REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Kobiety z Siedliska: – Teraz my!

Opublikowano 09 marca 2019, autor: Michał Szczęch

– Dajemy sobie prawo do zmian, bo życie kobiet nie należy do ich mężów, a gmina nie należy do wójta, nie należy do księdza, nie należy do lokalnego biznesmena. To jest nasze życie. To nasza gmina, czyli wszystkich mieszkańców. Chcemy pokazać, że można zrobić coś poza władzą – mówią kobiety z gminy Siedlisko, które założyły Klub Kobiet Niezależnych.

Rano wstają wcześniej, żeby wyszykować męża do pracy, dzieci do szkoły. No i nie spóźnić się do pracy. W powrotnej drodze robią zakupy. W domu gotują obiad, odkurzają, piorą firanki. W niedzielę jest dzień wolny, więc mają czas, żeby w kuchni posiedzieć dłużej niż zwykle i ugotować coś specjalnego, upiec ciasto…

Agnieszka Adamów-Czaykowska: – Kobiety często pełnią rolę żony, matki, kucharki, sprzątaczki.

Barbara Szymańska: – Są kobiety, które żyją tylko domem, bo wychowano je do takiej roli. Nie dają sobie czasu wolnego. Bywa, że płaczą przez to po kątach.

Agnieszka Krajewska: – Tak mocno są wciśnięte przez społeczeństwo w tę rolę, że albo nie są świadome, że można inaczej żyć, albo nie widzą wyjścia z tej sytuacji. My chcemy to zmienić. Chcemy pokazać, że bycie dobrą matką, żoną i kochanką nie polega tylko na staniu przy garach i na spełnianiu ról, które przypisali nam kiedyś mężczyźni. Chcemy, aby kobiety znalazły też czas dla siebie, dlatego zapraszamy do naszego klubu.

***

Pomysł, by w Siedlisku założyć Klub Kobiet Niezależnych, zrodził się w zeszłym roku. Agnieszka Adamów-Czaykowska wystartowała na wójt gminy Siedlisko. Poparła ją m.in. grupa koleżanek – właścicielki prywatnych firm, społeczniczki, żony, matki… Dzieci niektórych z pań chodziły kiedyś do jednej klasy, więc panie znały się z rady rodziców. Znały się też z działalności w Fundacji Karolat.

Anna Nietopiel-Kula: – Przed laty założyłyśmy Fundację Karolat. Dziś fundacja jest narzędziem, dzięki któremu będziemy mogły choćby pisać projekty o dofinansowania. Klub Kobiet jest pokłosiem fundacji i naszej wieloletniej pracy.

Agnieszka Krajewska: – Na jednym z zebrań przedwyborczych rzuciłam pomysł, że jeśli Agnieszka Czaykowska wygra wybory, to ja z Jolą Pazdrowską założę taki klub.

Agnieszka Czaykowska: – Wójtem nie zostałam. Ale to nie znaczy, że zniknęła chęć działania. Bo nie jest tak, że szłyśmy do wyborów po władzę. My naprawdę chciałyśmy i chcemy coś zmienić.

***

Grupie z Siedliska, co panie solidarnie podkreślają, chodzi nie tylko o zmianę roli kobiety w rodzinie, ale też o zmianę życia w gminie i zmianę relacji między sąsiadami.

Jolanta Pazdrowska: – Zanim zaczęłam hodować kozy i produkować sery, byłam dyrektorką szkoły w Siedlisku. Tę szkołę wybudowałam z mieszkańcami. Ludzie organizowali zabawy i festyny, a zarobione pieniądze przeznaczali na budowę. Dziś taka akcja tutaj byłaby chyba niemożliwa. Pytam niekiedy samą siebie, co stało się z ludźmi, że dziś jeden na drugiego patrzy wilkiem, że ze sobą nie rozmawiają. Myślę, że spora w tym rola władzy, żeby ludzi jednoczyć. A nasze władze przez lata skutecznie ich dzieliły.

Barbara: – Kiedyś obudziła się we mnie potrzeba, żeby zrobić coś dla ludzi, dlatego zostałam sołtyską. Ale brakowało mi wsparcia właśnie ze strony władz gminy.

Anna Nietopiel-Kula: – Obserwuję Nowe Miasteczko i jestem pod ogromnym wrażeniem, bo tam tyle się dzieje. Koncerty, fitnessy, kabarety… W gminie Siedlisko tego nie ma, brakuje oferty kulturalnej.

Jolanta Pazdrowska: – Dlatego wzięłyśmy sprawy w swoje ręce.

***

Panie swoimi planami mogłyby zapisać kalendarze na kilka kolejnych lat.

Monika Bereś: – Zorganizujemy zajęcia prozdrowotne, warsztaty kulinarne,  artystyczne, wyjazdy do kina, do teatru, a nawet kurs z kosmetologii. Może uda się zrobić zajęcia z pole dance…

Anna Nietopiel-Kula: – Chętnie chodziłabym na pole dance!

Monika: – zorganizujemy noc świętojańską, imprezy przy ognisku, warsztaty dla dzieci, dla mężczyzn, dla całych rodzin.

Barbara: – Chcemy być ze sobą, spędzać razem czas.

Agnieszka Krajewska: – Chcemy robić coś dla innych.

Agnieszka Czaykowska: – Czekamy też na propozycje od innych mieszkańców, bez względu na poglądy, ponad podziałami. Jesteśmy otwarte. Czekamy również na panów.

Anna: – Na pewno znajdą się tacy, którzy machną ręką. Powiedzą „A tam, baby se coś wymyśliły”. Wierzymy, że z czasem dotrzemy również do nich.

Monika Bereś: – Żyjemy w jednej miejscowości, a często się nie znamy, sąsiad nie rozmawia z sąsiadem. Również to chcemy zmienić.

Agnieszka Krajewska: – Dajemy sobie prawo do zmian, bo życie kobiet nie należy do ich mężów, a gmina nie należy do wójta, nie należy do księdza, nie należy do lokalnego biznesmena. To jest nasze życie. To nasza gmina, czyli wszystkich mieszkańców. Chcemy pokazać, że można zrobić coś poza władzą

Jolanta Pazdrowska: – Mówimy o tym głośno, bo my się nie boimy.

Napisz komentarz »