REKLAMA

Wasze sprawy

Chcą odwołać proboszcza

Opublikowano 09 marca 2019, autor: Michał Szczęch

Część mieszkańców Bytomia Odrz. buntuje się przeciwko proboszczowi. – Wręczyliśmy biskupowi petycję z ponad 300 podpisami o odwołanie proboszcza – mówią. Księdza broni m.in. Grzegorz Zwarycz, kościelny organista i radny w powiecie.

4 lutego kilkoro mieszkańców Bytomia Odrz. wysłało do kurii listy ze skargami na proboszcza. Dotyczyły m.in. nieprzyjemnego traktowania parafian przez proboszcza, wypraszania ich z plebanii. Dotyczyły też m.in. kwestii finansowych w parafii, które budzą ich wątpliwości.

– Od lat wpłacamy datki na różne cele związane z parafią – mówią mieszkańcy. – I nie wiemy, gdzie te pieniądze trafiają. Owszem, mamy parafialną radę ekonomiczną. Podejrzewamy jednak, że nie wszystko w kwestiach finansowych jest w porządku, a na pewno nie wszystko było. Wystarczy zajrzeć do naszego kościoła, albo spojrzeć na budynek plebanii, z którego odpada tynk.

Gdzie jest antyczna szafa?

Wspomniane wątpliwości odnośnie gospodarowania pieniędzmi dotyczą między innymi tzw. darów ołtarza. W Bytomiu od lat jest zwyczaj, że rodzice dzieci pierwszokomunijnych i młodzieży, która przyjmie bierzmowanie, składają się na okazałe prezenty dla kościoła. – Kiedyś kupiliśmy piec gazowy. Kilka lat temu piec zniknął. Gdzie jest antyczna szafa, która stała na chórze? – mnożą się pytania. Mnożą się też sugestie, że ksiądz to wszystko sprzedał.

Proboszcza broni m.in. Grzegorz Zwarycz, organista i radny powiatowy, który wszedł w skład powołanej niedawno przez księdza parafialnej rady duszpasterskiej. – Plebanię ogrzewa piec gazowy, który nigdzie nie zniknął – mówi. – Owszem, nie ma już dmuchaw, które miały ogrzewać kościół. One po prostu nie spełniały swej roli, dlatego leżą na zapleczu. A szafę z chóru osobiście schowałem za organami, bo ktoś wybił w niej szybę. I szafa stoi za organami do dziś – zapewnia G. Zwarycz. Słowa te potwierdza Sławomir Sietkiewicz, który jest szafarzem.

Z listów do biskupa:

Wątpliwości wśród ludzi wzbudza też sposób zbierania pieniędzy przez księdza od wiernych, chociażby w trakcie kolędy. – Przed kolędą wręcza aż trzy koperty do napełnienia – skarżą się ludzie. Mówią o nieoficjalnym cenniku m.in. za udzielenie sakramentów: – Jedna para chciała wziąć ślub. Ksiądz podobno chciał tysiąc złotych. Dlatego ślub wzięli w sąsiedniej parafii.

Innym razem, po śmierci młodego chłopaka, grupa sąsiadów zrzuciła się na kwiaty. – Zostało 30 złotych – opowiada parafianka. – Poszłam do księdza i chciałam za te 30 złotych zamówić mszę. Ksiądz odpowiedział mi, że takie pieniądze to ja mogę co najwyżej wrzucić na tacę – wspomina parafianka. Również ta historia znalazła się wśród skarg wysłanych 4 lutego do kurii. Przy okazji wysłano też prośbę o spotkanie z biskupem.

Zwarycz podważa wiarygodność

Kuria termin spotkania wyznaczyła na 20 lutego. Przedstawiciele zawieźli biskupowi Tadeuszowi Lityńskiemu m.in. petycję o odwołanie proboszcza z Bytomia. Pod petycją, według szacunków zbierających, podpisało się ponad 300 osób.

W tym momencie G. Zwarycz ponownie staje po stronie proboszcza. I podważa wiarygodność tej listy. – Mogli zbierać podpisy na przykład pod kościołem, po mszy, od ludzi, którzy chodzą do kościoła i należą do naszej wspólnoty. A zbierali ukradkiem, nieoficjalnie. Więc jaką można mieć pewność, że większość podpisów nie pochodzi od ludzi, którzy w ogóle nie chodzą do kościoła? Czy tacy ludzie powinni decydować, kto będzie u nas proboszczem? – pyta G. Zwarycz.

