REKLAMA

Wasze sprawy

Kobieta pracująca. Żadnej pracy się boi!

Opublikowano 06 lipca 2019, autor: Michał Szczęch

Justyna Gurban, redaktorka naczelna „Tygodnika Krąg”, rośnie w siłę. Liczyła nawet kasę w kampanii prezydenta.

Justyna Gurban jest redaktorką naczelną „Tygodnika Krąg” – samorządowej gazety, wydawanej przez miejską spółkę komunalną z Nowej Soli, podległą w 100 procentach urzędowi miasta, czyli prezydentowi Wadimowi Tyszkiewiczowi. Stanowisko J. Gurban objęła w czerwcu 2018 roku – taka data widnieje w sprawozdaniu z działalności zarządu „Tygodnika Krąg” za rok 2018, złożonym w KRS.

J. Gurban jest nie tylko naczelną tygodnika. W czerwcu 2018 roku objęła również stanowisko prezeski jednoosobowego zarządu wspomnianej spółki.

Poza wszelkimi standardami

Jesienią 2018 roku J. Gurban zaangażowała się w kampanię Komitetu Wyborczego Wyborców Wadima Tyszkiewicza. Pełniła funkcję pełnomocnika finansowego w komitecie (potwierdza to Krajowe Biuro Wyborcze), będąc jednocześnie – podkreślmy raz jeszcze – naczelną „Tygodnika Krąg” i prezeską spółki miejskiej wydającej ten tygodnik.

Tyszkiewicz wielokrotnie wypowiadał się publicznie, że nie wnika w to, co drukuje „Krąg”, że nie wpływa ani na naczelną, ani na osoby piszące artykuły. Zdaniem Tyszkiewicza, „Krąg” jest świetną, niezależną gazetą.

Mimo zapewnień prezydenta, Katarzyna Batko-Tołuć zauważa, że opisane powyżej zależności są poza wszelkimi standardami niezależności prasy.

To walka o wolność słowa

K. Batko-Tołuć jest członkinią Rady Społecznej przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Jest też członkinią zarządu i dyrektorką programową w Sieci Obywatelskiej Watchdog. To organizacja, która od 2003 roku stoi na straży prawa do informacji.

„Postrzegamy je nie tylko jako warunek dobrego państwa, ale przede wszystkim jako jedno z praw człowieka, które chroni ludzką godność, daje wolność wyrażania opinii i bezpieczeństwo przed nadużyciami władzy” – można przeczytać na stronie internetowej organizacji.

– Opisana sytuacja, jeśli ma miejsce, pokazuje jak złamanie jednego standardu, który powinien obowiązywać w sferze publicznej, pociąga za sobą kolejne nieprawidłowości – tak K. Batko-Tułoć komentuje sytuację z Nowej Soli. – Podstawowym problemem jest to, że samorząd wydaje swoje media. Rolą mediów jest między innymi kontrola władzy – zdaniem K. Batko-Tołuć, „Krąg” takiej funkcji nie pełni. (Dalszą część komentarza publikujemy w ramce obok).

Sprzeczne z etyką zawodową

– Niestety coraz częściej obserwujemy ścisłe, w tym finansowe, powiązanie mediów z konkretnymi opcjami politycznymi. Widoczne jest to zarówno na szczeblu krajowym jak i lokalnym. Ale to nie znaczy, że powinniśmy to akceptować – komentuje dr Szymon Ossowski, prodziekan na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

– Nie znam osobiście sytuacji w Nowej Soli, ale trudno mi sobie wyobrazić, żeby dziennikarz, a tym bardziej redaktor naczelny, mógł pełnić oficjalne funkcje w sztabie wyborczym jakiegokolwiek polityka. W tym momencie przestaje być w praktyce dziennikarzem a staje się doradcą ds. marketingu politycznego. I nawet gdy jest to formalnie zgodne prawem, to z pewnością jest to sprzeczne z etyką zawodową. Jedną z podstawowych funkcji mediów jest kontrola władzy. Dziennikarze w imieniu społeczeństwa mają patrzeć władzy na ręce. Tym bardziej nie można łączyć funkcji dziennikarza z pracą dla władzy, od której jest się zależnym finansowo – kwituje S. Ossowski.

Ile zarabia pani Gurban?

Pani Gurban jest nie tylko naczelną „Kręgu” i prezeską spółki, ale pisze też artykuły prasowe. Ile zarabia za swoją pracę?

Jeszcze w czwartek (4.07), po kliknięciu w Biuletynie Informacji Publicznej na nazwisko Gurban, wyskakiwało oświadczenie majątkowe… Mariusza Smolarczyka (prezes ZUM). Po oświadczeniu pani Gurban za rok 2018 nie było śladu. Zamieszczono je dopiero po interwencji „Tygodnika Regionalna”. Ewa Batko, rzeczniczka urzędu, sprawę skwitowała krótko, że musiała nastąpić pomyłka.

