REKLAMA

Bez kategorii, Sport

Trener się pogubił

Opublikowano 30 marca 2019, autor: Sławomir Janusz, były kapitan Astry

Obejrzałem mecze Astry z Głogowem i szlag mnie trafił. Serio. I nie dlatego, że przegraliśmy, bo to przecież sport i jak śpiewała Anita Lipnicka „wszystko się może zdarzyć”. Miałem nerwy, bo tak głupich decyzji kadrowych trenera Jetona nie widziałem jakiś… rok. Żeby nie było, Przemek to fajny chłopak i w ogóle sympatyczny, ale są rzeczy, których się nie robi. Rozumiem, że Dawid Witkiewicz (atakujący) zagrał w sobotę trochę słabiej, że rywale się na niego zaczaili, że rozpisali, odczytali. Ale czy po świetnym sezonie nie zasłużył na odrobinę zaufania? Okej dał ciała dzień wcześniej, ale trener jest od tego, by zawodnika odbudować. Znam Dawida i wiem, że nosiło go po sobocie strasznie. Wiem, że chciał się odkuć, ale dostał „piórko”. Na boisko wyszedł Rataj. Szanuję chłopaka, bo w Tibii wbija kosmiczne levele, siatkarsko też zrobił mega postęp, ale cholera jasna ? to był najważniejszy mecz sezonu. Nie wiem, co Filipek wyrabiał na treningach. Ale nawet jak wbijał z prawego straszne kołki (doskonale wiem, że to potrafi), to trzeba mieć we krwi nutkę szalonego hazardzisty, żeby uwierzyć, że to się uda. Ale Rataj to jeszcze pół biedy. Gorzej, że trener uwierzył, że ma w drużynie swojego Piątka, czyli Sobotę. Okej niektórzy powiedzą, że Alan Goltz grał z kontuzją, ale z dobrych źródeł wiem, ze przed niedzielą zgłosił trenerowi, że jest gotowy. Sztab zaryzykował, a że tylko krowa nie zmienia zdania, po paru piłkach musiał się z tej decyzji wycofać. Adaś to transferowy niewypał sezonu. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że nie dał tej drużynie nic. Podobnie jak ściągany do Nowej Soli w roli jedynki na rozegraniu Artur Sławnikowski. Jeton zakochał się w nim już dawno temu. Namawiał na transfer w trakcie poprzedniego sezonu. Udało się, ale chłop nie pokazał niczego wielkiego. Trener obiecał mu miejsce w szóstce, ale stracił cierpliwość po dwóch kolejkach. Dzięki bogu w kwadracie był Maciek Januszewski. Myszkin stanął na wysokości zadania i szybko poukładał grę Koliberków. W ogóle uważam, że transfery nad którymi trener pracował najdłużej, to największe niewypały. Kontrakty last minute (Kępski, Januszewski) dały Astrze dużo więcej. Januszewski odbębnił cały sezon i nie zawiódł. W niedzielę zszedł już w pierwszym secie i trzeba było oglądać jak bladziutki Artur męczy się i trzęsie ze strachu (swoją drogą głośno mówi się o tym, że przeniesie się teraz do Legnicy). Szkoleniowiec zaryzykował. Gdyby ten szatański plan wypalił, piał bym teraz z zachwytu. Ale nie wypalił. Piać zatem nie będę. Doskonale wiem, że Astra miała zajść krok dalej niż przed rokiem i żadne frazesy o spokojnym graniu mnie nie przekonają. Ten zespół powinien pojechać na półfinały, a z półfinałów autostradą na finały, bo Międzyrzecz i Lębork były do ogrania. Myślę, że z drużyny można było wykrzesać więcej. Lepiej ją zmotywować, nastawić. Zawodnik, który nie rozumie decyzji trenera zaczyna się gubić. Gdy wchodzi na parkiet chce mu udowodnić, że nie miał racji, a wtedy łatwo pomylić ryzyko z głupotą. Doskonale wiem, co czuli Dawid i Maciek. Wiem też na jak głęboką wodę zostali wrzuceni Adam i Artur. Te eksperymenty zakończyły się porażką. A szkoda.

Ale żeby nie było tak gorzko, to widać też parę pozytywów. Są w Astrze zawodnicy, którzy wybijali ponad całą ligę. Dla mnie absolutną jedynką był Bartek Odwarzny. Chłop przyjmuje i podbija niesamowite piłki. Aż żal było patrzeć jak w niedzielę kombinowany skład Astry macha mu łapami nad siatką i utrudnia robotę. Kapitalny sezon zaliczyli też nasi środkowi. I to wszyscy. Skiba to już prawdziwa marka. Do trenera Jetona nikt w bloku nie doskoczy. Super rozwinął się też Adrian Kołodziejczyk, który jak ćwierkają moje wróbelki, wyląduje w Żaganiu. Ściągnięci z Sobieskiego przyjmujący (Kępski i wychowanek Goltz) pokazali, że przy solidnych treningach mogą grać dużo lepiej. Nasz pech, że Głogów miał na tej pozycji jeszcze lepszych grajków. A już kompletną bajkę zagrał Antek Piotrowski. Jak mamy kogoś ściągać do naszej drużyny, to stawiałbym właśnie na takich Antków.

Na sam koniec słowo o kibicach. Nawet nie ma sensu się tu rozpisywać, bo to co wyrabiali przy Botanicznej to mistrzostwo. Uważam jednak, że od zespołu i ludzi z otoczenia Astry należy im się kilka słów prawdy. Panowie, stańcie przed nimi jak mężczyźni i powiedzcie, że graliście o awans. Że boli was lanie od Głogowa, że liczyliście na więcej, że to was nie satysfakcjonuje. Dobry kibic, a takich mamy w Nowej Soli, zrozumie. Jak słucham tych wszystkich miękkich gadek o mniejszym potencjale i o tym, że zrobiliście swoje, to robi mi się niedobrze. Trzeba mieć ambicje panowie. A asekurację ćwiczcie tylko na treningach. Stać was na więcej!

PS. Filipek nie gniewaj się za Tibię.

Napisz komentarz »