REKLAMA

Komunikacja

Cegły na Malinowej!

Opublikowano 20 kwietnia 2019, autor: Rafał Krzymiński

Malinowa nie doczeka się remontu. Jej mieszkańcy łatają jezdnię, czym się da. Ostatnim hitem są cegły i trawa!

Na poprzedniej sesji rady miasta, Marcin Urbanowski (Niezależni Gminy Otyń), zapytał, czy i kiedy zostanie naprawiona nawierzchnia ulicy Malinowej. Jezdnię uszkodzono, podczas wydłużania sieci wodociągowej. Zauważył, że jest już gotowa dokumentacja projektowa na oświetlenie ulic Malinowej, Poziomkowej, księdza Lisaka i księdza Szeremeta. Czy w tym roku inwestycja zostanie zrealizowana? – dociekał.

Odpowiedziała mu sekretarz Halina Malczewska. – Podczas wizji na ul. Malinowej, stwierdzono, że nie odbiega ona standardem od innych dróg gruntowych na terenie gminy – zaznaczyła. – Decyzja w sprawie zakwalifikowania konkretnych dróg gminnych do naprawy zostanie podjęta po wiosennych przeglądach dróg w kwietniu.

Malczewska zapewniła, że w miarę możliwości finansowych na terenie gminy Otyń systematycznie są doświetlane ulice we wszystkich miejscowościach.

Śmieci leżą od sierpnia

Radnego Urbanowskiego poirytowała odpowiedź sekretarz H. Malczewskiej. W środę (17.04), na spotkanie z „Regionalną” zaprosił mieszkańców Malinowej. Od razu zwróciliśmy uwagę na dwa kopce ubitej ziemi i śmieci. Z wyjaśnieniem pospieszył Krzysztof Szopa, który mieszka tu ponad dziesięć lat. – Ta ziemia leży od sierpnia zeszłego roku, bo gmina jeszcze po sobie nie posprzątała – przekonuje. – Pani burmistrz po pięciu latach urzędowania, doprowadziła nam wodociąg. Przy okazji, zniszczyła to, co urzędnicy zrobili wcześniej. Może nie było tu równo, ale tłuczeń przynosił efekty. Teraz to mamy istne pobojowisko.

Krzysztof ze zdziwieniem przeczytał odpowiedź burmistrz na pismo radnego i nie może powstrzymać się przed uszczypliwościami. – Święta prawda, mamy tu zachowane wszelkie światowe standardy w dziedzinie budownictwa drogowego – ironizuje. – A prawda jest taka, że sami łatamy drogę czym popadnie. W przeciwnym wypadku nasze samochody zakopałyby się.

Mieszkańcy z konieczności zasypali dziury cegłami i trawą.

– Kilka lat temu, podczas ostrej zimy, nie mogłem stąd wyjechać – mówi Tomasz Petela. – Żona stała na drodze i kierowała ruchem, bo mógłbym stoczyć się do rowu.

 Gmina bierze nasze podatki!

Mieszkańcy są rozżaleni. Płacą podatki, a niewiele z tego mają. Nie oczekują, że gmina położy na Malinowej asfalt. Liczą tylko, a może aż na to, że droga zostanie wyrównana. Wybudowali się przecież dziesięć, dwanaście lat temu. – Najwyższa pora, żeby załatwić problem – kończą. – Burmistrz chwali się, że ludzie się budują i gmina ma z tego pieniądze. Dobrze by było, żeby w „nagrodę” dostali dobre i oświetlone drogi.

Napisz komentarz »