REKLAMA

Aktualności, Polityka

Tyszkiewicz czy Balcerzak?

Opublikowano 19 sierpnia 2019, autor: FP

W wyborach do senatu głównym rywalem prezydenta Tyszkiewicza będzie Klaudiusz Balcerzak, były radny sejmiku i były poseł, który kilka lat temu zaliczył transfer z PO do PiS.

Wadim Tyszkiewicz długo zwlekał z ogłoszeniem decyzji o starcie w wyborach do senatu. Prezydent Nowej Soli wyjawił swoje zamiary, gdy pewne było już, że Robert Dowhan wystartuje z innego okręgu, a Koalicja Obywatelska zamiast wystawiać swojego kandydata, zdecyduje się poprzeć właśnie Tyszkiewicza.

Prezydent Nowej Soli rusza do boju pod własnym szyldem. – Cały czas mówił o własnym komitecie. Rozmawialiśmy od wielu tygodni – komentuje szef lubuskiej PO, senator Waldemar Sługocki, który jest przekonany, że Tyszkiewicz nie musi bać się konkurentów. – Uważam, że wygra w sposób absolutny – mówi Sługocki.

Nieco inaczej na sprawę patrzy PiS. – Nie dostanie się, bo to nasz kandydat wygra! – tak start Tyszkiewicza komentuje poseł Marek Ast.

Jednak Balcerzak!

Kogo miał na myśli Ast mówiąc o „naszym kandydacie”? Od ponad dwóch tygodni mówiło się, że rywalem Tyszkiewicza z ramienia PiS będzie Małgorzata Gośniowska-Kola, radna sejmiku województwa. – Zdzwońmy się po niedzieli – rzuciła do słuchawki, gdy zadzwoniliśmy do niej z pytaniem o start.

Tymczasem w piątek okazało się, że po niedzieli nie bardzo będzie o czym rozmawiać, bo władze PiS zmieniły zdanie i zadecydowały, że w szranki z Tyszkiewiczem stanie Klaudiusz Balcerzak, przedsiębiorca kojarzony ze sławskim przemysłem wędliniarskim. Ten były radny sejmiku województwa i były poseł przez lata związany był z PO. W 2016 odszedł jednak z partii zostając sympatykiem PiS.

Tyszkiewicz? To doktryner

– To bardzo dobre nazwisko, członek PiS od dłuższego czasu – komentuje Ast. – Ważyliśmy te dwie kandydatury i ostatecznie uznaliśmy, że to pan Balcerzak powinien kandydować do senatu, a pani Małgorzata do sejmu – wyjaśnia.

Sam Balcerzak swojego głównego rywala nazywa „doktrynerem”. – Zarówno Tyszkiewicz jak i Balcerzak mają swoje osobowości. Nie boję się konfrontacji – komentuje.

Dlaczego Tyszkiewicz zdecydował się na senat, a nie na sejm? O komentarz poprosiliśmy dr hab. Jarosława Macałę z Instytutu Politologii na Uniwersytecie Zielonogórskim.

– Wybory do senatu są w jednomandatowych okręgach i tam głosuje się na osobę. Tu nie ma balotażu, tu wygrywa najlepszy. Tyszkiewicz zdaje sobie sprawę ze swojej popularności. Tu kluczową rzeczą jest rozpoznawalność. Z tego punktu widzenia Tyszkiewicz zagrał racjonalnie. Poza tym, w sejmie bezwzględna jest dyscyplina partyjna. A Tyszkiewicz jest indywidualistą. Może właśnie dlatego wybrał senat? – mówi.

Politolog zwraca też uwagę na silną nadpobudliwość, emocjonalność i mówienie przez Tyszkiewicza rzeczy nieroztropnych. – To jest człowiek, który wali prosto z mostu, czasem zresztą głupio. Jeśli nie będzie w stanie powściągnąć niepotrzebnych wypowiedzi, obróci się to łatwo na jego niekorzyść. Jest też grupa wyborców, która oczekuje jasnych, prostolinijnych deklaracji. Ale od polityka, który kandyduje w wyborach do parlamentu chciałoby się jednak oczekiwać, by umiał ważyć słowa. Noblesse oblige, szlachectwo zobowiązuje. Są pewne rzeczy, które może by jeszcze uszły prezydentowi, ale nie ujdą osobie, która wybiera się do senatu. Trzeba ważyć słowa niezależnie od tego, jaką funkcję publiczną się pełni – wyjaśnia Macała.

Jerzy Macała zauważa też, że Tyszkiewicz podjął tę decyzję rok po wyborach samorządowych. – Skoro chce iść do polityki ogólnopolskiej, to po jakiego diabła kandydował w wyborach prezydenckich rok temu? To jest niezręczna sytuacja, którą mogą wykorzystać konkurenci. Byliby idiotami, gdyby tego nie wykorzystali. To może spowodować odpływ głosów. Część osób może być takim postępowaniem zdegustowana – mówi i dodaje, że na długo przed wyborami Tyszkiewiczowi zdarzało się „hamletyzować”.

– Nie wiem czy Tyszkiewicz się tam odnajdzie, z tym swoim temperamentem, osobowością. Uważam, że osoba znająca realia regionu byłaby w senacie pożyteczna. Doświadczenie na pewno będzie procentować. Pytanie, czy prezydent miasta odnajdzie się w izbie, której zasady funkcjonowania, wpływ i rola są inne niż w samorządzie. Senat jest traktowany, czasem groteskowo, jako izba refleksji. Ja jestem zwolennikiem zmiany tego modelu, przekształcenia senatu w izbę samorządową. Bo senat w takim kształcie nie ma sensu – kwituje.

 

Napisz komentarz »