Samorząd

Tropią radnego Wieczorka

Opublikowano 01 czerwca 2019, autor: Michał Szczęch

– To metody rodem z komunizmu – denerwuje się Andrzej Wieczorek, radny z Nowej Soli. – W jakiej rzeczywistości my żyjemy? – pyta. O te komunistyczne metody oskarża władze Nowej Soli. – W środę (29.05) wysłano do mojego mieszkania straż miejską. Wypytywali o mnie, tak jakby szukali na mnie haka. Czuję się inwigilowany.

W domu, w czasie wizyty strażnika, była mama radnego Wieczorka. Ma 86 lat. Jest schorowana. Leży w łóżku. Była też znajoma rodziny.

– Usłyszałam pukanie na klatce – opowiada znajoma. – Myślałam, że to do nas. Zajrzałam przez wizjer. Strażnik miejski pukał do sąsiadów. Nikt nie otworzył, więc poszedł pukać na górę, ale tam chyba też nikogo nie było. Wtedy zapukał do nas. Otworzyłam. Strażnik zapytał, czy jest pan Andrzej. I jak gdyby nigdy nic wszedł do mieszkania. Pytał, kim jestem, czy tu mieszkam, czy Andrzej Wieczorek tu mieszka. Nawet się nie wylegitymował. Nie podał powodu, dlaczego zadaje takie pytania, tylko ruszył przez kuchnię do pokoju schorowanej mamy pana Andrzeja. Mówiłam, że ona bardzie źle się czuje, że jest chora, że prawdopodobnie nie chce rozmawiać. Ale strażnik nic sobie z tego nie zrobił, tylko wszedł do jej pokoju i też zaczął wypytywać.

Wieczorek: – Chcą się

mnie pozbyć

– Chciał dowiedzieć się od mojej mamy, czy tu mieszkam, czy jestem zameldowany, czy płacę tu rachunki – radny Wieczorek kontynuuje opowieść. – Radni z KWW Tyszkiewicz z wiceprezydentem Milewskim na czele, nadal chcą pozbyć się mnie z rady miasta, choć przecież zapadł wyrok Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wlkp., który potwierdza, że jestem niewinny – podkreśla.Dodajmy, że wyrok się uprawomocnił.

Chcieli usunąć go z rady

Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu, krótko po zeszłorocznych wyborach samorządowych, wokół radnego Wieczorka rozpętała się afera. Już jako radny, wystartował w wyborach sołeckich w pobliskiej gminie Zabór. Radni z KWW Tyszkiewicz i wiceprezydent Milewski zarzucili Wieczorkowi, że przemeldował się do Zaboru. Choć jako radny Nowej Soli właśnie w Nowej Soli powinien widnieć na spisie wyborców przez pięć lat pełnienia mandatu, bez przerwy. Postanowili usunąć Wieczorka z rady. Wnieśli stosowną uchwałę. Sprawa trafiła do sądu administracyjnego. Wyrok zapadł w kwietniu. Sąd uchylił uchwałę rady miejskiej. A miasto obarczył kwotą 400 zł, w ramach pokrycia kosztów rozprawy.

Milewski: – To nie koniec. 

– Sąd wziął pod uwagę zbytni pośpiech radnych w sprawie wygaszenia mojego mandatu – tłumaczył Wieczorek tuż po ogłoszeniu wyroku. – Radni nie wzięli pod uwagę, gdzie jestem na stałe zameldowany, choć przecież powinni wziąć pod uwagę faktyczny stan zameldowania radnego. Nie wzięli też pod uwagę, że ja nigdy nie byłem zameldowany w innej gminie.

– Są ciekawe elementy tego uzasadnienia – odpowiedział Wieczorkowi wiceprezydent Milewski. – Na przykład, że postawa pańska etyczna i moralna jest w zasadzie poza komentarzem, co jest cytatem z ustnego uzasadnienia. Nawet sąd uchylający uchwałę z przyczyn formalnych, co wynika z ustnego uzasadnienia, wskazał, że pana zachowanie nie mieści się w żadnej kategorii. Milewski zapowiedział w kwietniu, w trakcie posiedzenia komisji, że to nie koniec sprawy. – Przekażę ją do odpowiednich organów – poinformował.

Półtora miesiąca później pod drzwiami mieszkania Wieczorka pojawiła się straż miejska.

Radny Stronka ujawnia

– Sąd zarzucił radzie niezbadanie sprawy Andrzeja Wieczorka w sposób należyty – komentuje radny Jacek Stronka, kolega klubowy Wieczorka (PiS). Radny Stronka do niedawna był członkiem komisji rewizyjnej. – Decyzje o tym, jak poprawnie zbadać sprawę Wieczorka, zapadły niedawno, na oficjalnym posiedzeniu tej komisji – ujawnia Stronka. – Obecni byli członkowie komisji, a także wiceprezydent Milewski i miejska radczyni prawna. W trakcie posiedzenia zapadły decyzje, by sprawdzić, od kiedy Andrzej Wieczorek należy do rady parafialnej, gdzie płaci za śmieci, za wywóz szamba, w którym urzędzie skarbowym się rozlicza, gdzie ma zarejestrowane samochody. Również na posiedzeniu komisji zapadły decyzje, by w sprawie radnego Wieczorka zrobić wywiad środowiskowy.

Czy miał prawo

wejść do mieszkania?

Kto konkretnie mógł wydać polecenie, by wysłać straż miejską do mieszkania radnego Wieczorka? – Uprawnienia do tego ma szef straży miejskiej i władze miasta – komentuje Jarosław Biernacki, były strażnik z wieloletnim doświadczeniem, który był m.in. wicekomendantem w Zielonej Górze.

Czy strażnik miał prawo wejść do środka i wypytywać osoby tam obecne o radnego? Zdaniem J. Biernackiego, nie miał do tego prawa. – Straż miejska nie może kontrolować mieszkań. Nie ma do tego uprawnień ani ustawowych, ani wynikających z rozporządzenia – podkreśla Biernacki. I zaznacza, że każdy strażnik, jeśli podejmuje czynności wobec mieszkańca, ma obowiązek przedstawienia legitymacji.

Wieczorek żąda wyjaśnień

Czy w opisanej sprawie mogła zostać przekroczona ustawa o strażach miejskich i gminnych? Z tą wątpliwością w czwartek zwróciliśmy się do Rzecznika Praw Obywatelskich. – Jeśli strażnik rzeczywiście się nie wylegitymował i nie podał powodu, dla którego zadaje pytania osobom obecnym w mieszkaniu, to jest to działanie niedopuszczalne – informują. I podpowiadają, że bezpośredni świadkowie tych zdarzeń mogą złożyć skargę do przełożonych strażnika, prosząc o wyjaśnienia. Istotne jest również, kto zlecił tę kontrolę. Sugerują, że ze sprawą ewentualni pokrzywdzeni mogą zgłosić się również do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Wieczorek zapowiada, że sprawy nie zostawi. Że kieruje ją do prokuratury. – Nie może być tak, że nachodzą moje mieszkanie – komentuje. – Czy to oznacza, że niedługo do wszystkich będą tak wchodzić?

Napisz komentarz »