REKLAMA

Wasze sprawy

Sauter nie dba o wioski!

Opublikowano 09 marca 2019, autor: Rafał Krzymiński

– Burmistrz Jacek Sauter to facet, który przez ponad 25 lat rządów uwierzył w swoją wielkość – mówi Krzysztof Radkiewicz, nowy sołtys Bonowa.

Znany zielonogórski lekarz trafia do Bonowa. Dlaczego?

– Po pierwsze, z uwagi na malownicze położenie, u podnóża rezerwatu przyrody Wzgórza Dalkowskie. Odkryliśmy tu z żoną Elwirą fantastyczny dom. Dziewięć lat temu był kompletną ruiną. Odbudowaliśmy go i odnowiliśmy. Obecnie jest chlubą okolicy. Bonów się zmienił. Znajduje się w wielu przewodnikach turystycznych w kategorii dwory, pałace, zamki. W ostatnim albumie nasz dworek jest obok zamku w Bolkowie. To nieprawdopodobna promocja wsi i miasta Bytom Odrzański.

Byłem wszędzie. Kocham Republikę Południowej Afryki. Ale Bonów dla mnie to najpiękniejsze miejsce na świecie. Dbamy z żoną, nie tylko o własną posesję, a o całą wioskę. Ludzie zobaczyli, że poprzez pracę można zmienić wizerunek wsi.

Ponoć sam pan kosi trawę?

– Nie tylko na własnej posesji, ale i gruncie przylegającym do drogi powiatowej i gminnej.

Wspólnie z sąsiadem Jankiem Nagajczykiem, co tydzień spacerujemy naokoło wsi i zbieramy śmieci. Bonów musi się kojarzyć z elegancją. Wieś potrzebuje pieniędzy. Sołtys ma udział w zysku ze zbierania podatków, 8 proc. całej kwoty idzie na jego konto. Zrezygnuję z nich. I jak np. nazbieramy 10 tys. zł, to 800 zł przeznaczę na Dzień Dziecka albo Bociana, bo populacja wsi maleje (śmiech).

 Dba pan o wieś od blisko dziesięciu lat, ale sołtysem został dopiero teraz?

– Wystartowałem, bo mój poprzednik nie reprezentował interesów wsi jako sołtys i radny miejski. Rok temu część mieszkańców wsi chciała go odwołać. Nic nie robił, bo reprezentował interesy burmistrza. Uzgodniłem z J. Sauterem, że 55 metrów drogi będzie doprowadzonej do dwóch dodatkowych posesji. Były sołtys na zebraniu wiejskim stwierdził, że burmistrz nigdy się na to nie zgodzi. Był przeciwko swojej wsi. Przymusiliśmy go do zwołania spotkania wiejskiego, na którym to przyjęto uchwałę zobowiązującą burmistrza do budowy drogi. Udało się. To spotkanie pokazało mi, że sołtys, ma realną władzę, może zwołać zebranie wiejskie, a przez to decydować o funduszach sołeckich.

Przedstawił pan burmistrzowi listę kilkunastu propozycji zmian w Bonowie.

– Zmiany mają na celu poprawę bezpieczeństwa i komfortu życia. To też ochrona zdrowia i życia. Mamy we wsi 50 metrowy odcinek jezdni łączący drogę gminną i powiatową. Kończy się ostrym zjazdem z górki prosto do rowu. Jesienią i zimą, jezdnia jest mokra, śliska i pokryta lodem. Staje się bardzo niebezpieczna. Moi sąsiedzi z małym dzieckiem jechali ostrożnie, ale popadał deszcz, zrobiło się lodowisko i wpadli do rowu. Uszkodzili auto, a dziecko tygodniami budziło się przerażone w nocy. Wszystko przez to, że zarządca drogi, czyli burmistrz Sauter odmawia wykonania barierek zabezpieczających drogę od rowu. Zdarzyło się, że kierowca nie potrafił wycofać 150 metrów samochodu do tyłu na ślepej ulicy. Znalazł się w rowie. Brakuje informacji o braku możliwości kontynuowania jazdy. Pan Sauter oszczędza 200 zł, bo takie śmieszne pieniądze to kosztuje i ryzykuje życiem i zdrowiem ludzi.

