krąg”). Może z tego powodu Wilant, jak sam wszem i wobec rozgłasza, miał dostać zakaz wchodzenia do urzędu?

Radny Wieczorek czuje, że jest niesłusznie oskarżany o wichrzycielstwo, między innymi przez prezydentów.

A Wilant, czyli główny zainteresowany, czuje się zwyczajnie niechciany. – Ja z pana żoną, córką i synem rozmawiam. Żona przychodzi nawet do mojego lokalu ? powiedział do Tyszkiewicza, w kontekście rozprawy sprzed lat. I zaapelował, żeby na sesji nie wyciągać prywatnych brudów. – Czy panowie prezydenci chcą mieć zaufane osoby w komisji, która będzie was kontrolować? – zapytał, w kontekście komisji skarg, wniosków i petycji. – Gdyby była taka możliwość, to radni być może usunęliby mnie z rady ? skwitował gorzko.

 

Czyli wyszło jak zwykle

 

Dyskusja mogłaby trwać w nieskończoność. Przerwał ją radny Balcerzak, zgłaszając wniosek formalny. Radni przeszli do głosowania nad Wilantem. Dwóch było za przyjęciem go do komisji skarg wniosków i petycji. Jeden się wstrzymał. 17 radnych (od Tyszkiewicza) było przeciw. Zatem uchwała nie przeszła. Powróci pewnie za miesiąc, na kolejnej sesji.

Napisz komentarz »