Wasze sprawy

Czy miasto zniesie rejonizację szkół?

Opublikowano 01 czerwca 2019, autor: Michał Szczęch

Czy władze Nowej Soli zniosą rejonizację dla szkół? Zasugerował to wiceprezydent Milewski na niedawnym, wspólnym posiedzeniu komisji. – Moje doświadczenia trzyletnie podpowiadają, by wrócić do rozmowy o zdjęciu rejonizacji – powiedział.

To nauczyciele postulowali o wprowadzenie rejonizacji, o czym przypomniał w czwartek wiceprezydent Milewski. Miała położyć kres konkurowaniu między szkołami o pierwszoklasistów. Bo dochodziło do takich patologii, że w jednej szkole było za dużo uczniów, a w drugiej na przykład za mało. Rejonizacja zakładała, że dany rejon przypisany jest do danej szkoły i wszyscy, którzy w tym rejonie mieszkają, właśnie do tej szkoły posyłają swoje dzieci. Została wprowadzona w 2016 roku, na trzy lata.

Dziś Milewski ma wrażenie, że ludzie niekoniecznie są za rejonizacją, skoro do urzędu miasta docierają sygnały o tym, że zdarzają się rodzice, którzy skutecznie rejonizację obchodzą.

– Skoro tak się dzieje, to za rok będziemy musieli wrócić do rozmowy i być może zniesiemy rejonizację – zapowiedział Milewski w trakcie posiedzenia komisji. – Będzie wolny rynek, który może doprowadzić do przepełnienia niektórych szkół i zwalniania nauczycieli w tych z niedoborem uczniów – przestrzegł wiceprezydent.

Co na to radni?

W dyskusję z Milewskim wdała się radna Agnieszka Racino (nauczycielka). Stanęła po stronie rodziców, którzy na przykład wynajmują mieszkanie i nie mogą mieć stałego meldunku na dany adres. Dla takich ludzi, zdaniem radnej Racino, rejonizacja niekoniecznie jest odpowiednia.

Głos zabrał też radny Rafał Stachowiak (również nauczyciel). Przestrzegł, że po ewentualnym zniesieniu rejonizacji część z nauczycieli może stracić pracę, choćby dlatego, że zmienią się koszta prowadzenia poszczególnych szkół, a mniejsza liczba uczniów w danej szkole wymusi mniejszą liczbę etatów.

Co na to dyrektorzy szkół?

Po obradach komisji skontaktowaliśmy się między innymi z Pawłem Juckiewiczem, dyrektorem SP1. –  Jako dyrektor realizuję wskazania władz miasta. Na problem zniesienia rejonizacji patrzeć trzeba z różnych perspektyw, dostrzegając jego wady i zalety. Jeśli rejonizacja zostałaby zniesiona, to rodzic mógłby posłać dziecko do szkoły, którą sam wybierze. Z drugiej jednak strony, przy dużym obłożeniu w danej szkole istnieje niebezpieczeństwo, że dzieci musiałby uczyć się na zmiany – tyle P. Juckiewicz.

– Rejonizacja gwarantuje dzieciom z danego obwodu, że szkoła, do której obwód jest przypisany, te dzieci na pewno przyjmie – skomentowała Marta Czerniawska, dyrektorka SP2. – Zniesienie rejonizacji mogłoby spowodować, że niektóre szkoły byłyby bardziej oblegane, inne mniej, co mogłoby wprowadzić konieczność dwuzmianowości w niektórych placówkach. W takim razie, całkowite zniesienie rejonizacji nie do końca jest dobrym rozwiązaniem.

Dyrektor Czerniawska

ma pomysł

– Może warto zastanowić się na przykład nad określeniem terminów, w których rodzice zapisywaliby dzieci z danego rejonu do przypisanej temu rejonowi szkoły – podpowiada M. Czerniawska. – Po tym terminie, w miarę wolnych miejsc, rodzice mogliby zapisywać dzieci do pozostałych szkół. Dziś zdarzają się rodzice, którzy o zapisaniu dziecka do szkoły przypominają sobie dopiero w sierpniu. Dzieci takich rodziców poszłyby do tych szkół, w których zostały miejsca. Problem pojawiłby się w sytuacji, gdyby dziecko musiało dojeżdżać na drugi koniec miasta. A musimy pamiętać, że jeśli droga do szkoły jest dłuższa niż trzy kilometry, to miasto musi zapewnić dojazd. Więc może jednak nie warto rezygnować z rejonizacji? – kwituje M. Czerniawska.

Ktoś bierze uczniów

bez opamiętania?

W trakcie posiedzenia komisji, w prawie rejonizacji głos zabrała też radna Monika Owczarek. Powiedziała, że nie można dopuszczać do sytuacji, gdy szkoły biorą uczniów bez opamiętania. A jako przykład podała podstawówkę nr 6, która obecnie jest szkołą dwuzmianową.

Artur Mielczarek, dyrektor SP-6, taką wypowiedzią radnej jest zaskoczony. Przypomina, że SP-6 jest szkołą dwuzmianową od początku swojego istnienia, czyli od 1961 roku. A rodzice, wysyłając tam swoje dzieci, zawsze mieli i mają świadomość tej dwuzmianowości. Poza tym, „szóstka” jest stosunkowo mała, bo ma tylko 19 izb lekcyjnych. – Zważywszy, że klasy czwarte i piąte są rocznikami, gdy do szkół poszły sześcio- i siedmiolatkowie, a po likwidacji gimnazjów doszły klasy siódme i ósme, to rzeczywiście oddziałów w szkole jest więcej. Ale to nie były nasze decyzje – w tym momencie dyrektor Mielczarek przypomina, że szkoła ma obowiązek zapisać każdego ucznia, który zamieszkuje w jej obrębie, w myśl rejonizacji, która, zdaniem dyrektorka Mielczarka, nie powinna zostać zniesiona. – Rodzice chcą do nas zapisywać swoje dzieci, bo nasza szkoła jest jedną z najlepszych – kwituje.

Napisz komentarz »