A może burmistrz nie ma pieniędzy?

– Burmistrz nie ma pieniędzy na żadną inwestycję w Bonowie. Rozmawialiśmy o nich 27 lutego. Wszystkie moje propozycje odrzucił, na zasadzie nie bo nie. Bez problemu można przesunąć fundusze na inne cele. Ostatnio rada miasta zgodziła się zabezpieczyć 80 tys. zł w ciągu czterech lat dla nowosolskiego szpitala.

Lekarz krytykuje przekazanie funduszy na szpital?

– Pan burmistrz jest członkiem rady społecznej szpitala i przekazując taką sumę, promuje się. Jeżeli leży mu na sercu dobro szpitala, niech założy fundację i zbiera pieniądze na ten cel. A wtedy może uda się podarować szpitalowi 200 tys. rocznie, a nie 20 tys. zł. Sam wpłacę na tę zbiórkę. W sytuacji, kiedy wielu sołtysów zwraca się do burmistrza z prośbą o załatwienie drobnych spraw, nie powinien przekazywać naszych pieniędzy.

Burmistrza nie interesują tereny wiejskie?

– Zapomina, że reprezentuje nie tylko interesy miasta Bytom Odrzański, a całą gminę. W tegorocznym budżecie nie ma ani złotówki na wiejskie inwestycje! Burmistrz od ponad 20 lat dopieszcza wyłącznie Bytom, bo ma w tym interes wyborczy. W statucie jest zapis o dbałości o wygodę i bezpieczeństwo mieszkańców gminy. Przez ostatnie dziesięć lat, żaden z pracowników interwencyjnych np.odpracowujących mandaty, nie zrobił nic dla żadnej z naszych wsi. Zdarzało się, że mieszkańcy Bonowa wsiadali na rower i odpracowywali dług w Bytomiu.

Niedawno zdewastowano plac zabaw. Burmistrz da pieniądze na naprawę?

– Dwa tygodnie temu nieznani sprawcy podczas nocnej libacji zdewastowali cześć rynny. Po każdym deszczu, pod wiatą służąca za jedyne miejsce spotkań, tworzą się kałuże. Burmistrz odmawia przeprowadzenia naprawy. Plac zabaw jest własnością gminy, która powinna dbać o swoje dobro. Burmistrz wykazuje się wiec niegospodarnością, bo długotrwałe przemoczenie drewna może spowodować uszkodzenie i dewastację inwestycji.

Na jakie inwestycje jeszcze nie zgodził się burmistrz?

– Nie chce zadbać o naprawę drogi zbudowanej wspólnymi siłami przez sołectwo i gminę. Chodzi o łącznik pomiędzy drogą powiatową i gminną, który zrobiono w sposób niegospodarny, i ze złych materiałów. Od dwóch lat droga pęka, wkrótce będzie ruiną. To przykład niedbania o interesy wsi. Nasze pieniądze pójdą w błoto. Przez wieś przebiega ok. 300-400 odcinek drogi powiatowej. To prosta droga. Ludzie rozpędzają się na niej 100 kilometrów na godzinę. To stanowi zagrożenie zdrowia i życia, bo brakuje u nas pobocza i chodników. Burmistrz obiecał, że wystąpi do starostwa o spowalniacze. Nie wierzę w to. Przez rok nie załatwił tak prostej rzeczy jak lustro, które ułatwiłoby wyjazd z drogi podporządkowanej

Z czego wynika nieskuteczność burmistrza?

– Burmistrz ma niechęć do wsi, nie ma szacunku do mieszkańców. Dwa lata temu zaprosiliśmy go na spotkanie. Poprosiliśmy o usunięcie słupów telefonicznych, stojących przy drodze. Nikt na wsi nie korzysta z telefonii stacjonarnej. Pan Sauter zażartował, że trzeba się spotkać, wypić i sprzętem rolniczym poprzewracać te słupy. Nie zgodziłem się. Zresztą, nie piję. Napisałem do firmy Orange i słupy zniknęły. Przy okazji usunięto wszystkie słupy dochodzące do Bonowa. Zyskali na tym rolnicy. Burmistrz twierdzi, że przez 20 lata nie przeznaczy na naszą wieś ani złotówki. Pewnie dlatego, że wydał na drogi w Bonowie więcej niż planował.