– Podpisy zbierano między innymi w Biedronce – dodaje szafarz S. Sietkiewicz. – A dlaczego nie stanęli na przykład w przedsionku, zresztą niedawno odremontowanym, z nową kratą? Dlaczego do jednych z tymi listami przyszli, a do innych nie?

G. Zwarycz księdza z Bytomia uważa za jednego z lepszych, z jakim dane mu było współpracować. – A na swojej drodze spotkałem wielu – podkreśla organista.

W dobrym tonie wypowiada się też S. Sietkiewicz: – Proszę mi wskazać drugiego księdza, który organizuje w jednym kościele trzy pasterki. Jest szopka z żywymi zwierzętami, dzieci w strojach aniołków i pasterzy. Kościół jest pełen ludzi. W środę popielcową były aż cztery msze. Mamy piękne ołtarze na Boże Ciało i spora w tym zasługa proboszcza. Jednoczy parafian. Między innymi stąd aż dziewięciu szafarzy. Co niedzielę ze świętym sakramentem odwiedzanych jest 60 chorych… – wylicza S. Sietkiewicz.

Gazety pisały kilkakrotnie

Z relacji mieszkańców przeciwnych proboszczowi wynika, że biskup Lityńki wysłuchał ich przedstawiciela i zrobił wielkie oczy. Miał powiedzieć, że jest zaskoczony, że pierwsze słyszy. Ludzie dziwią się postawie biskupa. – O proboszczu, o jego podejściu do parafian i pieniędzy, gazety na przestrzeni lat pisały przecież kilkakrotnie – przypominają. Za każdym razem ksiądz odmawiał komentarzy. Odmawiał również nam.

– Zostały wyciągnięte wnioski – twierdzi G. Zwarycz. – W Bytomiu dwa lata temu powołano radę ekonomiczną, która czuwa teraz nad finansami parafii. I robi to moim zdaniem skutecznie.

– Ksiądz musi otrzymać zgodę rady i parafian, jeśli chce wydać jakiekolwiek pieniądze z parafialnego konta – dodaje S. Sietkiewicz.

Serdeczny kolega biskupa

Ksiądz z Bytomia wcześniej był proboszczem pod Żaganiem i w Krośnie Odrz. I wzbudzał tam podobne kontrowersje wśród części mieszkańców. Czy również tym razem kuria przeniesie proboszcza? Mieszkańcy, którzy nie otrzymali jeszcze odpowiedzi z kurii, śmią wątpić. – Biskup Lityński odwiedził naszą parafię w zeszłym roku, w okresie Wielkanocy. „To jest mój serdeczny kolega z ławki” powiedział o proboszczu w kościele – wspominają. Panowie, dodajmy, studiowali razem, a w 1988 przyjęli święcenia.

PS

W piątek zadzwoniliśmy do kurii. – Biskup ustosunkuje się w najbliższym czasie do skarg, które w kurii złożył mieszkaniec Bytomia Odrz., przedstawiciel mieszkańców – komentuje krótko ks. Andrzej Sapieha, rzecznik prasowy kurii.

RAMKA

O sytuacji w parafii poinformowała nas parafianka, która przysłała do redakcji list. Oto treść:

„Seria pytań, które dotyczyły naszego księdza proboszcza, niestety do dnia dzisiejszego pozostała bez odpowiedzi i żadnej reakcji ze strony kurii. Chyba faktycznie tak jest, że panuje tam „kolesiostwo” a wszelkie rozczenia zamiatane są pod dywan, ale czy na pewno nic się nie da zrobić? Czara goryczy wśród parafian najwyraźniej się przelała po odejściu od nas ojca Piotra, dominikanina, który chociaż trochę zjednoczył naszą wspólnotę. Tłum szumnie ruszył z listami i mailami do biskupa, ludzie są oburzeni. Po mieście krążą listy z podpisami i konkretnym żądaniem odsunięcia księdza z posługi w naszej parafii. Do tego dołączone są listy z opisanymi zdarzeniami związanymi z proboszczem, jego oburzające zachowanie, gdzie potrafi wyprosić za drzwi, czy odmówić załatwienia sprawy, bądź narzucając ceny z kosmosu za posługę. Liczymy na pomoc. Przyszedł czas aby zawalczyć o naszą wspólnotę”.

Napisz komentarz »