REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Nożownik w sklepie

Opublikowano 30 marca 2019, autor: Patryk Świtek

19-latek wszedł do sklepu. Dźgnął dwie klientki. Wymachiwał nożem i krzyczał, że chce pieniędzy. Obezwładnił go Mateusz Lipiński, strażak. – Uratował nam życie – mówi Teresa Kucharska.

Sobota (23.03.), godz. 17.35. Sklep SPAR przy ul. Nowosolnej w Kożuchowie.

– Byłam na drugiej zmianie. Przy ladzie stała czwórka dzieci i dwie kobiety. Nawet nie widziałam, kiedy napastnik wszedł. Podleciał od tyłu do starszej pani i ją dźgnął. Słyszałam tylko jak pytała, kto ją tak mocno uderzył – opowiada Teresa Kucharska.

Nożownik ugodził też młodą kobietę. Gdy zobaczyła, że ma nóż także wybiegła ze sklepu. Obie schroniły się w aucie jej narzeczonego Pawła Gajdemskiego, plutonowego ze straży granicznej.

Nożownik ruszył na dzieci. Te zaczęły piszczeć.

– Złapał jedną dziewczynkę i podniósł na nią rękę. Wtedy zobaczyłam, co trzyma i krzyknęłam: „Boże on ma nóż!” – mówi Teresa. Machał nim nad głową 9-latki. Na szczęście wyrwała się i uciekła wraz z innymi dziećmi. Wtedy napastnik pochylił się przez ladę do Teresy.

– Dawaj pieniądze! Dawaj! Dawaj!Dawaj! – krzyczał.

– Proszę, opamiętaj się! Pomyśl, co robisz? – odpowiedziała ekspedientka.

W tym momencie na napastnika rzucił się Mateusz Lipiński, strażak z Nowej Soli. Jechał na cmentarz i zatrzymał się, żeby kupić znicze. Nikt go nie widział, bo półka ze zniczami stała w głębi sklepu.

– Wiedziałem, że muszę zareagować, bo inaczej dojdzie do tragedii – opowiada.

Nóż do warzyw

Mateusz wykręcił nożownikowi rękę i powalił go na ziemię.

– Nie chciał wypuścić noża, dlatego waliłem jego ręką o podłogę – wspomina. – To był kuchenny nóż do obierania warzyw. Ostrze błyszczące, na 5 cm, dobrze naostrzone – wyjaśnia Teresa. W panice wybiegła ze sklepu i wyrzuciła nóż na parking.

W tym czasie z pistoletem w ręku biegł już P. Gajdemski. Siedział w aucie, gdy nożownik wchodził do sklepu.

– Na tego gościa od razu zwróciłem uwagę. Ciepły dzień, a on idzie w kapturze i w kominiarce. Zgasiłem silnik i czekałem, co się wydarzy. Jak ze sklepu zaczęli wybiegać ludzie i usłyszałem „Boże on ma nóż”, to wiedziałem, że trzeba działać – opowiada. W sklepie zastał Mateusza, który próbował obezwładnić napastnika.

– Wyrywał się i krzyczał, żeby go wypuścić, ale jak zobaczył broń, przestał się siłować – dodaje Paweł. Teresie kazał przynieść sznurek, żeby związać napastnikowi ręce.

– W złości walnęłam tego nożownika w łeb linką i spytałam, po co tu przyszedł? – mówi Teresa.

Uratował życie

Po chwili na miejscu była policja. Szybko zidentyfikowali 19-letniego Łukasza J. i w kajdankach zabrali go na komendę. Badanie alkomatem wykazało, że młody kożuchowianin ma 1,5 promila. Noc spędził w celi.

– Przedstawiliśmy mu zarzut usiłowania rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia, za co grozi nawet 12 lat więzienia – mówi Renata Dąbrowicz-Kozłowska, rzecznik nowosolskiej komendy. Chłopak interesował się militariami i grami komputerowymi.

Na miejscu było także pogotowie. Lekarze opatrzyli obie kobiety. Okazało się, że rany są powierzchowne. Dzieci zostały objęte opieką psychologa, który pracuje na etacie w OPS w Kożuchowie.

Po zdarzeniu Teresa nie spała dwie noce.  – Cały czas słyszę w głowie ten pisk i krzyk dzieci. Strach minie ogarnia, jak widzę, że ktoś idzie w kapturze. Boże jakie to szczęście, że nikomu nic się nie stało – mówi.

Mateusz jest dla niej bohaterem: – Uratował nam życie – mówi krótko.

Strażak widzi to inaczej: – Nie myślałem długo. Zadziałała adrenalina. Drugi raz zrobiłbym to samo – mówi skromnie. W nowosolskiej straży pracuje od 4 lat. Komendanci mówią, że za to co zrobił zgłoszą go do odznaczenia. Paweł prawdopodobnie zostanie też wyróżniony.

Napisz komentarz »