Dwa tygodnie temu burmistrz się z panem nie spotkał?

– Burmistrz mnie przeprosił, ale sytuacja była skandaliczna. Niesmak pozostał.

To najlepszy przykład arogancji lokalnej władzy w stosunku do mieszkańca i ciężko pracujących ludzi. Tydzień wcześniej umówiłem się na spotkanie. Wyznaczyliśmy dzień, godzinę, temat. Przerwałem pracę w Zielonej Górze. Na dwadzieścia minut przed spotkaniem i 10 kilometrów przed Bytomiem zadzwonił telefon z gminy. Poinformowano mnie, że burmistrza nie ma i nie będzie i spotkanie jest odwołane. To brak profesjonalizmu.

Burmistrz jest arogancki?

– Pan Sauter został kiedyś gwiazdą całego kraju, bo powiedział, że nie wyda złotówki na odśnieżanie drogi. Gdyby ktoś zginął, to zapewne byłby to powód do „dumy”. To przykład arogancji. Burmistrz powiedział, że tablicę z nazwą miejscowości to możemy sobie wystrugać z drewna. Każda władza, która trwa w nieskończoność, nie rozwija się, bo wchodzi w rutynę.  Powstaje pajęczyna zależności międzyludzkich. Władza samorządowa to realna władza. Można tytułować się burmistrzem albo lokalnym księciem.

Sauter jest księciem?

– Jest osobą, która uważa, że wie wszystko najlepiej, decyduje o wszystkim. Ma radę miasta, która poprze każdy jego pomysł.

Odważne tezy.

– To nie odwaga, to realia. Będąc wiceprezesem Porozumienia Zielonogórskiego mówiłem prawdę w oczy kilku premierom. Pan Tusk usłyszał też co o nim myślę.

Burmistrz mówi, że nie ma zaskórniaków, bo trwa remont Ewangelika.

– Bardzo mi się podoba ten pomysł. Budowa mola z kolei na resztkach konstrukcji mostu, to marnowanie pieniędzy podatników. Budowę wykonano w sposób partacki, stanowi zagrożenie zdrowia i życia. Deski są popękane i przegniłe. W budżecie miasta są niewykorzystane pieniądze i można je przesunąć np. na cele wiejskie.

Zaprosicie jeszcze burmistrza do Bonowa?

– Pracuję w zespole z radą sołecką. Dialog i negocjacje z burmistrzem dopiero się zaczęły. Będziemy się wspomagać przepisami prawami. Współpracuję z dobrą kancelarią. O zabezpieczeniu i jakości dróg powinna się wypowiedzieć policja, o narażeniu na utratę zdrowia i życia prokuratura.

Dziękuję za rozmowę.

komentarze »
  1. bytomianin 18 marca 2019 20:44 - Odpowiedź

    -panie Radkiewicz,przecież może pan mieszkać w Zielonej Górze,tam jest tak dobrze,duże miasto i w ogóle ?? Nasz pan burmistrz jest zorientowany w potrzebach miasteczka i działa od lat,wszystkim mieszk. to się jednak podoba,a pan Radkiewicz ma doradcę pana Nogajczyka który był chyba długoletnim radnym dlaczego nie prostował pomysłów pana burmistrza w czasie swojej kadencji?? tylko teraz widzi błędy !!

  2. bytomianin 6 kwietnia 2019 21:11 - Odpowiedź

    panie Radkiewicz-prezesowanie porozumieniu nie wiele panu dało a mówienie premierom w oczy nie dużo nam poprawiło /może poszkodziło/.Pan Tusk tak przejął się pana opinią,że szybko wyjechał do Brukseli ażeby już więcej pana nie słyszeć i zmuszony pan został raptem-sołtysem wioseczki zaledwie kilku domków ??

Napisz komentarz »