REKLAMA

Kultura, Oświata

Tu byłem. Bagajew.

Opublikowano 06 lipca 2019, autor: FP

W końcu poznaliśmy nieco więcej szczegółów z życia Bagajewa – czerwonoarmisty, który 74 lata temu rozminował wiadukt między Stanami i Lipinami… a później się na nim podpisał.

Niemcy, wycofując się w lutym 1945 roku przed Armią Czerwoną, wysadzali wszystkie mosty i wiadukty, by choć trochę spowolnić Rosjan. Taki los spotkał m.in. przeprawy drogowe w Nowej Soli i Bytomiu Odrzańskim czy most kolejowy w Stanach.

Ale nie wszystkie ładunki wybuchowe zostały zdetonowane. Prawdopodobnie z powodu pośpiechu Niemców, kilka mniejszych wiaduktów ocalało. Jedną z takich konstrukcji jest wiadukt kolejowy dawnej linii 371 (przebudowywanej obecnie na rowerostradę), między miejscowościami Stany i Lipiny. Wielu kierowców przejeżdżających pod nim nie zdaje sobie sprawy, że jedna z jego ścian do dziś nosi nietypową pamiątkę po ostatnich tygodniach II wojny światowej.

Drugowojenne graffiti

Stojąc pod wiaduktem warto spojrzeć na wschodnią ścianę. Pośród wielu malunków i napisów wykonanych farbą w sprayu, w oczy rzuca się jeden. Napis jest po rosyjsku, litery są niewielkie, na wysokość jednego rzędu cegieł i zostały wykonane smołą:

MOCT PA?M?H?PO?A? M.?.B. 104 21.3.45 ?A?AEB

To pamiątka pozostawiona przez rosyjskiego sapera, który po zdjęciu ładunków wybuchowych z wiaduktu, postanowił poinformować o tym fakcie przyszłe pokolenia. Napis głosi: „Most rozminowany”, dalej jest skrót oznaczający jednostkę, w której służył czerwonoarmista, data 21 marca 1945 roku i podpis – Bagajew.

Pomogli koledzy ze wschodu

Choć wydawałoby się, że nazwisko i jednostka, w której służył nasz saper, to całkiem sporo informacji na start, tak naprawdę do dziś o Bagajewie wiedzieliśmy tylko tyle, ile sam zdecydował się powiedzieć nam podpisując się na ścianie wiaduktu.

Temat ten długo intrygował Łukasza Ziarko, nowosolskiego pasjonata historii. Aż w końcu postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Nieocenioną pomoc uzyskał od kolegów pochodzących zza wschodniej granicy. – Aleksandra Snitko z Białoruskiej Grupy Poszukiwawczej poznałem przez Facebooka. Dużą pomoc wykazał też Władimir Aleksandrowicz były ukraiński dziennikarz, który pracuje w jednej z nowosolskich firm. Dzięki jego pomocy udało się skontaktować z archiwum na terenie Rosji – opowiada

Urodził się nad Wiatką

– Wysłałem Aleksandrowi fotkę wiaduktu, on to wrzucił u siebie na forum. Już po tygodniu miał odpowiedź! – mówi Łukasz.

Okazuje się, że porucznik Aleksiej Jakowlewicz Bagajew urodził się w 1917 roku w niewielkiej wsi Lebyazhye, na rzeką Wiatką, w obwodzie Kirowskim. To ponad 2,2 tys. km w linii prostej od Nowej Soli.

– Żołnierz ten przeszedł szlak bojowy przez całą Polskę. Rozminowywał i naprawiał mosty w Przemyślu, Stalowej Woli, Wałbrzychu, Legnicy, Świętoszowie, Nowej Soli i Bolesławcu. Dotarł aż do Drezna – czytamy w wiadomości od Aleksandra.

Tuż przed zakończeniem wojny, 7 maja 1945 roku, Bagajew został odznaczony Orderem Czerwonej Gwiazdy. Nieco ponad miesiąc później, bo 11 czerwca, na piersi naszego sapera zawisł Order Wojny Ojczyźnianej.

– Bagajew był dowódcą plutonu niszczącego kopalnie itp. ze 104 Batalionu Saperow Kolejowych. Przeżył wojnę i w 1946 roku wrócił do swojej rodzinnej wioski. Tam zmarł i został pochowany w roku 1954 – pisze Aleksander.

Jedyny taki podpis

– Możliwe, że nie tylko wiadukt w Lipinach został przez Bagajewa rozminowany – mówi Łukasz. – Na tym odcinku linii kolejowej jest sporo podobnych przepraw, które nie zostały wysadzone przez Niemców. Ale Bagajew podpisał się tylko na jednym – dodaje.

Nowosolanin zwraca uwagę na datę, którą saper wymalował na ścianie wiaduktu. – Ładunki wybuchowe wisiały tam prawie półtora miesiąca. Przecież Rosjanie zajęli Nową Sól 14 lutego – mówi.

– Moim zdaniem ten napis, razem z całym wiaduktem, powinien być objęty ochroną konserwatora. A już na pewno warto postawić przy ścieżce rowerowej jakąś tabliczkę – kwituje Łukasz.

Napisz komentarz »