REKLAMA

Sport

Jak zostanie kadra, będzie wynik!

Opublikowano 29 czerwca 2019, autor: Jakub Kłyszejko

Henryk Krzemiński został prezesem Promienia chwilę po spadku z czwartej ligi. Rządził klubem przez niespełna trzy sezony. Były szef żarskiego klubu podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi gry w klasie okręgowej. Nową Sól i Żary piłkarsko łączy teraz wiele. Dwa zasłużone dla lubuskiego futboli miasta zmierzą się w… szóstej klasie rozgrywkowej.

Po wielu latach gry w wyższych ligach ciężko odnaleźć się w nowej rzeczywistości?

– Jak widać ciężko, bo już trzy lata próbujemy awansować. Skład i finanse były na odpowiednim poziomie, ale zawsze ktoś był od nas lepszy. Czasami jest tak, że drużyna, która spada, od razu awansuje. Myślę, że jest wielkie prawdopodobieństwo, że tak stanie się w Nowej Soli. Moim zdaniem w czwartej lidze decydują technika i umiejętności piłkarskie. W klasie okręgowej liczy się siłowy styl gry. Graliśmy w pucharze z Kożuchowem i Nową Solą. Mecze wyglądały zupełnie inaczej niż większość w „okręgówce”.

Pierwszy sezon po spadku jest trudny?

– Wszystko zależy od kadry. W naszym regionie większość zawodników chce grać w wyższych ligach. Nowa Sól zasługuje na czwarty poziom. Zresztą walczyła o utrzymanie do samego końca. Piłkarsko miasto jest podobnym ośrodkiem do nas. Macie fajne boisko i całe zaplecze sportowe. Jest klimat, aby grać w piłkę. Dla Żar, czy Nowej Soli czwarta liga to absolutne minimum i obowiązek.

Wspominał pan o trzech latach Promienia w „okręgówce”. Na jakie pułapki można natknąć się w tej lidze?

– Drużyny, które są teoretycznie słabsze, zawsze mocniej będą się mobilizować na kluby typu Arka, Promień, czy Czarni. Mocno to odczuliśmy. Każdy chce ograć czwartoligowca, czy zespół znany w regionie. W „okręgówce” są też różne boiska. Dużo mniejsze niż w czwartej lidze. Niektóre są specyficzne i minie trochę czasu zanim drużyna się do nich przystosuje. Nie jest to łatwe, bo jeżeli zespół jest oparty na technice i budowaniu akcji, to czasami boisko mocno ogranicza.

W dzisiejszych czasach trudniej dobrą drużynę w dużych miastach?

– Zarówno przy Żarach, jak i przy Nowej Soli jest wiele klubów typu Przyborów, Sieniawa Żarska, czy Kunice. Zawodnicy mają wybór. Kiedyś piłkarze chcieli grać w Promieniu, lub Arce. Czasem za wyborem szły finanse. W niższych ligach są prywatni sponsorzy i to przekłada się jakość drużyny.

Ma pan na myśli, że kiedyś przyciągały duże marki, a teraz kasa?

– Nie powiem niczego nowego, ale niektóre drużyny w „A” klasie dysponują większymi pieniędzmi niż te w „okręgówce”, bądź czwartej lidze. Piłkarz patrzy tylko na siebie. Coraz rzadziej myśli o możliwości rozwoju i marce klubu. Idzie tam, gdzie są pieniądze. Kiedyś chłopcy chcieli grać w dużych klubach. Dzisiaj nie jest o nich łatwo. Tym bardziej, że zawodników jest coraz mniej.

Tegoroczna liga będzie jeszcze mocniejsza i ciekawsza?

– Tak. Będzie wiele ciekawych spotkań. W poprzednim sezonie o awans biły się trzy ekipy. Do pewnego momentu liczyła się jeszcze Odra Nietków. Teraz dochodzi Nowa Sól, Szprotawa i Bytom Odrzański. Ostatnio do awansu trzeba było zdobyć aż 80 z 90 możliwych punktów. To pokazuje, że o końcowym wyniku decydowały mecze z górą tabeli. W naszym przypadku zabrakło punktów na Piaście i Czarnych.

Jakich rad mógłby pan udzielić Arce?

– W klubie są na pewno kompetentni ludzie i będą wiedzieli, co mają zrobić, aby awansować. Zapowiada się ciekawa rywalizacja. Wszystko zweryfikuje boisko. Jeżeli Arka utrzyma kadrę, to już będzie dla nich sukces i dobry prognostyk w walce o powrót do czwartej ligi.

Napisz komentarz »