REKLAMA

Wasze sprawy

O pragnieniu chodnika

Opublikowano 06 lipca 2019, autor: Michał Szczęch

Państwo Skrzypczakowie ze Sławocina w gminie Kolsko o chodnik walczą prawie 30 lat. Od kilku lat o ten chodnik walczy radny Mateusz Pachołek. Jest cień szansy, że wreszcie się uda…

O co ta Skrzypczakowa tak się piekli? – zapytają złośliwi. Bo Romualda Skrzypczak narzeka, że w Sławocinie tylko do jej domu nie ma chodnika. Oczywiście, że chodzi raptem o kilkadziesiąt metrów. – Ale ten chodnik to nie dla mnie, a przede wszystkim dla dzieci, dla trójki moich wnuków – wyjaśnia pani Romualda.

Gdy jest ciemno, pani Romualda stoi w nerwach przy oknie. Patrzy w ciemność i modli się, żeby wnuki wróciły całe. Patryk, Oliwia i Julia idą polem. Gdy pada, idą poboczem, bo z pola robi się bagno. Nie ma lampy, a pobocze wąskie, więc jak wracają po zmroku, to z jedną nogą suchą, a drugą w kałuży. Samochody pędzą. Dzieci ze strachu wskakują do rowu.

– Jak wnuki idą na szkolny autobus, a pada deszcz, to na lekcjach muszą siedzieć w przemoczonych butach – skarży się pani Romualda. – O ten chodnik prosimy prawie trzydzieści lat – pomstuje. – Budowali chodniki w całej wsi, a nas pominęli!

Bezlitosne przepisy

– Skrzyknąłbym mieszkańców i sami zbudowalibyśmy chodzik do państwa Skrzypczaków, ale nie pozwalają na to przepisy – pomstuje Mateusz Pachołek, mieszkaniec Sławocina, od ubiegłego roku radny gminy Kolsko.

Państwo Skrzypczakowie, zbywani przez urzędy, kilka lat temu zakasali rękawy i zbudowali niewielki fragment. Wtedy Zarząd Dróg Wojewódzkich postraszył ich mandatem za samowolę budowlaną. Na rozbiórkę dali dobę.

 

Czy gmina dołoży?

 

O nieszczęściu państwa Skrzypczaków pisaliśmy już wielokrotnie. Zapytania o brak chodnika słaliśmy do Urzędu Gminy Kolsko i do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Zielonej Górze w roku 2017, słaliśmy w roku 2018, słaliśmy w roku 2019. O problemie grzmiał przez te wszystkie lata wspomniany Mateusz Pachołek. Radny Pachołek również wysłał pismo do Zarządu Dróg Wojewódzkich. I właśnie dostał odpowiedź.

„Zarząd Dróg Wojewódzkich w Zielonej Górze będzie czynił starania zmierzające do realizacji powyższego zadania. Niemniej jednak deklaracja Gminy o partycypacji w kosztach będzie czynnikiem umożliwiającym realizację zadania w bieżącym roku. Szacowana wartość zadania wynosi 59 tys. 990 zł” – brzmi fragment pisma przysłanego przez ZDW. Zatem, owszem, chodnik powstanie, nawet jeszcze w 2019 roku, jeśli gmina wyłoży blisko 30 tys. zł. Czy wyłoży? Takie pytanie zadaliśmy wójtowi Henrykowi Matysikowi w środę (5.07). Do piątku nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

 

To nie koniec walki…

 

Na oficjalną odpowiedź z gminy czekają i państwo Skrzypczakowie, i radny Pachołek. – Póki nie zobaczymy na miejscu robotników, w żadne deklaracje jednak nie uwierzymy – mówią. A jeśli wymarzony chodnik wreszcie powstanie, po tylu latach próśb, to walka o lepszy los dla państwa Skrzypczaków wcale się nie skończy. Bo w okolicach ich domu przydałaby się uliczna lampa.

Swojej walki, o lepszy los dla Sławocina, nie zamierza też przerywać radny Mateusz Pachołek. – Przecież jest jeszcze tyle do zrobienia – mówi. – Ot, choćby sygnalizacja świetlna, która poprawiłaby bezpieczeństwo pieszych, a zwłaszcza dzieci…

Napisz komentarz »