REKLAMA

Samorząd

Przewodniczący chce do Sejmu

Opublikowano 24 sierpnia 2019, autor: Michał Szczęch

Czy Paweł Zapeński, przewodniczący rady w wiejskiej gminie Kolsko, dostanie się na Wiejską do Warszawy? Jest pierwszym mieszkańcem gminy Kolsko, który powalczy o poselski fotel.

– Zdecydowałem się na kandydowanie do Sejmu.

Skąd ta decyzja? Ktoś zaproponował?

– Miałem dwie propozycje. Jedna mnie przekonała.

Co to za propozycje? Od kogo?

– Opowiem o tej, na którą się zgodziłem. Zadzwonił do mnie starosta lubiński. I zaproponował start z listy bezpartyjnych samorządowców.

Jak starosta namierzył Pawła Zapeńskiego z niewielkiej gminy Kolsko?

– Nie wiem, jakim cudem namierzył. Pewnego dnia po prostu zadzwonił. Wydaję mi się, że prowadzę działalność, która o mnie dużo mówi. Możliwe, że po prostu wyłowił mnie z przestrzeni internetowej. Umówiliśmy się na rozmowę. I tyle. Później długo biłem się z myślami. Aż zdecydowałem, że wystartuję.

To duże wyzwanie…

– Zdaję sobie z tego sprawę. Ale ja lubię wyzwanie i od dawna chciałem być w polityce. Start potraktuję jako poligon i naukę. Do tej pory działałem tylko lokalnie, to pierwsze moje kroki, być może jeszcze trochę koślawe, do dużej polityki. Ale spróbuję stanąć na wysokości zadania.

Dlaczego wybrał pan bezpartyjnych samorządowców?

– Łączą w sobie ludzi różnych przekonań. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest lewicowy, czy prawicowy, czy centrowy. Mnie, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie społeczne, bliżej do lewicy niż do centrum. Ale znaczenie ma przede wszystkim to, skąd ja się wywodzę, czyli z samorządu. I to jest dla mnie ważne. Póki co, ja mogę powiedzieć o sobie, że mam doświadczenie w samorządzie.

A dlaczego ciągnie pana do polityki?

– Bo uważam, że inna polityka, bardziej racjonalna, jest w Polsce możliwa.

Inna niż teraz?

– Tak, inna, czyli odideologizowana.

Z gminy Kolsko ktoś już startował do Sejmu?

– Ja takiej sytuacji sobie nie przypominam. Chyba jestem pierwszym, który startuje.

Jeżeli pan się dostanie, to trzeba będzie zostawić gminę Kolsko.

– Wiemy, jakie poparcie mają bezpartyjni samorządowcy. Nie przekraczają progu wyborczego. Ale nawet jeśli by się udało, to ja gminy Kolsko nigdy nie zostawię, w sensie mentalnym. Zawsze będę z nią związany, zawsze będę o niej myślał, a może też jako poseł mógłbym gminie pomóc bardziej.

Dziękuję za rozmowę.

Napisz komentarz »