Zatem, ile zarabia pani Gurban? Od czerwca do końca grudnia 2018 roku (wynika z oświadczenia) zarobiła 41,9 tys. zł z tytułu pracy w „Kręgu”. W skali roku dostaje w sumie 71 tys. zł (jako jednoosobowy zarząd).

Za pracę na rzecz KWW Tyszkiewicz, w dziewięć dni zarobiła dodatkowo 1 tys. 250 zł.

Felietony naczelnej

Redaktorka Gurban jest między innymi autorką felietonów, które cyklicznie ukazują się na łamach tygodnika. W felietonach pani Gurban, czytelnicy nie znajdą słowa krytyki na władze Nowej Soli. Notorycznie obrywa się za to radnym opozycji i tym, którzy mają inne zdanie lub ośmielą się publicznie krytykować poczynania lokalnej władzy.

Poniższe cytaty, uderzające w politycznych przeciwników Tyszkiewicza, są fragmentami felietonu pani Gurban, zamieszczonego na łamach „Kręgu” 2 lipca 2019 roku:

„Jeden nieustająco zadowolony z siebie, śmieje się zawsze, nawet wtedy, gdy nie ma ku temu powodu. Drugi w dopasowanym garniturku robi pozy i miny kreując się na poważnego intelektualistę”. „Kolejne wystąpienia merytorycznie miażdżą przedstawicieli tzw. opozycji z opcji Krokodyla, jak sam siebie nazwał Robert Paluch”. „Na każdej sesji można zaobserwować kolejną ofensywę radnego Wieczorka, sztucznego tworu wykreowanego przez Krokodyla”. Tak J. Gurban postrzega nowosolską opozycję.

Podobnych felietonów

było więcej…

4 czerwca 2019 roku:

„Dziecinada radnego Wieczorka”. „Sytuacja z radnym Andrzejem Wieczorkiem mogłaby być zabawna, gdyby nie była tak żenująca”. „Typowe szkolne zachowanie, z którego większość wyrasta. Większość, bo nie radny Wieczorek”.

28 maja 2019 roku:

„Przed nami trudny czas. Prezydent Wadim Tyszkiewicz zapowiadając ewentualny start w wyborach parlamentarnych obudził śpiące w błocie krokodyle. Zaczynają krążyć wzdłuż granic naszego miasta zacierając krokodyle łapki. Mam nadzieję, że nowosolska drużyna niczym filmowi superbohaterowie odważnie stawi czoła niebezpieczeństwu”. Dla niezorientowanych wyjaśnijmy, że krokodylami są opozycjoniści, natomiast superbohaterami – opcja rządząca w mieście.

Dryf w kierunku propagandy

Doktor Anita Kucharska-Dziedzic, radna Ruchu Miejskiego w Zielonej Górze i polityczka partii Wiosna, od dawna zmaga się z problemem prasy samorządowej, ale na gruncie zielonogórskim. O ile jednak „Łącznik Zielonogórski” jest oficjalnie biuletynem, darmowym, odpowiednio oznaczonym, o tyle „Tygodnik Krąg” w świadomości wielu czytelników nie funkcjonuje jako biuletyn, bo jest płatny i próżno szukać jakiejkolwiek adnotacji na kolejnych stronach tej gazety, że jest w 100 procentach zależna od urzędu miasta w Nowej Soli.

– Zależność między panią (Gurban – red) a waszym prezydentem (Tyszkiewiczem – red.) jest oczywista, trochę mnie dziwi, że prezydent z takim poparciem i dorobkiem potrzebuje jeszcze prasy samorządowej – komentuje dra A. Kucharska-Dziedzic. (Dalsza część komentarza w ramce obok).

Wolność słowa

napotyka trudności

Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, stanowisko względem samorządowych biuletynów zajął m.in. w 2018 roku.

W ocenie Rzecznika, o czym można przeczytać na stronie internetowej RPO, „niedopuszczalne jest łączenie przez władze samorządu terytorialnego funkcji biuletynu informacyjnego organu administracji z funkcją niezależnej prasy. Jednym z głównych zadań tejże jest bowiem sprawowanie społecznej kontroli (tzw. „public watchdog”) nad działaniem władz lokalnych”.

„Uzurpowanie przez biuletyny samorządowe roli gazet wiąże się niejednokrotnie z utrudnianiem dostępu do informacji dziennikarzom prasy prywatnej, co jest podważeniem fundamentalnej zasady wolności słowa i prawa dostępu obywateli do informacji publicznej” – wskazuje A. Bodnar.

