REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Adam nie miał szans

Opublikowano 07 kwietnia 2019, autor: Patryk Świtek

Adam Olejniczak (34 l.) zginął na drodze w Lasocinie. Z dużą prędkością uderzył w betonowy płot. Osierocił trójkę dzieci.

– Wyjechał tylko na chwilę i już nie wrócił – mówią bliscy Adama.

W czwartkowy (4.04.) wieczór postanowił pojeździć po okolicy swoim kawasaki. Rodzina mówi, że ojciec zakazał mu wsiadać na motocykl, nalegał, żeby sprzedał maszynę. – Ale ten motor był jego marzeniem – mówią bliscy.

Ok. 19.30 jechał od Nowej Soli w stronę Lasocina. Rozpędził się na prostej. Prawdopodobnie złapał pobocze i stracił panowanie nad ścigaczem. Nie zdążył wyhamować. Ze sporą prędkością uderzył w słup, a następnie w betonowe ogrodzenie. Akurat w tym czasie przed domem był 14-letni Kacper, który wyszedł wyrzucić śmieci. Motocyklista potrącił go.

– Dostałem łokciem i się przewróciłem – mówi Kacper. Więcej nie pamięta. Przerażony wrócił do domu.

– Wbiegł, położył się na podłodze i powiedział, że potrącił go motocyklista – opowiada mama Kacpra. Okryła chłopca kocem, położyła poduszkę pod głowę i zadzwoniła na pogotowie. Wyjrzała z domu, żeby zobaczyć, co z motocyklistą.

– Widziałam, że biegł do niego sąsiad i dzwonił po pomoc. To był straszny widok, bo motor przygniótł Adama do płotu. Nie dało mu się pomóc – opowiada kobieta.

Zginął na miejscu

Na miejscu pierwsi byli policjanci. Później przyjechała OSP z Lasocina, a także strażacy z Nowej Soli i pogotowie. Nikt Adama nie reanimował. Ratownicy mówią, że uderzenie było tak mocne, że nie miał szans. Zginął na miejscu.

Kacper trafił do szpitala, ale po prześwietleniach wrócił do domu. Ma stłuczone ramię, rękę trzyma na temblaku. – Mam nadzieję, że szybko się z tego otrząśniemy. Wyszedł na chwilę z domu i mógł już nie wrócić – mówi jego mama.

– Całe szczęście, że nic się nie stało temu chłopcu – dodają bliscy Adama.

Mężczyzna jest dobrze znany w Lasocinie. Prowadził gospodarstwo rolne. Działał w lokalnym OSP. Miał żonę i trójkę dzieci (dwie córki i syna).

Śledztwo w sprawie jego śmierci prowadzi nowosolska prokuratura. Prawdopodobnie zostanie powołany biegły, który zbada, z jaką jechał prędkością i co mogło wydarzyć się na drodze. W miejscu, w którym doszło do zdarzenia jezdnia jest w fatalnym stanie.

Dorota Szelążek, sołtyska Lasocina nie przebiera w słowach: – Niech wreszcie ktoś zrobi porządek z tą cholerną drogą! – mówi zdenerwowana. Od lat walczy o to, żeby w Lasocinie doszło do remontu. Wspomina jedną z odpowiedzi od Zarządu Dróg Wojewódzkich. – Prosiłam, żeby chociaż fotoradar ustawili, to powiedzieli, że nie ma takiej potrzeby, bo nie ma wypadków. No to teraz już jest i to od razu śmiertelny – mówi zdenerwowana.

Pogrzeb Adama odbędzie się prawdopodobnie we wtorek (9.04.). 34-latek zostanie pochowany na cmentarzu w Kożuchowie.

Napisz komentarz »