REKLAMA

Sport

Jest mi cholernie przykro!

Opublikowano 29 czerwca 2019, autor: FP

– Boli mnie brak wsparcia dla Arki. Włodarze nie przychodzą na mecze już nawet przed wyborami – mówi Remigiusz Smolin, wychowanek nowosolskiego klubu.

Jest pan piłkarzem, który zaliczył kilka ładnych lat zarówno w Arce jak i Chrobrym, odwiecznym rywalu nowosolan.

Tak jakoś się w życiu poukładało, dziwna sprawa!

A przecież jest pan wychowankiem Arki.

Wręcz Dozametu! Później Polonii i w końcu Arki. Jakoś w 1990 zaczynałem, wtedy jeszcze Dozamet istniał.

Przez wiele lat było tak, że los kojarzył Arkę i Chrobrego w jednej lidze. Jak derby wyglądały z pana perspektywy?

Na początku to byłem zdrajcą! A że mieszkam blisko stadionu, to już w ogóle były jaja. „Taki, owaki, jak cię spotkamy na mieście…”. To były takie internetowe napinki na forach.

Ale jak wróciłem do Nowej Soli i grałem przeciwko Chrobremu, to zawsze mnie głogowiacy bardzo fajnie witali. Ludzie w Nowej Soli nie mogli tego zrozumieć.

Głogów pamiętał zasługi?

Zawsze pamiętał. To było mistrzostwo świata. Ale po latach ten ruch kibicowski osłabł. A po drugie spotykałem się gdzieś z tymi ludźmi na mieści, wszystko zostało wyjaśnione od A do Z.

Żadnych nieprzyjemności nie miałem, zwłaszcza, że te dwa kluby mocno się potem rozjechały. U nas była tendencja spadkowa, oni awansowali.

Skąd w takim razie ta tendencja spadkowa?

W pewnym momencie stwierdziłem, że niektórym w Nowej Soli pika nożna chyba nie jest potrzebna. Widzę, że Arka jest dla pewnych osób bolączką.

Są ludzie, którzy przez pewien czas patrzyli na klub przychylnym okiem, ale za szybko go skreślili. Przez moment, gdy Arka była w III lidze, za szybko się tym zachłysnęli, myśleli, że nie wiadomo co zbudują. Obserwowałem to jeszcze z perspektywy Chrobrego.

Ale mimo wszystko te pierwsze sezony w III lidze były całkiem udane.

Tak! Ale tak jak na początku była to ekipa niemal w całości nowosolska, tak potem zaczął się zaciąg. A oni tylko przyjeżdżali, balowali i wyjeżdżali. Więc zaczęto wracać do swoich, a wiadomo, że jak klub tak robi, to nie ma kasy.

Widzę tu radę dla nowego zarządu, żeby wszystko brać na spokojnie, a nie na hurra.

Zdecydowanie. Drużyna musi być budowana w spokoju. Oczywiście ze swoich zawodników, bo jest tylko kilku z zewnątrz.

Druga sprawa, że jest straszna bida w klubie. Pieniędzy czy choćby dobrego słowa ze strony włodarzy miasta nie widzę. A wręcz przeciwnie.

Ja bardzo lubię siatkówkę, cenię ją i cieszę się, że jest na dobrym poziomie. Niemniej jednak jak jestem tam na meczu, to widzę tych włodarzy. A na meczu Arki to już nawet przed wyborami nie przychodzą.

Stwierdziłem, że Arka jest wrzodem dla wszystkich.

Tym bardziej nowy zarząd i trener będą mieć ciężki orzech do zgryzienia.

Bardzo. Ale myślę, że trener Sobczak to byłby dobry kierunek. Rozmawiałem z nim jeszcze w trakcie rundy.

Jednak najbardziej boli mnie brak wsparcia z miasta. Według mnie to działa na zasadzie: „Macie, odwalcie się, a najlepiej spadnijcie i będzie spokój”. Ja to tak odbieram.

Miasto zawsze argumentowało, że Arka i tak dostaje dużą dotację więc cóż więcej można zrobić.

Ja zawsze słyszałem, że firmy na strefie nic nie dają. A tu nagle się okazuje, że na siatkówkę można dać. Ktoś powie, że zarząd się nie postarał. A klucz do uzyskania sponsoringu jest zupełnie inny. Kto by nie pojechał na strefę, to go nie przyjmą. A jak wchodzą decydenci z miasta, to wszystko można.

Niektórzy radni też byli swego czasu związani z zarządami. I gdzie oni są teraz? To cholernie przykre.

Pojawiają się głosy, że gra w okręgówce, to nie będzie wcale takie hop-siup. Ot, chociażby Promień Żary, który zawsze był dla nas…

…niewygodny. Promień spadł kilka lat temu i nie może wrócić. Ale będzie mocny. Bytom Odrzański jest ostatnio ofensywny w kwestii transferów, a transformację organizacyjną przeszli pół roku temu.

Czyli są pół roku przed nami.

Właśnie. Więc nie dzielmy skóry na niedźwiedziu, że tę ligę rozwalimy. Oczywiście życzę tego chłopakom, żeby sobie poradzili.

Ale Bytom nie będzie słaby. Jest jeszcze niewygodny Nietków, Czerwieńsk. Pięć, sześć zespołów będzie mocnych. Oby Arka wygrała. Nie możemy powiedzieć, że to formalność.

I tu ważna będzie rola trenera i zarządu, no ale bez wsparcia…

Zawsze wszystko rozbija się o pieniądze.

Zawsze mówiłem chłopakom, żeby liczyli w życiu coś poza kasą, ale bez kasy nie da rady.

Mam nadzieję, że trener Sobczak przywróci mentalność chłopaków na właściwe tory. Łatwo nie będzie, ale… Oby.

Na ile pan ocenia szanse wygrania okręgówki?

Hmm… 65 procent.

O, myślałem, że mniej pan powie.

Znam ich potencjał, mam nadzieję, że jeszcze się przebudzą. Znam też tytanizm pracy trenera Sobczaka. Mam nadzieję, że wróci to na dobre tory przy wsparciu nowego zarządu, że jedni drugim będą pomagać. To musi być wspólny cel.

A dobrze byłoby, gdyby ktoś jeszcze przychylniejszym okiem spojrzał na klub.

Napisz komentarz »