REKLAMA

Sport

Seniorzy przypakowali!

Opublikowano 09 marca 2019, autor: Filip Pobihuszka

Grupa nowosolskich emerytów pojawiła się na siłowni. Jedni chcieli rozruszać kości, inni wrócili do sportu. Wszystkim poszło znakomicie!

Wiele osób zastanawia się, gdzie o poranku idą ci wszyscy emeryci. Złośliwi mówią, że do lekarza. Inni, że na działkę. A prawda jest taka, że emeryci idą na siłownię!

Wtorek, punkt 9.00. W siłowni Ultra Gym przy ul. Wojska Polskiego zjawia się grupa około dziesięciu osób. Wszyscy 65 plus. Wszyscy ubrani na sportowo. Na barkach ręczniki, w dłoniach woda. Seniorzy szybko trafiają pod skrzydła trenera Bartosza Rotarskiego, który zarządza rozgrzewkę na bieżniach.

Zważyłem się dziś, zważę za miesiąc

Grupa składa się niemal wyłącznie z pań. Męskim rodzynkiem jest oczywiście Andrzej Łusiewicz, który z właściwą sobie werwą wskakuje na bieżnię. – To nie jest takie tempo, żebym nie mógł oddechu złapać – mówi nie przerywając truchtu, choć przyznaje, że jest tu pierwszy raz. – Na UTW mamy tylko gimnastykę, a tu trzeba włożyć więcej wysiłku. To będzie dobra rozgrzewka przed wieczornymi tańcami – śmieje się. – Czuję się dobrze, serce też dobrze, patrzę tu sobie jak kalorie spalam – puka palcem w wyświetlacz. – Nie celuje w żaden wynik, ale rano się ważyłem i zważę się po miesiącu. Chcę poprawić siłę i wytrzymałość – mówi pan Andrzej i zachęca, by każdy w jego wieku spróbował swoich sił na siłowni. – Tu są bardzo sympatyczni ludzie, którzy wszystko pokażą i wytłumaczą. Moi znajomi, którzy już jakiś czas ćwiczą, widza pozytywne efekty – przekonuje.

– Można przeżyć zaskoczenie obserwując tych ludzi – mówi trenerka i instruktorka Aleksandra Suczyłkin w czasie, gdy seniorzy truchtają. – Panie, które kiedyś wchodziły na bieżnię czy orbitreka na trzy minuty, teraz potrafią spędzić tam 30-40 minut bez przerwy. Ciężarów też się nie boją, wzmacniają sobie w ten sposób kręgosłup, mięśnie. Na czwarte piętro wchodzą w sekundkę, bez zadyszki – opowiada. Trzeba bowiem wiedzieć, że jest grupa nowicjuszy, która odwiedza tę siłownię od ponad roku.

– Przychodzą do nas na 6:00 panie 65 plus i to one były inspiracją, by zachęcić jeszcze więcej osób. Puściliśmy więc informację w miasto, że mamy takie zajęcia dla seniorów – opowiada pani Aleksandra. – Wiadomo, na początku jest ciężko, ale później idzie im świetnie. Nie mają problemów z obsługą maszyn – wyjaśnia. – Wiadomo, że w pewnym wieku trzeba trochę bardziej uważać na zdrowie, ale aktywność fizyczna pomaga w codziennym życiu – dodaje.

Ręce drżą, ale wszyscy są happy

W międzyczasie grupa schodzi z bieżni i kieruje się w stronę maszyny do robienia przysiadów ze sztangą. Pierwszy pod gryf wskakuje pan Andrzej. W końcu koszulka z nadrukowanym „kaloryferem” zobowiązuje. – Pod spodem to raczej bojler – śmieje się.

Pan Andrzej pakuje, koleżanki podziwiają. Chwilę później role się odwracają i za pompowanie bierze się pierwsza z pań. – To nie jest mój pierwszy kontakt ze sztangą. Jako młoda dziewczyna trenowałam kajakarstwo. Ale po takiej przerwie ręce trochę drżą – mówi Marlena Tyszkiewicz. – Ciągnie człowieka do sportu. Chciałabym poprawić kondycję, odzyskać siłę, no i nad sylwetką popracować, jak to kobieta – śmieje się.

Kilka serii dla każdego i zmiana maszyny. Były nogi, to teraz ręce. Do kolejnego urządzenia siada  Henryka Micewicz. – Wrażenia są super! Fajnie że mamy instruktora. Lepszej lekcji w życiu nie dostaniemy! Jesteśmy z tego powodu bardzo happy! – mówi zadowolona i od razu dodaje: – W czwartki angielski!

Pani Henia nie ukrywa, że czas najwyższy pomyśleć o sobie. – Skończyłam pracę, a że pracowałam w urzędzie za biurkiem, to teraz są pewne dyskomforty i chciałabym się trochę rozruszać – wyjaśnia.

Wszystkiego można spróbować

Wśród seniorów byli tacy, którzy hantle w dłoni trzymali po raz pierwszy, ale też tacy, dla których siłownia to nie pierwszyzna. – Chodziłam na siłownię za granicą, więc zielona nie jestem – przyznaje Krystyna Sienicka. – Widzę efekty, kondycja jest lepsza. Robię, co mogę – śmieje się.

– Warto iść na siłownię i nie patrzeć na innych. No, chyba że chcemy obserwować jak należy ćwiczyć – mówi z kolei Danuta Iwaniura. – I nie warto przejmować się tym, że ktoś na nas patrzy. Chodziłam już na siłownię i mam miłe doświadczenia. Często panowie podpowiadali mi, co można zrobić lepiej – opowiada. – Ale starsi częściej zagadują, młodzież chyba się krępuje – śmieje się.

Pani Danusia na wizytę w siłowni namówiła też swoją koleżankę. – U mnie to się dopiero zaczyna, ale chciałabym się troszkę rozruszać, bo człowiek w domu strasznie się zastał. Swoje zrobiło też lenistwo, ale koleżanka mnie zmotywowała. I jestem! I podoba mi się! Będę uczęszczać! – mówi z przekonaniem.

Trener Bartosz Rotarski cierpliwie tłumaczy seniorom tajniki każdej z maszyn. – Wybieramy takie ćwiczenia, by każdy mógł dołączyć w dowolnym momencie. Dopilnuję, by nikomu nie stała się krzywda i by każdy zrobił fajny trening – mówi. – Osoby w wieku 65 plus, które pierwszy raz przychodzą na siłownię, powinny uważać, by nie przeszarżować, ale wybrać też ćwiczenia angażujące jak najwięcej mięśni. Myślę, że z pewną dozą ostrożności i zdrowego rozsądku można wszystkiego spróbować – wyjaśnia.

 

***

 

W przerwie między ćwiczeniami podchodzi pani Henia.

– Wyślesz mi zdjęcia? Masz messengera? – zagaduje.

Wygodniej będzie mejlem – odpowiadam i szukam długopisu, by zapisać adres.

– W telefon sobie wklep! – komentuje pani Henia.

Napisz komentarz »