REKLAMA

Wasze sprawy

Na Facebooku tylko w koloratce

Opublikowano 07 kwietnia 2019, autor: Michał Szczęch

Na Facebooku, wśród znajomych, księża nie mogą już mieć nieletnich, którzy są dla nich obcy i nie dostarczyli zgody od rodziców na pozostanie wśród znajomych księdza. To jeden spośród szeregu obostrzeń, które do duchownych z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej rozesłał biskup Tadeusz Lityński.

Czy księża z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej zaczną masowo wyrzucać dzieci z Facebooka? 1 kwietnia odczytali dyrektorium biskupa Lityńskiego. Dyrektorium to nie było żartem z okazji prima aprilis. Zawiera normy i wskazania m. in. właśnie dla księży, a także dla innych osób prawnie związanych z kościołem, w zakresie korzystania z mediów społecznościowych, m. in. z Facebooka, ale też z blogów, for dyskusyjnych, portali umożliwiających publikację zdjęć i filmów. Do dyrektorium ? apeluje w nim biskup ? powinny dostosować się też ruchy kościelne, wspólnoty, grupy duszpasterskie itp.

O co dokładnie chodzi?

Księża w mediach społecznościowych, na przykład na Facebooku, wśród znajomych nie mogą mieć osób niepełnoletnich, jeśli osoby te nie dostarczą zgody od rodziców lub opiekunów prawnych, że mogą być wśród znajomych księdza. Na dostarczenie takich zaświadczeń biskup dał miesiąc. Tych, którzy nie dostarczą, księża będą zmuszeni usunąć.

Jeśli nieletni chce być księdza znajomym na Facebooku, musi spełnić więcej warunków. Musi znać się z księdzem osobiście i uczestniczyć w działaniach duszpasterskich prowadzonych przez księdza poza internetem.

Księża na prywatnych kontach w mediach społecznościowych wyraźnie muszą zaznaczyć, że są duchownymi. Jeśli posiadają zdjęcia profilowe, to muszą być ubrani na nich jak ksiądz, czyli na przykład w koloratkę lub w habit, w zależności od stanu duchownego.

Profile duchownych muszą służyć ewangelizacji. Nie mogą oczerniać kościoła i krytykować biskupów.

Księża mają również dbać o to, by na ich profilach nie było hejtu i mowy nienawiści.

Mówią, że to absurd

Niektórzy księża, zwłaszcza ci pracujący z młodzieżą, komentują nieoficjalnie, że część z wymogów nie ma sensu.

– Gdzie niby mamy trzymać te wszystkie zgody od rodziców? – pytają.

– A co z followersami na instagramie? Przecież followersów mogą być setki, a nawet tysiące. Jak ich kontrolować?

Najłatwiej dostosować się do wymogu dotyczącego zdjęcia. Księża już zmieniają masowo swoje tak zwane profilówki.

To walka z pedofilią?

Dyrektywa, którą wprowadził biskup Lityński, ma być jednym z kroków w walce z pedofilią w kościele – podejrzewają księża. Czy słusznie podejrzewają? Wśród kilku pytań, przesłanych do kurii, zadaliśmy również takie. Kuria, w odpowiedzi, do tematu pedofilii nie odniosła się jednak ani słowem.

„Dyrektorium zawiera również pewne normy odnoszące się do kontaktów z osobami poniżej 18 roku życia. Jednak to tylko 2 z 19 punktów całego dokumentu. Mowa jest w nim również o ochronie danych osobowych, przestrzeganiu praw autorskich, czy kulturze dyskusji” – odpowiada ks. Andrzej Sapieha, rzecznik prasowy kurii.

Jaka przyświeca idea tej dyrektywie? Czemu ta dyrektywa ma służyć? – brzmią dwa kolejne pytania.

A. Sapieha: „Media społecznościowe są coraz częściej wykorzystywane przez instytucje kościelne i poszczególnych duchownych jako narzędzia służące ewangelizacji i duszpasterstwu. Normy wydane przez biskupa diecezjalnego służą pewnemu uporządkowaniu tej obecności Kościoła w świecie wirtualnym. Duchowni muszą mieć bowiem świadomość, że również w Internecie nie są osobami prywatnymi, ale odbierani są – całkiem słusznie – jako przedstawiciele Kościoła. To, co publikują w mediach społecznościowych traktowane jest jako głos Kościoła. Konieczne są więc pewne zasady, które tę internetową aktywność uregulują i wyznaczają jej określone ramy”.

Co z księżmi,

którzy się nie dostosują?

A. Sapieha: „Sądzę, że normy zostaną przyjęte przez księży. Jeśli zdarzą się naruszenia, to decyzja o podjęciu ewentualnych działań należy do biskupa diecezjalnego. Diecezja nie ma możliwości stałego monitorowania aktywności internetowej wszystkich księży. Gdy otrzymamy informacje o jakichś nieprawidłowościach, wówczas będą one weryfikowane, a za punkt odniesienia posłuży właśnie opublikowane niedawno dyrektorium”.

Napisz komentarz »