„Mimo wyraźnych gwarancji konstytucyjnych, w ocenie Rzecznika istnieją zagrożenia, które powodują, że w praktyce korzystanie z wolności słowa napotyka trudności. Za jedno z zagrożeń dla wolności słowa można uznać właśnie wydawanie tytułów prasowych przez jednostki samorządu terytorialnego”.

„Mimo apeli Rzecznika, kwestia wydawania prasy lokalnej przez władze samorządu terytorialnego nie została poddana powszechnej i pogłębionej analizie. Regulacje prawne pozostały niezmienione; w dalszym ciągu wywołują skutki negatywne dla obywateli” – można przeczytać na stronie RPO.

Ten mechanizm

działa od lat

Przez wiele lat, do roku 2016, funkcję redaktorki naczelnej „Kręgu” i prezeski spółki wydającej ten tygodnik, sprawowała Monika Owczarek. W 2016 roku zrezygnowała i wystartowała w wyborach uzupełniających do rady miasta, z komitetu prezydenta Tyszkiewicza. W „Tygodniku Krąg” przed wyborami ukazywały się pochlebne artykuły o pani Owczarek, ukazywały się jej reklamy, zdjęcia z prezydentem Tyszkiewiczem ściskającym dłoń pani Owczarek, natomiast próżno było szukać choćby słowa na temat jej kontrkandydatów. Ostatecznie pani Owczarek została radną. Pracę w „Tygodniku Krąg” zamieniła natomiast na stanowisko w nowosolskim szpitalu…

 

 

 

RAMKI

Katarzyna Batko-Tołuć, członkini zarządu i dyrektorka programowa w Sieci Obywatelskiej Watchdog:

– Nie bez powodu mówi się o mediach, że to czwarta władza. Jaką czwartą władzą są media, które należą do władzy wykonawczej? Jakby tego wykoślawienia w lokalnej demokracji było mało, w tym wypadku mówimy o tym, że spółka miejska, której właścicielem jest Prezydent i nad którą sprawuje nadzór właścicielski jest z nim silnie powiązana osobowo. Jakie to daje gwarancje dbania o interes publiczny?

Nie chodzi tu o to, czy faktycznie coś się dzieje i czy w spółce dochodzi do jakichś nieprawidłowości. Chodzi o to, że gdy przyjmujemy że nie ma problemu w tym, żeby spółce szefował ktoś tak bardzo związany z nadzorem właścicielskim, to można mieć poważne obawy czy interes prywatny nie będzie chroniony w razie prywatnej potrzeby zaangażowanych osób. Problemem w Polsce jest kompletne niezrozumienie, że konflikt interesów nie dotyczy wyłącznie sytuacji, które mają miejsce. On dotyczy też sytuacji potencjalnych. Pewnych rzeczy profilaktycznie się nie robi. To powinien być standard demokratyczny. Słyszałam Prezydenta Nowej Soli prawie dwa lata temu. Wiem, że nie uważa, że jest jakiś problem z tym, że ma swoją gazetę. Umie przytoczyć wiele argumentów ? że ta gazeta ma największy zasięg, wcale o nim nie pisze, pisze obiektywnie, nie łapie sensacji, a w ogóle powstała wcześniej niż on zaczął rządzić i miasto nic do niej nie dopłaca. Problem w tym, że podstawowym problemem jest, że ta gazeta jest. A skoro ten standard udało się złamać, to czemu nie złamać następnego. I tak dalej, i tak dalej. Gdy łamiemy standardy, przestajemy widzieć dokąd doszliśmy.

 

Anita Kucharska-Dziedzic, radna Ruchu Miejskiego w Zielonej Górze i polityczka partii Wiosna:

– Rzecznik Praw Obywatelskich już kilkukrotnie krytykował samorządy za wydawanie własnej prasy, bo wtedy ta prasa przestaje pełnić funkcję kontrolne i rzecznicze, a dryfuje w kierunku propagandy. Popieram to stanowisko, bo własna gazetka to dla każdego polityka kusząca perspektywa na prowadzenie stałej kampanii, często ze środków publicznych. Samorządową gazetkę w Zielonej Górze obserwuję od dawna i nie mam pozytywnych doświadczeń jako polityczka opozycyjna w zakresie treści tam publikowanych i kontekstu w jakim ewentualnie pojawia się tam moja osoba. Trudno mi powiedzieć cokolwiek o gazetce nowosolskiej i standardach, więc pozostaje mi podpisać się pod stanowiskiem dra Adama Bodnara. Władze samorządu terytorialnego nie powinny wydawać prasy, ale jedynie biuletyny z obiektywnymi informacjami i komunikatami urzędowymi. Niedopuszczalne jest łączenie przez samorządy funkcji biuletynu informacyjnego i niezależnej prasy, gdyż jednym z jej zadań jest społeczna kontrola lokalnych władz.

Napisz komentarz »