REKLAMA

Sport

Korona ma pierwszy punkt

Opublikowano 19 sierpnia 2019, autor: sj

Po laniu od Czarnych Żagań na inaugurację kibice szli na stadion w Kożuchowie z duszą na ramieniu. Meprozet rozbił w pierwszej kolejce Pogoń Świebodzin aż 6:1 i wszyscy spodziewali się ciężkiej przeprawy…

Korona Kożuchów ? Meprozet Stare Kurowo 1:1 (0:0)

Bramki: Grochowski (56. min) ? Moskalyk (61. min)

Korona: Krajewski ? Nitka, Cygan, Reus, Żak, Adamowski (od 71. min Rojek) Cieśla, Dalmata, Grochowski (od 64. min Tkacz), Poterała (od 77. min Mendzelewski), Czerniawski.

Meprozet: Siera ? Milczenko (od 55. min Świercz), Kozak (od 49. min Kondratenko), Moskalyk, Brzytwa, Leśniak (od 79. min Nowak), Szugzdzinis, Przywitowski, Kurdykowski (od 75. min Matuszczak), Spiliszewski, Szwiec.

Żółte kartki: Brzytwa, Moskalyk, Szugzdzinis.

O pierwszej połowie lepiej zapomnieć. Gdyby nie słonecznik, ludzie na trybunach nie mieliby co robić z rękami. Działo się naprawdę niewiele. Prawdziwe granie zaczęło się po przerwie. Oczywiście były momenty, że piłka latała nad głowami zawodników tam i z powrotem, ale to kożuchowianie częściej sprowadzali ją na ziemię. Korona atakowała przede wszystkim bokami i trzeba przyznać, że Meprozet miał z tą taktyką sporo problemów. Głównie dlatego, że obrońcy gości nie mają tak świeżych peseli jak nasi skrzydłowi. Obie bramki padły po błędach.

W 56. min Maciej Grochowski poszedł do końca za piłką podawaną do bramkarza. Wsadził nogę tam, gdzie trzeba, jakimś cudem przeżył zderzenie z barczystym Arkadiuszem Sierą i wpakował piłkę do pustej bramki. Niestety radość nie trwała zbyt długo. Dość pechowo przed naszym polem karnym interweniował Piotr Nitka. Głową wybił piłkę wprost pod nogi Oleksandra Moskalyka. Ukrainiec wbiegł w pole karne i strzałem w długi róg pokonał Przemka Krajewskiego. Stracona bramka nie złamała piłkarzy Korony. Goście kilka razy byli w sporych opałach. Gorąco zrobiło się kilka sekund przed końcem, gdy po rzucie rożnym z powietrza uderzał Nitka. Przymierzył świetnie, płasko, tuż przy słupku, ale Siera zdołał sparować ten strzał i skończyło się remisem.

– O Żaganiu już zapominałem. Tam zawiodło wszystko ? mówił Marcin Janik, szkoleniowiec Korony. – Dziś nie mam się do chłopaków o co przyczepić. Była walka, zaangażowanie. Stwarzaliśmy sobie okazje. Szkoda straconej bramki, bo Meprozet miał z dwie dobre akcje, a i tak trafił do naszej siatki. Cieszymy się jednak, że nie przegraliśmy. Wierzę, że teraz będzie już tylko lepiej ? zakończył.

W niedzielę (18.08) nasi piłkarze zagrają na wyjeździe z Piastem Iłowa, który w dwóch pierwszych meczach (Carina, Pogoń) nie stracił ani punktów, ani bramki.

Napisz komentarz »