REKLAMA

Wasze sprawy

Nie trzeba płacić

Opublikowano 09 marca 2019, autor: Patryk Świtek

Wojewoda pouczył wójt Izabelę Bojko, że nie może pobierać pieniędzy za informacje publiczne. Unieważnił jej zarządzenie.

O kuriozalnym zarządzeniu Izabeli Bojko pisaliśmy w lutym w artykule „Chcesz wiedzieć? Płać!”. Wójt gminy wiejskiej wymyśliła, że za informacje publiczne obywatele będą musieli płacić. 2 zł za kartkę A4, 3 zł za A3, 3 zł za zapis na płycie CD-ROM i 5 zł za zapis na płycie DVD-ROM. Godzinę pracy urzędnika szykującego materiał wójt wyceniła na 28,50 zł.

5 lutego spytaliśmy wojewodę Władysława Dajczaka, czy jest to zgodne z prawem. Ten poprosił wójt o przysłanie zarządzenia. Jego prawnicy przeanalizowali ten pomysł i stwierdzili, że „istotnie narusza prawo”.

Wojewoda w uzasadnieniu pouczył ją, że dostęp do informacji publicznej jest bezpłatny. Ustawa dopuszcza pobranie opłaty przez gminę, ale tylko w przypadku poniesienia przez nią dodatkowych kosztów. Kiedy np. ktoś wnioskuje o dokument, który ma 100 stron i trzeba go skserować.

„Co istotne organ (red. gmina) nie może uzależnić udostępniania informacji publicznej od uiszczenia opłaty” – napisał wojewoda.

Wójt nie może przerzucać kosztów

Wojewoda pouczył też, że obciążenie kosztem pracy może nastąpić jedynie jeśli przygotowanie informacji jest na tyle pracochłonne, że wykracza poza normalny tok pracy. Przywołał jednak wyrok WSA w Szczecinie, że gmina nie może przerzucić kosztów wynagrodzenia zatrudnionego przez siebie pracownika, na osobę, która wnioskuje o informację publiczną.

W. Dajczak wypowiedział się także na temat wzoru udostępniania informacji publicznej, którą przygotowała wójt w zarządzeniu. Zwrócił uwagę, że wzór przewiduje podanie danych osoby, która wnioskuje o informację publiczną, a nie jest to konieczne. Wnioskodawca nie musi bowiem wykazać się „jakimkolwiek interesem prawnym lub faktycznym, aby otrzymać informację”. Innymi słowy wójt powinna udostępnić informację nawet jeśli nie prosi się o nią według wzorca, który przygotowała. Wnioskodawca zaś jest zobowiązany tylko do podania adresu do korespondencji lub adresu poczty elektronicznej.

Wojewoda unieważnił więc zarządzenie wójt i wstrzymał jego wykonanie. I.Bojko może się odwołać do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wlkp.

Napisz komentarz »